To, co jem, jest dla mnie ważne. 5 znanych blogerek o roli zdrowego odżywiania w ich życiu

Dzisiejszy wpis jest wyjątkowy. Nie będę się mądrzyć na temat zdrowego odżywiania. Nie udzielę Wam żadnej wskazówki, nie będzie rad i motywacji do zmian. Bo to nie ja zabieram tym razem głos.

Poprosiłam 5 wyjątkowych kobiet, znanych blogerek, o to, żeby opowiedziały mi i Wam, o tym, jakie znaczenie ma dla nich zdrowe odżywianie. Czy to, co jedzą, jest dla nich ważne. I kiedy nastąpił ten moment, w którym zaczęły zmieniać swoje nawyki żywieniowe i przeprowadziły rewolucję w swoim sposobie odżywiania.

Jesteście ciekawi, co mi powiedziały?

Dorota Zalepa – blog Kameralna

dorota kameralna

Odżywianie ma dla mnie kluczowe znaczenie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że wpływa ono na stan mojego zdrowia i samopoczucia. Idea slow food pierwszy raz pojawiła się w moim domu kilka lat temu, jednak wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo przetworzone są produkty dostępne w marketach. Nie łączyłam moich złych nawyków żywieniowych z pogarszającym się stanem zdrowia i ciągłym zmęczeniem. Pamiętam, że wieczorami padałam na łóżko i nie byłam w stanie nic więcej zrobić, a rano zmęczenie wcale nie mijało.

Nie miałam pojęcia co to syrop glukozowo-fruktozowy, sztuczne aromaty, czy benzoesan sodu, jadałam produkty typu instant.

Do tej pory ciężko zdefiniować mi wszystkie składniki, z resztą nie czuję potrzeby by się ich uczyć, po prostu staram się kupować jedno lub kilkuskładnikowe produkty, które nie zawierają podejrzanych nazw. Jeśli tylko mam możliwość kupuję bezpośrednio od rolnika. Uprawiamy z mężem kawałek ziemi, więc mamy dostęp do własnych ekologicznych warzyw i owoców.

Zauważyłam znaczną poprawę zdrowia całej rodziny. Chorujemy mniej i jesteśmy bardziej aktywni. Mam naturę depresyjną i potrafię złapać doła na kilka dni, i zauważyłam, że częściej go łapię, gdy sobie pofolguję z niezdrowym jedzeniem, a w szczególności z cukrem. Słabości mi się zdarzają. Nie odmówię sobie od czasu do czasu pizzy na mieście, czy naleśników z nutellą, ale ogólny rozrachunek jest bardzo na plus dla zdrowego odżywiania.

Wytworzyłam drobne nawyki, które wpływają na odżywianie całej mojej rodziny.

Mój mąż sprawdza etykiety i nie kupuje nic podejrzanego, a mój synek gdy bierze bułkę do szkoły chwali się, że jest upieczona przez jego mamę ze zdrowej mąki. Nie buntuje się i już rozumie, że dzisiejsze wybory żywieniowe są ważne i wpływają na stan jego zdrowia w przyszłości.

Agnieszka Świetlik – blog Lifemanagerka

agnieszka lifemanagerka

Zawsze lubiłam jeść, ale dawniej liczył się dla mnie przede wszystkim smak, a wartości odżywcze posiłku zupełnie nie miały znaczenia. Potrzebowałam wiadra zimnej wody w postaci kiepskich wyników badań, aby zrozumieć, że to co jem ma duży wpływ na moje zdrowie. Odstawiłam spożywane w olbrzymich ilościach chipsy i słodycze, zaczęłam czytać składy, przestałam zmuszać się do jedzenia mięsa, oparłam swoją dietę przede wszystkim na produktach roślinnych.

Moja dieta cały czas ewoluuje, a smak ciągle się zmienia. Aktualnie potrafię przejść całkiem obojętnie obok dawniej uwielbianych cukierków, czy słodkich napojów.

Dojście do takiego stanu rzeczy zajęło mi dobre kilkanaście miesięcy, ale dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że odżywiam się zdrowo i że bardzo mi to służy. Mam więcej energii do działania, lepiej czuję się zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Muszę jednak podkreślić, że niezwykle istotna w tym wszystkim jest równowaga. Daleka jestem od narzucania sobie dietetycznego terroru i nie odmawiam sobie kawałka ciasta raz na jakiś czas, czy też pysznego (ale niekoniecznie zdrowego) obiadu u mamy.

Uważam, że podstawowymi zasadami zdrowej diety są umiar i zróżnicowanie.

Tego się trzymam i dzięki temu zdrowe odżywianie nie tylko mnie nie męczy, ale i bardzo mi odpowiada.

Ania Legenza – blog Niebałaganka

ania niebałaganka

Staram się odżywiać zdrowo, ale słowo staram, jest tu kluczowe, bo niestety nie zawsze mi to wychodzi. Spożywanie posiłków jest dla mnie momentem, który lubię celebrować, zaliczam je do jednej z codziennych przyjemności. I choć samo gotowanie nie specjalnie sprawia mi przyjemność, to to, co jem i jak jem, ma dla mnie duże znaczenie.

Zmianę w myśleniu, podejściu do jedzenia i tego, co jest zdrowe, spowodowała u mnie lektura książki „Zamień chemię na jedzenie” Julity Bator. Przeczytałam ją rok temu i dzięki niej zaczęłam bardziej świadomie robić zakupy i przede wszystkim czytać składy. Teraz tę wiedzę uzupełniam oglądając program „Wiem, co jem”.

Na zakupach spożywczych wybieram produkty, które mają krótki skład i nie zawierają polepszaczy smaku. Stawiam na jak najmniej przetworzone produkty i posiłki.

Na szczęście często wiąże się to z przygotowaniem obiadu w 30 minut, co bardzo mi odpowiada. Ostatnio też sama przygotowuję domowe zdrowe słodkości, a tu niezastąpioną wiedzę czerpię z bloga Agnieszki Lifemanagerki. Wyrzuciłam z diety sery topione, jeśli makaron z pszenicy to tylko durum.

Dzięki tym małym zmianom zauważyłam naprawdę duże efekty.

Zdarza mi się też jeść niezdrowe rzeczy, fast foody i napić się coli, ale najważniejsza dla mnie jest świadomość. Wcześniej o wielu aspektach po prostu nie wiedziałam, a teraz to ode mnie zależy czy wybieram zdrowe, czy niezdrowe.

Magda Kogut-Wałęcka – blog Szczęśliva

magda szczęśliva

Od kilku lat, a tak naprawdę od kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, zaczęłam przyglądać się swojej diecie i zdecydowałam, że musi ona przejść generalny remont. Odrzuciłam produkty wysoko przetworzone i przeprosiłam się z kuchnią, w której do tej pory niechętnie przebywałam. O dziwo, nie było to dla mnie męczarnią, a wręcz przeciwnie.

Obudziłam w sobie chęć do kulinarnych eksperymentów. Zaczęłam szukać lokalnych dostawców zdrowej żywności. Zostałam także częścią krakowskiej kooperatywy spożywczej. To dzięki niej poznałam źródła zdrowej i ekologicznej żywności, niekosztującej majątku, a smakującej prawdziwie i wyjątkowo.

To co jemy i jak jemy jest dla mnie obecnie bardzo ważne. Mam nadzieję zaszczepić tę ciekawość i dbałość o jakość spożywanej żywności także w moich synach.

Edyta Zając – blog EdytaZając

edyta zając

Czy jedzenie jest dla mnie ważne? Wystarczy wejść do naszego domu: na półkach książki o zdrowym odżywianiu, stos ulubionych magazynów o jedzeniu i książki kucharskie. Do tego smakowity aromat, który wypełnia każdy kąt – czasem to zapach domowego chleba, ciasta z buraka lub domowego żurku jak dzisiaj.

Jedzenie sprawia, że siadamy wspólnie przy stole, wychodzimy razem co jakiś czas, czy budujemy klimat domu, gdziekolwiek jesteśmy. Teraz uświadamiam sobie, że troszkę wokół tego jedzenia tworzymy zwykłe i niezwykłe dni. Dbamy o to, aby wybierać zdrowe produkty, kupujemy jajka, czy miód tam, gdzie powstają w naturalny sposób i nie znosimy tego, co przetworzone, sztuczne i niezdrowe. W ciągu minionych sześciu lat przestały nam smakować fast foody, byle jakie „smakołyki” i rzeczy, które kuszą smakiem chemii i plastiku.
To, co jem (y) ma dla mnie wielkie znaczenie. Zaczęłam bardziej świadomie do tego podchodzić, gdy zmagałam się ze zdrowiem, obserwowałam zmagania innych ludzi i widziałam jak okropna dieta niszczy ludzi po cichu, ale skutecznie. Z czasem odstawiałam niezdrowe produkty, mówiłam nie! temu, co uwielbiałam – kochałam chipsy o smaku zielonej cebulki, chrupki orzechowe (miłość!), longera od czasu do czasu, puszkę pepsi w upalny dzień, posłodzoną kawę (rozpuszczalną) i herbatę (aromatyzowaną). Nauczyłam się lepiej komponować dietę, dodawać do niej bardzo zdrowe produkty i rezygnować z tego, co mi nie służy. W naszym domu pojawiły się książki, magazyny i artykuły o zdrowiu, a ja zamiast inspirować się tym wszystkim, zaczęłam wykorzystywać pomysły bardzo regularnie.

Planowanie menu, eksperymentowanie z jedzeniem, szukanie nowych smaków – tak dzisiaj wygląda nasze życie.

Ja decyduję o większości rzeczy, mój mąż i dzieci nie mają wyjścia – muszą odżywiać się zdrowo.

Czy czasami oszukuję?

Wolę nazwać to trochę inaczej. W naszym domu panuje jedna ważna zasada: bardzo dbamy o to, co jemy, ale też pozwalamy sobie od czasu do czasu na zupełny luz. Piekę wtedy kosmicznie kaloryczną i boską tartę z mascarpone, zajadamy się piszingerami, jemy popcorn – opcji jest mnóstwo. Zauważyliśmy jednak, że ten nasz ogólny detoks, unikanie produktów przetworzonych i chemii sprawił, że zwyczajnie nie smakuje nam to, co lubiliśmy kiedyś. Tarta musi być domowa, piszinger bez sztucznych dodatków, wędlina dobrej jakości. Longery, pepsi, słodka kawa, czy aromatyzowana herbata nie wchodzą w grę, a chipsy czy chrupki wydają się obrzydliwe. Oduczyliśmy się i wcale nie jest nam z tym niesmacznie.

Największe plusy zmiany?

Eksperymentowanie z jedzeniem, próbowanie różnych rzeczy, bardzo ciekawa dieta, same smakołyki w domu. Bez zapychania się czymś co nie ma smaku, czy zapachu. Celebrowanie tego, co na stole.

Szukanie nowych pomysłów na te same produkty. Wbrew pozorom: oszczędność – bardziej rozważnie robimy zakupy, wykorzystujemy to, co jest w domu, nie kupujemy na zapas. A co najważniejsze: jesteśmy zdrowi. Dla mnie nie ma nic ważniejszego!


Na koniec słowo ode mnie.

To, co jem, jest dla mnie ważne. Bardzo ważne. Z wielką starannością wybieram produkty, z których przygotowuję posiłki. Wyrzuciłam z jadłospisu wysoko przetworzoną żywność. Nauczyłam się jeść regularnie. Przykładam uwagę do tego, co jem, jak jem i gdzie jem. I dostrzegam, jak zdrowe odżywianie wpływa na moje samopoczucie. Mam więcej energii, nie choruję i czuję się świetnie. Cieszę się, że jest nas – osób doceniających znaczenie dobrego jedzenia – coraz więcej.

Chciałabym, aby dzisiejszy wpis i to, co powiedziały dziewczyny, był dla Was inspiracją. Zmotywował i przekonał, że na wprowadzenie zmian – dobrych zmian – nigdy nie jest za późno. Świadome i zdrowe wybory żywieniowe mogą nie tylko wpłynąć na poprawę Waszego zdrowia i samopoczucia. Mogą też zmienić jakość Waszego życia.

Jestem ciekawa, czy to, co jecie, ma dla Was znaczenie? Czy zwracacie uwagę na jakość swoich posiłków? Czy odżywiacie się zdrowo? A może właśnie jesteście na etapie zmian nawyków żywieniowych na zdrowsze, bardziej świadome i racjonalne? Co najbardziej przekonuje Was do tego, żeby jeść zdrowo?

Mam też prośbę! Udostępnijcie ten wpis znajomym. Być może zainspirujecie ich do przeprowadzenia ważnych zmian 🙂 Aby udostępnić wpis, wystarczy nacisnąć jedną z ikonek znajdujących się niżej. Jak zawsze pięknie dziękuję :*

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Woskowijka - less waste w kuchni

Woskowijka – ekologiczna i wielorazowa alternatywa dla folii spożywczej i aluminiowej

Hej Mazury! Weekend w sercu Mazur – Ruciane-Nida, Ukta, Mikołajki, Kadzidłowo, Pranie

Jagodzianki z kruszonką – przepis na najlepsze drożdżówki z jagodami

Segregacja śmieci w mieszkaniu. Jak idea zero waste pomaga w utrzymaniu porządku w domu?

67 thoughts on “To, co jem, jest dla mnie ważne. 5 znanych blogerek o roli zdrowego odżywiania w ich życiu”

  1. Ja ostatnio również postanowiłam zmienić swoje nawyki żywieniowe. W tym celu spotkałam się z dietetykiem, który uświadomił mi wiele rzeczy w kwestii zdrowia i właściwego odżywiania. Długa droga przede mną, ale mam w sobie bardzo dużo motywacji. Mam nadzieję, że tak, jak bohaterki Twojego posta, będę mogła kiedyś o tym opowiedzieć 😉

    1. Czytałam Twój wpis, w którym opowiadasz o spotkaniu z dietetykiem. Bardzo podoba mi się to, że zachęcasz w nim, by z dietetykiem spotykały się nie tylko osoby zmagające się z nadwagą. Nadal, tak jak piszesz, dietetyk jest uważany za specjalistę od odchudzania i nie myślimy o tym, że może pomóc nam też w zmianie sposobu żywienia, we wprowadzeniu zdrowych nawyków żywieniowych. Będę trzymała za Ciebie kciuki!

      1. Zgadza się, bardzo często dietetek=odchudzanie. Wynika to z tego, ze nastąpiło przedefiniowanie słowa „dieta”. Dieta to nie znaczy odzywianie się by schudnąć, dieta oznacza spożywane produkty czyli wszystko co jemy, a nie wybieranie konkretnego systemu (dieta paelo, wysoikotłuszczowa itd.).

        Olga, cieszę się, ze o tym napisałaś bo to naparwde bardzo ważne. Dietetyk może pomóc każdemu nie tylko choremu, nie tylko z nadwagą czy otyłością…Przecież w przedszkolach też dietę układa dietetek (choć wiem, że niestety nie we wszystkich-w przedszkolu do którego moi znajomi prowzdzają dzieci, na drugie śniadanie zawsze jest pączek albo drożdżówka…Pani dyrektor była bardzo zdzwiona, kiedy znajomi poruszyli ten temat, bo „przeciez dzieci to lubią”).

  2. Akurat wczoraj napisałam o tym jak wzmocnić odporność i numerem 1 na mojej liście była własnie dieta, czyli jedzenie produktów antyzapalnych, superfoods, nie przetworzonych 😉 Lubie gotować i zazwyczaj przygotowuje posiłki w domu, robię sobie tez jedzenie do pracy i to chyba tu zauważam największa różnicę pomiędzy tym co zabieram z domu, a tym co jest do kupienia w pracowej kantynie. Domowe jedzenie jest bardziej pożywne, mimo ze to np. tylko sałatka, to nie czuje się po niej za chwile głodna, natomiast po daniach ze stołówki po godzinie czułam się ponownie głodna, mimo ze nie był to typowy fast food. Domowe jedzenie jest tez o wiele smaczniejsze 😉

    1. To prawda, że domowe jedzenie jest pożywniejsze, zdrowsze i smaczniejsze. To, jak wpływa na naszą odporność i zdrowie wciąż jest dla wielu „wymysłem” i czeka nas jeszcze dużo pracy, aby przekonać niedowiarków, że to, co jemy i jak jemy, może chronić nas przed chorobami, infekcjami i zapewnić dobre samopoczucie.

  3. Nawyki żywieniowe zmieniłam już dawno, chociaż wielkich zmian nie musiałam wprowadzać. Natomiast to co chcę podkreślić to to, że obecnie odżywiam się bardziej świadomie, nieprzypadkowo i zwracam uwagę na jakość posiłków nie tylko własnych, ale też tych, które są serwowane w restauracjach. Zdrowy styl życia, który dotyczy również diety pozwala mi na jedzenie praktycznie tego na co mam ochotę. Nie ma w niej wielu ograniczeń, dlatego cieszę się, że moja dieta jest dzisiaj przede wszystkim zróżnicowana. Nie mogłabym jeść w kółko tych samych rzeczy i wciąż odmawiać sobie ulubionych potraw. Źle natomiast się czuję, kiedy zdarzą się dni, że wrzucam coś w siebie na szybo i nie do końca tak jakbym chciała. Na szczęście to są rzadkie przypadki i nie wyrządzają w moim organiźmie wielkich szkód.

  4. Jedzenie jest dla mnie jedną z największych życiowych przyjemności, dlatego ważne jest dla mnie, żeby było dobrej jakości. Odkąd kilka lat temu zaczęłam świadomie zwracać uwagę na to, co jem, dużo się zmieniło. Bardzo dużo rzeczy przygotowuję teraz sama (kostkę rosołową, granolę, jogurty), wczytuję się w etykiety i czasami wolę nic nie kupić niż kupić coś, na co może mam ochotę, ale po czym wiem, że będę się źle czuła. Jest tylko pysznego i zdrowego jedzenia, że naprawdę szkoda tracić czasu na bylejakość.

    1. Ja też często rezygnuję z kupna czegoś, na co może i mam ochotę, ale jednocześnie wiem, że nie jest to dla mnie dobre 🙂 I zgadzam się z tym, co napisałaś w ostatnim zdaniu – szkoda tracić czas na bylejakość 🙂

  5. Nawyki żywieniowe zmieniłam już dawno, chociaż wielkich zmian nie musiałam wprowadzać. Natomiast to co chcę podkreślić to to, że obecnie odżywiam się bardziej świadomie, nieprzypadkowo i zwracam uwagę na jakość posiłków nie tylko własnych, ale też tych, które są serwowane w restauracjach, co bardzo służy mojemu zdrowiu (mam rewelacyjne wyniki badań), formie i dobremu samopoczuciu.
    Zdrowy styl życia, który dotyczy również diety pozwala mi na jedzenie praktycznie tego na co mam ochotę. Nie ma w niej wielu ograniczeń ani terroru, o którym wspomina Agnieszka, dlatego cieszę się, że moja dieta jest dzisiaj przede wszystkim zróżnicowana. Nie mogłabym jeść w kółko tych samych rzeczy i wciąż odmawiać sobie ulubionych potraw. Źle natomiast się czuję, kiedy zdarzą się dni, że wrzucam coś w siebie na szybo i nie do końca tak jakbym chciała. Na szczęście to są rzadkie przypadki i nie wyrządzają w moim organiźmie wielkich szkód.

    1. Takie dni, gdy wrzucam w siebie coś przypadkowego, na szybko i w biegu, zawsze wywołują u mnie wyrzuty sumienia i niestety szybko odbijają się na mojej wadze. Ale niestety zdarzają się i najważniejsze jest, by raz dwa się ogarnąć i wrócić na właściwy tor 🙂

      1. Takie dni zdarzają się każdemu. Jesteśmy tylko ludźmi. Ja również źle się wtedy czuję, ale nie obarczam się winą i wyrzutami sumienia, bo pewne okoliczności nie zależą ode mnie, a ja wybieram wtedy po prostu mniejsze zło. Najważniejsze, że mamy tego świadomość i że szybko potrafimy naprawić powstałe „usterki”.

  6. Cieszę się, że pojawia się coraz większą świadomość tego co mamy na talerzu. Dzięki takim wpisom jak ten i dzięki opinii blogerek docieracie do coraz większej liczby odbiorców. Wiem, że to na talerzu ma bardzo duże znaczenie dla naszego zdrowia i samopoczucia. Choroby cywilizacyjne, takie jak rak, mają źródło też w produktach wysokoprzetworzonych. Myślę, że najzdrowsza jest dieta oparta na produktach roślinnych, jak mięso – to tylko zagrodowe lub ze sprawdzonego źródła. Faszerowane antybiotykami kurczaki nie są zdrowe.

    1. Kilka miesięcy temu zrezygnowałam z mięsa w diecie. Jadłam głównie drób i na własnej skórze przekonałam się, ile szkodliwych toksyn się w mięsie drobiowym znajduje. Organizm oczyszczał się z toksyn, a to, co działo się z moją cerą, doprowadzało do rozpaczy!

      1. Zgadza się, mięso jest obecnie jednym z najbardziej skażonych produktów, szczególnie kurczaki, inydki, wołowina (chemia, ulepszacze smaków, barwniki, hormony, antybiotyki, zabijanie w taki sposób, że ilośc kortyzolu w mięsie przerasta naze wyobrażenie).
        Większość z nas nawet o tym nie wie, że te kurczaki, indyki czy krowy, nigdy nie były na powietrzy, rodzą się i umierają w budynkach…

  7. Ogólnie zauważamy różnicę między tym, co jadłyśmy jeszcze 4 lata temu, a tym co jemy teraz. Coraz bardziej stawiamy na takie nieprzetworzone jedzenie, domowe ciasta. W ogóle mamy wrażenie, że w restauracjach (zazwyczaj kucharzy, którzy byli w programach kulinarnych) także zwraca się uwagę na to, aby produkty były zdrowe, a dania smaczne i różnorodne.

  8. W każdej z tych wypowiedzi znajduję coś, pod czym sama mogę się podpisać, chyba dlatego tak ciekawie mi się czytało ten tekst:)
    Chociaż zawsze starałam się odżywiać racjonalnie, moje rozumienie tego, co to oznacza, ewoluowało wraz ze zdobywaną wiedzą na ten temat. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że najlepsze podejście do diety to nie kierowanie się zaleceniami „ekspertów” i modami, ale przede wszystkim wsłuchanie się we własny organizm, różnorodność i… brak radykalizmu w żadną stronę:)

  9. Staram się jeść zdrowo od około roku i różnica jest ogromna. Zarówno ja jak i moje współlokatorki jesteśmy dowodem na to, że można być studentem i odżywiać się zdrowo i niekoniecznie wydawać fortunę na jedzenie. Czasem gdy rozmawiam z innymi koleżankami, narzekają strasznie, że to przecież tyle gotowania, roboty i tak dalej. Ja się z tym nie zgadzam, można zrobić obiad szybko i zdrowo, ale jak ktoś nie ma porządnego motywatora to zawsze znajdzie problem.

    Chciałabym jeszcze nawiązać do wypowiedzi Edyty, bo ja mam zupełnie tak samo. Ostatnio chłopak zaciągnął mnie do jednej z fast-foodowych restauracji, nie byłam tam chyba od zeszłej jesieni. Zamówiłam kilka kawałków kurczaka i frytki i… nie mogłam tego zjeść. Nie dość, że wszystko było bardzo słone to jeszcze miało okropny posmak. Jak zrobi się taki detoks zdrowego odżywiania to potem okazuje się, że to co wydawało się nam takie pyszne niekoniecznie takie jest. I tak jak Edyta jeśli już jem na przykład coś słodkiego, co nie do końca jest zdrowe to wolę, żeby to było domowe ciasto niż napakowany chemią batonik. Cały mój komentarz mogłabym podsumować zdaniem Doroty, że od czasu do czasu można „zgrzeszyć”, najważniejsze żeby ogólnie przechylić szalę na zdrową stronę 🙂

  10. Fajny tekst. Dzieki jednej z wypowiedzi wiem, ze musze zwrocic uwage mojemu tacie na zawartosc cukru w diecie bo on takze miewa tendencje depresyjne a wiem, za czasami zdarza mu sie siegac po slodycze.

    Dla mnie zdrowa dieta ma ogromne znaczenie i wielki wplyw na moje samopoczucie. Odkad przeszlam na diete weganska i odstawilam gluten zupelnie nie miewam juz bolow glowy, mam ogromna energie, ktora wrecz musze spozytkowac dlatego czesto po pracy czuje ze MUSZE isc pobiegac aby wlasnie te energie zuzyc. I czesto nie jest to jogging, jest to wrecz sprint aby ta enegie uwolnic. Ponadto, co zaskoczylo mnie najbardziej, zmienil sie stan mojego umyslu tzn. stan pozytywnej energii ale takze ogromna jasnosc myslenia.
    Mam to szczescie, ze nie wynioslam z domu zlych nawykow zywieniowych i przez cale moje zycie moja dieta byla mniej wiecej taka jak dieta Pan wypowiadajacych sie w tekscie, tzn, zroznicowana, nie oparta na przetworzonych produktach tylko ze sporadycznymi „szalenstwami” w postaci ciasta (baaaardzo rzadko), slodyczy czy czipsow. Moja dieta rowniez ewoulowala ale prawdziwa zmiana w podejsciu do diety nastapila po przeczytaniu ksiazki „The Body Book”, bo po tej lekturze odechcialo mi sie tych sporadycznych, niezdrowych odstepstw raz na zawsze. Kolejnym krokiem byla zmiana na weganizm i to byl strzal w dziesiatke, bo o ile moja dieta nie byla w powszechnym rozumieniu zla, to okazalo sie, ze jednak byla zla dla mnie. Wczesniej czulam sie dobrze, dopiero brak miesa i glutenu sprawil, ze poczulam sie wrecz fantastycznie, lepiej (fizycznie i mentalnie), niz kiedykolwiek w ciagu mojego 30 letniego zycia.
    Moj partner przeszedl razem ze mna na diete weganska i o ile pierwsze tygodnie nie byly latwe bo trudno mi bylo wymyslac obiady o tyle teraz kazdy obiad jest prawdziwa uczta. Jedzenie zawsze bylo dla mnie zrodlem przyjemnosci i to sie nie zmienilo, a wieczor jest zawsze ta wyczekiwana pora dnia kiedy wiemy, ze codziennie zjemy cos pysznego, sycacego i oczywiscie zdrowego 🙂

    Zyczylabym kazdemu, aby mial swiadomosc tego, jak wazne jest to co jemy. Najbardziej boli mnie to, kiedy widze znajomych nie potrafiacych sobie poradzic z jakimis dolegliwosciami zdrowotnymi. Pomimo tego, ze teoretycznie wiedza, ze dieta jest wazna i niby slyszeli o wplywie np glutenu/nabialu na te dolegliwosc to mimo wszystko nie chca sprobowac, nie chca zrezygnowac z Frappe z McDonalda, i nie robia sobie nic z podsuwanych im publikacji ksiazkowych na ten temat.

    1. Dieta wegańska i do tego jeszcze bez glutenu? Wow! Jestem pod wrażeniem! Ja sama przestałam jeść mięso w marcu tego roku. Czuję się dobrze, ba, nawet bardzo dobrze, ale wciąż mam problem z obiadami i nie udało mi się jeszcze ugotować takiego rosołu, jak na wywarze z drobiu. Ale walczę z tym, eksperymentuję i próbuję.

      Dajesz wspaniały przykład na to, jak zmiana diety i sposobu odżywiania pozytywnie wpływa na samopoczucie i zdrowie. Zaskakujące, że znajomi, widząc tą zmianę, nie chcą brać z Ciebie przykładu, ale dobrze wiem, jak trudno jest przekonać opornych. Sama znam kilka osób, które rozmowę o zdrowym odżywianiu już na wstępie podsumowują „i tak od czegoś umrę” i z kpiącą miną słuchają o tym, jak można jeść. Karmią przy tym swoje małe dzieci przetworzonymi produktami, słodkimi serkami i paróweczkami. Ich wybór. Szkoda tylko, że nie są na tyle otwarci, by przynajmniej dowiedzieć się, że można zdrowiej i lepiej.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę jeszcze większej dawki pozytywnej energii każdego dnia! 🙂

      1. Jesli masz problem z obiadami, to jesli moge cos zasugerowac – zapomnij o tradycyjnych polskich obiadach i zamiast szukac zamiennikow/odpowiednikow odkrywaj nowe smaki, nowe dania i ciesz sie nimi. (no chyba, ze jestes bardzo zwiazana z tego typu modelem zywienia).
        Moja dieta weganska wlasnie na tym polega, ze nie szukam zamiennikow miesa, masla, sera itp. Ja po prostu doceniam bogactwo roslin i to mi w zupelnosci wystarcza.
        Co do znajomych to jakos nie mam smialosci, zeby komus powiedziec co ma jesc/czego ma nie jesc, albo zeby powiedziec, ze weganizm to jedyna sluszna opcja. Moge jedynie powiedziec co sprawdza sie u mnie, a jesli rozmawiamy o jakichs ich problemach, moge im podsunac rozdzial w ksiazce na ten temat albo link to tekstu w internecie i to juz jest ich wybor czy z tego skorzystaja czy nie. Wiadomo, chcialoby sie dobrze, i faktycznie przykro jest patrzec na dzieci jedzace parowki, ale nic na sile, w moim odczuciu to jest dosyc delikatna kwestia i latwo przekroczyc granice taktu.

        Pozdrawiam!

  11. Bardzo fajnie było poznać podejście do jedzenia wszystkich wymienionych pań 🙂 Jedzenie jest dla mnie również bardzo ważne, wystaczy spojrzec na mój blog albo instagram 😀 Mam pypcia z przerzutką na punkcie zdrowej diety bo mój organizm od dawna daje mi w kość kiedy zaczynam nadużywać słodyczy albo pieczywa. Nawyków żywienowych uczyłam się sama, lubię gotować i razem z siostrą uczyłyśmy rodziców zdrowszego jedzenia. Lubię fakt, że jedzenie łączy ludzi, potrafi tak pozytywnie wpłynąć na nasze samopoczucie. Uwielbiam zdrowo się odżywiać, to po prostu fajne. Pozdrawiam Cię i dzięki za ten tekst 🙂

  12. Ja niestety nie odżywiam się zdrowo, chociaż bardzo chcę zacząć. Przeszkadza mi to, że to co jem generalnie w aktualnym stanie rzeczy nie za bardzo zależy ode mnie, chociaż może to tylko wymówka. Widzę, że jedzenie śmieciowego żarcia, gotowych produktów wpływa niekorzystnie na moje zdrowie, jednak mimo bardzo częstego czytania wszelkich tekstów na temat zmiany na dobre (głównie Lifemanagerka) to potrzebuję, żeby ktoś autentycznie chwycił mnie za rękę i poprowadził we mgle. I problem podstawowy – nie uczę się na błędach. Mimo że wiem, że po czymś czuję się źle to i tak to zjem, bo mam ochotę. Zbieram się i zbieram żeby to zmienić i mam nadzieję, że w końcu mi się uda.

  13. Olga świetny wpis, uwielbiam takie zestawienia i sama właśnie przygotowuje u siebie dość podobne, tylko inny temat. A co do zdrowego odzywiania, od tego roku zaczęłam nad tym pracować. Efekty raz lepsze raz gorsze. Zaczęłam czytać składy, choć zdarza mi się zapomnieć, wprowadziłam ciemne pieczywo i patrze na odstępy pomiędzy posiłkami.

  14. Bardzo ciekawe wypowiedzi, z którymi w pełni się zgadzam. Próbuję u siebie w domu wprowadzać zdrowe nawyki, ale te starania są nie zawsze skuteczne ze względu na opór domowników. Ciężko mi przekonać męża i córkę do zdrowszych alternatyw tradycyjnych potraw czy produktów, jak choćby zastąpienie zwykłego pszennego chleba innym. Wprowadzanie nowości do codziennego jadłospisu często okazuje się porażką, bo nie są oni za bardzo chętni do próbowania nowych rzeczy. Czasami kończy się to tym, że gotuję co innego dla nich i co innego dla siebie, co jest czasochłonne i nieefektywne 🙁 Na razie się nie poddaję, ale lekko nie jest.

    1. Moja córka też czasami się buntuje, zwłaszcza, gdy popróbuje jedzenia u babci albo w przedszkolu. Na szczęście bardzo przemawiają do niej argumenty, że to jest zdrowe, dobrze wpływa na rozwój mózgu, od tego będziesz mniej chorować itd. Z mężem problemu nie ma, bo w pewnym stopniu to on mnie w zdrowe odżywianie wkręcił 🙂 Życzę Ci dużo wytrwałości. Wierzę, że uda Ci się przekonać rodzinę do zmiany nawyków żywieniowych, a z mężem proponuję przeprowadzić poważną rozmowę. Nawet jeśli sam nie chce się przestawić, to może jednak postara się wspierać Ciebie w zmianie nawyków u córki. Dzieci biorą przykład z rodziców i dopóki on będzie się na jej oczach „buntował”, Twoje starania będą mocno utrudnione. Pozdrawiam i trzymam kciuki! 🙂

  15. Olga, gratulacje, że udało Ci się namówić te świetne kobiety do wyrażenia swojej opinii!!! Ja również staram się zmieniać swoje nawyki na zdrowsze. Jeszcze nie mogę się rozstać z kupnym pieczywem i pszenną mąką, ale zamieniłam ją na pszenną razową. Zdarza się, że i chleb na zakwasie upiekę czy taki z ziarnami samymi 🙂 Czasami gubią mnie kupne ciasteczka, a chipsów nie jem już chyba od 5 lat!!! 😀

    1. Pieczywo kupione w sklepie, czy piekarni nie musi być złe, ale pod warunkiem, że sprawdzimy, co się w tym chlebie znajduje 🙂 Odradzam przede wszystkim kupowanie pieczywa w marketach i tzw. pieczywa prosto z pieca, które jest mrożone ciekłym azotem, a następnie rozmrażane i podgrzewane w sklepowym piecu. Zmiana mąki na razową jest super. Doskonałym zamiennikiem dla białej mąki pszennej jest też jasna mąka orkiszowa. Kupne ciasteczka to niestety syrop glukozowo-fruktozowy, ale im więcej zmian w odżywianiu wprowadzisz, tym mniej będą Ci smakować. Ja kiedyś uwielbiałam wafelki, delicje, jeżyki, a dzisiaj mam problem ze zjedzeniem nawet jednego ciasteczka 🙂

      1. Mam nadzieję, że również tak będę miała 🙂 wczoraj zachcialo nam się właśnie ciasteczek, to sobie myślę, pewnie Olga ma jakiś fajny przepis i się nie mylilam!!! Owsiane z bananami wyszły super, zrobilam od razu podwójna porcję i mało się zachowało do dziś 🙂 A najważniejsze, że mój niejadek się nimi zajadał!!! 🙂

  16. Dla mnie to co jem ma ogromne znaczenie. Zmiana diety zmieniła bardzo wiele w moim życiu. To była jedna z najlepszych decyzji jakie mogłam podjąć dla samej siebie. Różnica w tym jak lepiej się teraz czuję i jak moje wyniki badań się poprawiły jest nieporównywalna. Cieszę się ogromnie, że kilka lat temu zainteresowałam się tym, co kupuje i co ląduje na moim talerzu.To była długa droga, ale warta każdej minuty. Myślę, że bardzo ważne jest abyśmy w dzisiejszych czasach mieli dużą świadomość tego na co wydajemy pieniądze i jak nasze codzienne wybory wpływają na nas i naszych najbliższych teraz i w przyszłości. Cieszę się, że rośnie w naszym społeczeństwie coraz większa świadomość jak ważne jest zdrowe odżywianie i tym samym jak jesteśmy faszerowani paskudną chemią przez wszelakich producentów. W końcu jeśli sami o siebie nie zadbamy to nikt o nas nie zadba.

    1. Zgadzam się z Tobą w zupełności 🙂

      Zmiana diety, to ogromny, trudny i zazwyczaj długi proces. Uczymy się czytac składy, zawartośc witaminową i kaloryczną produktów (to ważne przy przechodzeniu na diet,ę roślinną, żeby nie nabawić się niedoborów), uczymy się nowych przepisów, rozwiązań, poznajemy nowe sklepy…To wszystko jednak jest do zrobienia jesli tylko chcemy.

  17. Najlepsze w zdrowym jedzeniu jest to, że jest tak pyszne i wprawia w tak dobry nastrój, że tych niezdrowe rzeczy po prostu same wylatują z menu:) Nawet, jeśli zdarzy mi się zjeść coś „wyklętego” typu ciasto z białym cukrem czy pszenną bułkę, to nie ciągnie mnie już teraz, żeby się nimi objadać ani nawet żeby jeść je codziennie. A wysoko przetworzone produkty, jakieś batoniki czy płatki śniadaniowe, stały się dla mnie zupełnie nieatrakcyjne. Wystarczy się wkręcić:)

    1. Ja kiedyś kupowałam gotowe musli w sklepie. Smakowało oczywiście i chętnie się nim zajadałam. Do momentu, aż zaczęłam sama przygotowywać taką mieszankę. Nie dość, że wychodziło taniej, to jeszcze smak – mniej słodki, sprawił, że musli z paczki poszło w odstawkę i dzisiaj nie sięgnęłabym po nie w sklepie. Z mojego jadłospisu zniknęło tak wiele produktów, że czasami słyszę pytanie: to, co Ty właściwie jesz? A przecież dobre, zdrowe jedzenie, daje nam szerokie pole do popisu w komponowaniu potraw i nie oznacza wciąż jedzenia tego samego. Wystarczy, tak, jak piszesz – tylko się wkręcić 🙂

  18. Ogromne znaczenie ma to co jem. Planuję zazwyczaj posiłki na tydzień do przodu, tak aby zapewnić sobie odpowiednią różnorodność produktów i zbilansowaną dietę. Sięgam po mało przetworzone i zdrowe produkty. Odkąd odżywiam się świadomie czuję się o niebo lepiej fizycznie i psychicznie;)

  19. Chyba najbliżej mi do podejścia kameralnej Doroty. Staram się wprowadzać dobre nawyki żywieniowe i konsekwentnie się ich trzymać. Ale zdrowe odżywianie ma być przyjemnością, a nie terrorem, więc czasem pozwalam sobie na paczkę ciastek czy lody 🙂
    Dla mnie też bardzo ważnej jest promowanie zdrowych produktów wśród moich najbliższych. Ich zdrowie jest również na wagę złota! Moje małe sukcesy to popularyzacja soli himalajskiej i kaszy jaglanej w mojej rodzince 🙂

  20. Tak, Dorota napisała, że „łapie doła” i zdarza się to zdecydowanie częściej, kiedy nie odżywia się zdrowo. Śmieciowe jedzenie bardzo silnie koreluje z nasza kondycją psychiczną, choć większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, bo nie mówi sie o tym głośno i nie uczy się tego w szkołach-a przecież leczenie dietą nie jest żadną nowością, efektywność takiego działania jest olbrzymia, a jest to także sposób działań profilaktycznych.

    Wartościowy wpis, bardzo podobało mi sie to co napisała Edyta Zając. Faktycznie jest tak, że jak odstawimy pewne produkty jak np. chipsy, po jakimś czasie (i nie mam tu na mysli kilku dni a dłuższy czas przerwy) jak do nich wracamy wcale nam nie smakują-czujemy, że są przesolone, zdecydowanie za tłuste, a do tego czuc od nich „plastik” w sensie sztuczne dodatki.
    Od wszystkiego można się odzwyczaić, trzeba tylko podjęcia decyzji, silnej woli, cieprliwości i wtrwałości w zmaganiach ze sobą. Nie jest to łatwe ale jest to proste 🙂

    1. Wpływ jedzenia na nasze samopoczucie jest ogromny. Odczułam to sama, po zmianie diety. Nagle zaczęłam mieć więcej energii, zniknęły wahania nastrojów, zapomniałam, co to „łapanie doła”. Często słyszymy też o tym, że dzieci, które od małego są źle odżywiane, są „przymulone”, nie mają ochoty na zabawę, nudzą się, mają trudności z koncentracją i nauką. Dlatego ważne jest, abyśmy zaczęli myśleć o jedzeniu właśnie w kategoriach: to, co jem, wpływa na moje życie, zdrowie, samopoczucie, a nie tylko: ważne, żeby zaspokoić głód.

      1. Zdecydowanie branie powiedzenie „jestem tym co jem” na poważnie, powinno być przez nas wdrażane w życie.

        Ciało i psychika to dwa konstrukty, które są ze soba bardzo silnie powiązane. Zaniedbanie ciała wpływa na kiepski stan psychiczny i odwrotnie. Wsparawienie siebie w kiepski stan psychiczny sprawi, że źle będzie się czuć nasze ciało.

        Samo prezyjęcie danej postawy ciała wywołuje u nas konkretne emocje i odwrotnie, same emocje, powodują, ze przyjemujemy konkretna pozycjć ciała.

        O psychike i ciało trzeba dbać równie silnie. Zazwyczaj pamiętamy tylko o tym drugim, a niektórzy ani o jednym, ani od rugim.

  21. Myślę, że moja świadomość na temat zdrowego odżywiania dojrzewa razem z wiekiem.. im jestem starsza tym bardziej zdaję sobie z tego sprawę jak te złe nawyki żywieniowe mogą wpływać na moje ciało i samopoczucie.. myślę, że wiele osób tak ma. Teraz zastanawiam się 2 razy zanim coś znajdzie się na moim talerzu. Najlepsze w tym jest to, że powoli zarażam tym moich znajomych i w szczególności rodziców 🙂 ..

    1. Masz rację, że do pewnych kwestii, w tym sposobu odżywiania, dojrzewamy wraz z wiekiem. Może głupio to brzmi, bo przecież wciąż jesteśmy młodymi osobami, ale sama wiem, jak inaczej myślałam o jedzeniu mając 20 lat, a jak to się zmieniło w okolicach 30-stki 🙂

  22. Bardzo fajne wywiady, przyjemnie mi się czytało. Od jakiegoś czasu uświadamiam sobie, że to co jem wcale nie jest dobre (głównie dzięki blogom), ale na razie jeszcze nie umiem się przestawić i myślę, jakie „małe kroczki” powinnam wprowadzić 🙂

    1. Dominiko, najważniejsze, żebyś poczuła potrzebę wprowadzenia zmian w sposobie odżywiania. To prawda, że z każdej strony jesteśmy atakowani zachętami do zmian nawyków żywieniowych, ale dopóki nie poczujemy wewnętrznej potrzeby, by to zrobić, ta zewnętrzna motywacja będzie na nic.

  23. Uwielbiam dobrze zjeść. I domowo 🙂
    I choć pewnie niektórym wyda się, że oszalałam to zwykle zjadam to, na co mam ochotę. Słucham swojego organizmu. Nawet wtedy, gdy mi podpowiada, by zjeść 3 pączki 😀 Oczywiście, jak mówi zjedz banana, to też po niego sięgam 😉
    I jaki efekt? Moje wyniki badań w zaskakująco krótkim czasie znacznie się poprawiły 🙂
    Pozdrawiam!

  24. Ledwo kojarzę 3 pierwsze blogerki, o dwóch pozostałych pierwsze słyszę. Mimo to wierzę na słowo, że są one znane. 😉 A że podstawami diety są umiar i zróżnicowanie to Ameryki nie odkryły, nawet dziecko w przedszkolu to wie. Może trochę gorzej z zastosowaniem w praktyce.

  25. Staram się zdrowo odżywiać, po prostu wsłuchując się w to, czego potrzebuje mój organizm. Czasem bardzo się sprzeciwia widząc mięso i ziemniaki na obiad, bo wolałby zupę krem, albo warzywa na parze. Jednak, gdy czuję potrzebę sięgnięcia po czekoladę, sięgam po nią. Z tym, że od dawna preferuję gorzką czekoladę. Niestety często bywa też tak, że ogólny pośpiech mojego życia nie pozwala mi na przygotowanie sobie czegoś odpowiedniego.

    Wspaniały post, oby więcej takich inspiracji 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close