5 największych pułapek dietetycznych

Często, żeby schudnąć, nie wystarczy tylko przestrzegać niskokalorycznej diety. Trzeba też wystrzegać się wielu pułapek dietetycznych, bo to one mogą powodować, że waga, pomimo wielu starań, nadal stoi w miejscu.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy wszystko, co trafia na Wasz talerz jest na pewno niskokaloryczne? Czy wiecie, jak na kaloryczność potraw wpływa sposób ich obróbki? Co z cukrem – jeść, czy nie? A jeśli jeść, to który? Brązowy, czy biały? I co z sałatkami? Czy zawsze są fit?

Te wszystkie pytania odnoszą się do tematu przewodniego dzisiejszego wpisu, którym są pułapki dietetyczne. Łatwo w nie wpadać i nieświadomie popełniać żywieniowe błędy. Ale łatwo też się z nich wydostać i ich unikać. Trzeba tylko wiedzieć, co taką pułapką jest.

5 największych pułapek dietetycznych

5 największych pułapek dietetycznych

1. Sałatki nie zawsze są fit

Lubicie sałatki? Ja bardzo. Sałatki warzywne są często nieodłącznym elementem naszych codziennych jadłospisów i diet odchudzających. Warzywa są cennym źródłem witamin i składników mineralnych, zawierają też błonnik. Mają niską wartość kaloryczną, więc ich jedzenie w postaci surowej lub gotowanej jest jak najbardziej wskazane. Jednak sałatki warzywne mogą być jedną z wielu pułapek dietetycznych, w które nieświadomie wpadamy. Sałatka, do której dodamy sos na bazie majonezu, lub sam majonez będzie bardziej kaloryczna, niż ta z jogurtem naturalnym. Podobnie mizeria z ogórka, do której dodamy śmietanę. 2 łyżki śmietany 18% to ok. 92 kcal. Taka sama ilość jogurtu naturalnego to tylko 30 kcal.

2. Tylko jedna mała kanapeczka z chudym serkiem

Jednym z dość często popełnianych błędów żywieniowych jest całkowite rezygnowanie z pieczywa i eliminowanie go z diety. Moim zdaniem nie jest to konieczne, a pieczywo – dobre pieczywo – może urozmaicić naszą dietę, dostarczyć cennego błonnika i dostarczyć ważnych składników odżywczych. Kanapki są dobre i mogą być bardzo wartościowe, ale aby uniknąć kolejnej pułapki dietetycznej, warto zwracać uwagę na to, co na naszą kanapkę się składa. Zaczynając od pieczywa – wybieramy oczywiście pieczywo pełnoziarniste. I już na tym etapie możemy wpaść w pierwszą pułapkę – chleby często są barwione karmelem, przez co wydaje nam się, że kupujemy chleb z ciemnej mąki, czyli chleb zdrowszy. Tak nie jest, a chleb upieczony z mąki z pełnego przemiału nigdy nie ma brązowego koloru, takiego jak chleby z karmelem. Mąka, zakwas, woda i sól plus do tego pestki, czy siemię lniane, ewentualnie dodatek drożdży piekarniczych – taki skład ma dobry chleb. A co na chleb? Oczywiście warzywa! Ale poza warzywami warto na kanapce położyć coś jeszcze. Ser żółty, twaróg, wędlina – sięgając po te produkty znowu wpadamy w pułapkę. Bo dokonujemy niewłaściwych wyborów. W 100 g sera żółtego jest od 300 do 390 kcal. W 100 g szynki wieprzowej 395 kcal, a w takiej samej ilości szynki z indyka – 165 kcal. Oczywiście na naszej kanapce kładziemy plasterek sera, a nie od razu 100 g, ale jedząc takich kanapek 2-3 zjadamy w jednym posiłku ok. 420 kcal (kromka chleba pełnoziarnistego to ok. 100 kcal, plasterek sera żółtego 40 kcal), nie wliczając warzyw i masła.

3. Cukier? Od dzisiaj tylko brązowy!

Cukier brązowy, cukier trzcinowy i cukier biały to tak naprawdę ten sam cukier, czyli sacharoza zaliczana do węglowodanów prostych. To właśnie sacharoza w dużym stopniu przyczynia się do otyłości i nadwagi. I nie ma znaczenia, czy cukier, którego używamy jest z buraka (cukier biały), czy z trzciny (cukier trzcinowy). Pułapką jest też cukier brązowy, z którym mylimy cukier trzcinowy. Jest to po prostu zwykły, biały cukier z dodatkiem karmelu, który nadaje mu brązowy kolor. Jeśli rezygnować z cukru białego (co oczywiście jest wskazane), to na rzecz ksylitolu, czyli cukru brzozowego. Zawiera on 40% mniej kalorii od cukru białego.

4. Zdrowe przekąski?

Uwielbiam orzechy, migdały, rodzynki, pestki dyni i słonecznika. Są to bardzo zdrowe przekąski (zwłaszcza orzechy i pestki), po które warto sięgnąć, gdy dopada nas głód między posiłkami. Dobrze też zastąpić nimi chipsy i słone paluszki, po które sięgamy spędzając wieczór na kanapie przed telewizorem. Orzechy i pestki to bogate źródło kwasów tłuszczowych i błonnika. Mają jednak jedną wadę. Są bardzo kaloryczne! 20 migdałów to ok. 200 kcal, 100 g pestek dyni to 347 kcal, a 100 g pestek słonecznika to aż 565 kcal! Dlatego sięgając po zdrowe przekąski powinniśmy zapomnieć o zjedzeniu całej paczki orzeszków i pestek. Garść orzechów wystarczy, żeby zaspokoić chęć pochrupania czegoś podczas oglądania filmu i nie pójdzie w biodra 🙂

5. Złota rybka na talerzu

Smażone w głębokim tłuszczu i panierce z bułki tartej mięsa i ryby, nie są najlżejszymi potrawami. Właśnie taki sposób ich przyrządzania często nas gubi. Co z tego, że zjemy rybę tylko w towarzystwie gotowanych brokułów, jeśli jeszcze skwierczy na niej gorący olej, a żeby dostać się do ryby, musimy przebić się przez kolejne warstwy panierki: mąkę, jajko i bułkę tartą. Dużo lżejszą wersją byłaby ryba upieczona w folii aluminiowej, przyrządzona na parze lub  usmażona, ale tylko w panierce z mąki i odsączona po usmażeniu na papierze. To samo dotyczy kotleta schabowego i fileta z piersi kurczaka. Bułka tarta jest kaloryczna. 1 łyżka zawiera ok. 40 kcal. Jeśli posypujemy bułką tartą wcześniej podsmażoną na maśle fasolkę szparagową albo kalafiora, dokładamy do naszego posiłku automatycznie 190 kcal! Czym zastąpić bułkę tartą? Mąką, otrębami lub bułką tartą, ale startą samodzielnie w domu, z bułek żytnich.

Pułapek dietetycznych, w które wpadamy jest oczywiście więcej. Dlatego jeśli czujemy, że nasza dieta nie przynosi takich efektów, jakich byśmy oczekiwali, warto dokładnie przyjrzeć się wszystkim potrawom, które trafiają na talerz.

Może jest tam za dużo soli, cukru, albo tłuszczu? A może za mało węglowodanów? A czy na deser znowu nie pojawiło się jedno ciasteczko? I czy jest polana dzisiejsza sałatka? Wybrnięcie z pułapek dietetycznych, w które wpadamy nieświadomie, może znacznie poprawić efekty naszej diety.

Jestem ciekawa, czy zdarza Wam się wpadać w pułapki dietetyczne. Z czym macie największy problem? W które pułapki wpadacie najczęściej? 

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnicie ten wpis dalej. Służą temu ikonki znajdujące się poniżej. Dziękuję 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Pieczona owsianka z malinami i bananami przepis

Pieczona owsianka z malinami i bananami bez cukru

Cukrzyca ciążowa rozmowa o cukrzycy z dietetyczką

Cukrzyca ciążowa – przyczyny, diagnostyka, leczenie. Rozmowa z dietetyczką Kamilą Wrzesińską

Sernik bez cukru - przepis

Świąteczny sernik bez cukru z solonym karmelem daktylowym

Seventh Generation recenzja

Ekologiczne środki czystości Seventh Generation – recenzja

15 thoughts on “5 największych pułapek dietetycznych”

  1. U nas to największy problem, jeśli można w ogóle o takim mówić, to miłość do cukrów, i w herbacie, i w słodyczach. Jasne, że można wszystkiego sobie odmawiać lub szukać zamienników, ale my nie z tych 😉

  2. Z wiekiem jakos samo mi to przyszło, ze ograniczyłam jakos cukier i smażone rzeczy. Wrzuciłam do mojej diety wiecej zdrowszych zmienników. Ale faktycznie teraz trzeba bardzo uważać na to co sie kupuje. Wszędzie użyją tańszych zamienników nawet o tym nie informując, jak wlasnie te pieczywo zabarwione karmelem :/

    1. A no właśnie. Te oszustwa producentów żywności są prowadzone na dużą skalę, ale dzieje się tak za naszym przyzwoleniem. Dopóki nie będziemy zwracać uwagi na skład kupowanych produktów, jeść chleb z karmelem, albo kilka minut wcześniej rozmrożone pieczywo i upieczone w piecu, producenci nigdy tych praktyk nie zaprzestaną. Bo i po co 🙂

    1. Ja też! Za nic w świecie nie mogę sobie pozwolić na to, żeby mieć w ręku otwarte opakowanie, bo zjem w kilka minut wszystko, co się w nim znajduje. Zwłaszcza, jeśli są to nerkowce, za którymi przepadam 🙂

  3. Ograniczyłam większość rzeczy, które wymieniłaś w tym tekście. Do tego stopnia, że czułam się naprawdę dziwnie słodząc kawę. Dla mnie dużym problemem było wybieranie gotowych płatków musli, granoli etc. Do czasu, w którym postanowiłam przeczytać ich skład. Teraz zdecydowanie wolę je robić sama.

    1. Oj, tak! Ja też kiedyś kupowałam gotowe musli, bo to przecież tylko owoce i płatki zbożowe. I zaskakujące było dla mnie to, że syciły tylko na chwilę. Ilość cukru, która się tam znajduje – poraża. Dlatego jeśli musli – to własnej roboty. Takie, którym można się najeść zdrowo i na długo 🙂

  4. Moją jedyną, ale za to wielką pułapką dietetyczną są słodkości. Na szczęście nauczyłam się oszukiwać swoje zachcianki robiąc własne słodycze, często bez dodatku cukru. Nie da się jednak ukryć, że od czasu do czasu pozwalam sobie na coś klasycznego 😉

  5. Bardzo dobrze, że napisałaś o tym cukrze. Wciąż wielu osobom się wydaje, że z cukrem jak z ziarnem i brązowy = zdrowy. A nie. Jak piszesz, cukier to cukier <|:^)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close