5 dobrych nawyków, które pozostały mi po odchudzaniu

Wiecie jak to jest z dietami. Dzisiaj się odchudzamy, jutro waga pokazuje 2 kg mniej, pojutrze zjadamy torebkę ciastek i zaczynamy wszystko od początku. Albo nie zaczynamy, bo już nam się nie chce. Sami napędzamy to koło i wpadamy w pułapkę wiecznych diet, które albo nigdy się nie kończą, albo wciąż zaczynają się od początku. I na nasze nieszczęście, nic z tych diet nie wynosimy. To znaczy wynosimy, bo przecież utrata zbędnych kilogramów to sukces i cel, do którego dążyliśmy decydując się na wiele wyrzeczeń. Ale czy na pewno nie możemy mieć więcej?

Zdrowa i rozsądna dieta odchudzająca powinna nie tylko sprzyjać redukcji naszej wagi, ale też wykształcać w nas nawyki, które pozostaną z nami, gdy dieta już się skończy.

Powrót do starych i złych nawyków żywieniowych sprzed diety jest tym błędem, który po zakończeniu odchudzania najczęściej popełniamy. Może nie od razu, ale z upływem czasu, każdy z nas wraca do swojej miłości do słodkości, wieczornego podjadania, jedzenia na szybko, zapijania wszystkiego coca-colą lub innych grzeszków, które powodują, że tyjemy. Oczywiście ja też tak miałam. Chociaż wiedziałam, że nie spowoduje to niczego dobrego, w kilka tygodni po zakończeniu diety, te dobre nawyki żywieniowe uciekały gdzieś hen hen, a ja wracałam do tych sprzed diety. Do tych, które nie wpływały dobrze na mój wygląd i samopoczucie i powodowały, że wkrótce o efektach diety mogłam zapomnieć.

Ostatnia dieta była jednak inna. Podeszłam do niej bardzo świadomie. Przez wiele miesięcy pracowałam, dzień po dniu, nad tym, żeby nie tylko osiągnąć zamierzony cel, ale też żeby w moim życiu na stałe zagościły nawyki żywieniowe, które sprzyjają temu, że dobrze się czuję, nie tyję i nie czuję się głodna pół godziny po zjedzeniu obiadu. Na diecie nie jestem już długo, ale to, czego się podczas jej trwania nauczyłam, towarzyszy mi do dzisiaj.

5 dobrych nawyków, które pozostały mi po odchudzaniu

5 dobrych nawyków, które pozostały mi po odchudzaniu

1. Regularne spożywanie posiłków

Wiem, że Was nie zaskoczyłam. Pewnie wiele z Was pokręciło też głową, myśląc: ale tandeta. Bo i tak jest. Regularne spożywanie posiłków brzmi jak mantra, którą od lat próbują wbijać nam do głowy lekarze, dietetycy, trenerzy fitnessu. O tym, jak ważne jest, żeby zachować regularność zjadanych posiłków i nie podjadać między nimi wiecie aż za dobrze. Ja też wiedziałam, ale i tak najczęściej jadłam wtedy, gdy czułam się głodna, a w międzyczasie zdarzało mi się coś podjadać. Od ponad roku jem dziennie 5 posiłków, w odstępach 3-3,5 godziny. Mój organizm tak się do tej regularności przyzwyczaił, że sam przypomina mi o tym, że czas już coś zjeść. Zegarek nie jest potrzebny 🙂

2. Picie wody. Dużo wody!

To akurat nawyk, który towarzyszy mi od wielu już lat i jakbym tak się miała nad tym zastanowić, pewnie był efektem jednej z moich wielu diet. Woda jest potrzebna nie tylko w odchudzaniu, ale i codziennym życiu. Nawodniony organizm pracuje lepiej. Woda reguluje temperaturę ciała, jest rozpuszczalnikiem związków trawiennych, ułatwia trawienie, transportuje składniki odżywcze, oczyszcza organizm z toksyn, wpływa na ładny wygląd skóry. Może nawet pomóc, gdy boli nas głowa, co często jest sygnałem, że organizm chce pić. W odchudzaniu woda sprzyja przede wszystkim redukcji tkanki tłuszczowej, przyspieszeniu procesów metabolicznych i zmniejszeniu łaknienia. Ja wypijam ok. 3-4 litrów niegazowanej wody dziennie. Czasami zdarza się mniej, ale nigdy nie jest to poniżej 2 litrów. Poza kawą (i herbatą w okresie jesienno-zimowym) nie piję nic więcej. Już dawno temu zapomniałam, jak smakują słodkie napoje, zarówno gazowane, jak i niegazowane.

3. Przemyślany jadłospis i rozsądne zakupy

Gdyby nie dieta, pewnie nigdy nie nauczyłabym się planowania jadłospisu i robienia zakupów pod jego kątem. Dlaczego uważam, że to ważny nawyk, który warto wprowadzić w życie? Dzięki temu unikamy jednego z najważniejszych błędów żywieniowych, czyli jedzenia byle czego, oby coś zjeść. Planując posiłki z wyprzedzeniem i mając w domu wszystkie niezbędne produkty do ich przygotowania, unikamy sytuacji, w której stajemy przed lodówką i okazuje się, że nie mamy co zjeść. Bo niby jest tam wszystko, ale żeby przygotować pożywny i lekkostrawny posiłek, nie ma nic. Staram się mieć zaplanowany każdy posiłek, a jeśli tego nie zrobię, to i tak pilnuję, żeby w mojej lodówce były produkty, z których szybko przygotuję coś dobrego i lekkiego.

4. Bogate śniadania, skromne kolacje

Rano możemy zjeść więcej, bo nasz organizm pracuje na wysokich obrotach i szybko przetwarza to, co zjedliśmy na energię. Wieczorem natomiast nasz metabolizm zwalnia i to, co zjadamy jest trawione dłużej. Moje śniadanie to zazwyczaj owsianka z owocami. A kolacja? Szklanka koktajlu mleczno-owocowego, kanapka z pełnoziarnistym pieczywem, dwie kanapki z pieczywem chrupkim, albo warzywna sałatka (bez majonezu i śmietany oczywiście).

5. Czy to na pewno jest dla mnie dobre?

Zanim zjem coś, czego nie ma w moim jadłospisie, myślę, czy na pewno będzie to dla mnie dobre. Wiem, na jakie produkty mój organizm reaguje dobrze i co lubi. Wiem też, zjedzenie czego odbija mi się czkawką. Nie sięgam więc po produkty, po których źle się czuję, chociaż ich jedzenie sprawia mi przyjemność. Wolę sięgać po zdrowe zamienniki słodyczy, bo wiem, że z cukrem mój organizm się nie lubi. Unikam produktów, które nie dostarczają mi substancji odżywczych. Ograniczam węglowodany, bo wiem, że moje ciało lepiej reaguje na białko. Gdy mam jedzeniowego lenia i nie chce mi się gotować i myśleć nad posiłkami,  sięgam po sprawdzone produkty, które lubię i które mi nie szkodzą, zamiast rzucać się na byle co, wypatrzone na sklepowej półce. Myślę, a dopiero potem jem. Tego można się nauczyć i jest to umiejętność na wagę złota. Albo przynajmniej dobrej wagi 🙂

A jakie nawyki żywieniowe Wam towarzyszą? Pijecie wodę, pilnujecie godzin posiłków? A może liczycie kalorie? Dajcie znać, jakie jest Wasze podejście do odżywiania, a jeśli tak, jak ja, jesteście w trakcie, albo po zakończonej diecie odchudzającej, napiszcie, co udało się osiągnąć i które nawyki żywieniowe przenieśliście do codziennego życia.

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Przeziębienie w ciąży

Przeziębienie w ciąży – co może pomóc?

Po raz trzeci będę mamą.

Będę mamą po raz trzeci!

20 rzeczy dobrych dla zdrowia, które możesz zrobić jesienią

Domowa kapusta kiszona krok po kroku + przepis na surówkę z kapusty kiszonej z jabłkiem i marchewką

26 thoughts on “5 dobrych nawyków, które pozostały mi po odchudzaniu”

  1. U mnie najbardziej polegam przy punkcie 4, za często kolacja jest za bogata a śniadania czasami brak. Godzin posiłków też nie pilnuję, organizm już jak pies Pawłowa, sam woła o danej godzinie. 😉

  2. Zgadzam sie z wszystkimi punktami. Najwazniejsze jest znalezienie balansu, gotowanie ze swiezych warzyw, jedzenie sporej ilosci owocow, oraz wprowadzenie do diety kasz, ciemnego pieczywa. No i jak wspomnialas – picie duzej ilosci wody.

  3. Wszystkie te punkty są tak naprawdę na wagę złota i warto o tym pamiętać. Ja niedawno nauczyłam się pić bardzo dużo wody i już zauważam jak wielkie efekty może to przynosić. 🙂

  4. Masz mnie Ola. Właśnie uświadomiłam sobie, że za mało piję, co do reszty to napiszę tak. To działa, naprawdę działa, udało mi się schudnąć w ciągu czterech miesięcy aż 16 kg stosując powyższe zasady, plus oczywiście turbo trening 45 minutowy codziennie. Ale ta woda, ta nieszczęsna woda, nie żebym piła gazowane słodkości ale o zgrozo, pragnienie gaszę głównie kawą.

    1. Wow! Jestem pod wrażeniem efektów, jakie już osiągnęłaś! A do picia wody zachęcam, gwarantuję, że będziesz czuła się jeszcze lepiej, a i skóra poddana procesowi redukcji tkanki tłuszczowej będzie miała większe szanse by uchronić się przed utratą jędrności! Jeśli nie woda niegazowana, do której wiele osób nie może się przekonać, może być woda lekko gazowana, woda z dodatkiem mięty i cytryny, przygotowana w domu woda smakowa. Świetnie sprawdzi się też zielona herbata, którą teraz możesz pić na zimno, z lodem, miętą i cytryną.

  5. Ja nie mogę się przekonać do tych regualnych posiłków i picia tak dużych ilości wody. Ostatnio postanowiłam jeść 5 posiłków dziennie i wytrzymałam chyba 3 dni, tak samo jak z bieganiem. Naprawdę jedzenie co 3h to dla mnie męka.
    Dobrym nawykiem (jedynym z niewielu), który próbuje sobie wyrobić jest picie na czczo szklanki wody z cytryną. 🙂

    1. Picie szklanki wody z cytryną rano, jeszcze przed śniadaniem, to bardzo dobry nawyk 🙂 Jeśli chodzi o regularność zjadania posiłków – nie musisz zmuszać się do tego, by było ich 5. Równie dobrze mogą być 3, zjadane co 4 godziny, ważne jednak by przerwy nie wywoływały uczucia wielkiego głodu i by unikać podjadania.

  6. Czasem proste i konkretne zasady zapadają głębiej w naszej głowie niż wymyślne przepisy na dietę.

    Czytając myślałam, no przecież wiem to wszystko. A jednak dobrze było sobie o tym przypomnieć i wzmocnić 😉

    dziękuję i pozdrawiam 🙂

    trzydziestoletnia.weebly.com

  7. Bardzo trafne spostrzeżenia 🙂 Już samo hasło „jestem na diecie” kojarzy się niektórym z czasową niedyspozycją gastronomiczną 😉 Teraz jestem, za chwilę nie będę i sobie zrekompensuję te wszystkie wyrzeczenia. A jest dokładnie tak jak piszesz – tu nie chodzi o czasowe działania, jednorazowe zrywy a o kompleksową zmianę nawyków – tych w działaniu jak i w myśleniu. Warto przy tym zdawać sobie sprawę z tego, że raz nabyty nawyk pozostaje wyryty prawdopodobnie na zawsze – jedynie pozostaje w uśpieniu, gdy przechodzimy na jasną stronę mocy 😉

    Mój najdłuższy projekt zmiany nawyków w żywieniu trwał rok – rok bez słodyczy, słonych przekąsek i podjadania między posiłkami. Wtedy nauczyłam się planowania posiłków (nie tylko zakupów, ale i przygotowywania posiłków z wyprzedzeniem) i tego, by szukać zdrowych zamienników. I tak odkryłam na przykład ciasto z cukinii i owsiane ciasteczka bez mąki, cukru ani jajek 😉

    P.S. U mnie przerwy między posiłkami sięgają zwykle od 2,5 do 3 h, choć na przykład dziś już po 2h mój żołądek zażądał przekąski 😉

  8. Och, nigdy nie byłam na diecie i obym nie musiała. Potrafię zjeść do 5 tysięcy kalorii dziennie, ale robię to tak jak Ty – w regularnych posiłkach (i dodatkowo małych, 5-7 dziennie). Staram się też pić dużo wody, ale nie zawsze jest to dla mnie dobre rozwiązane. Jeśli tylko mam taką możliwość wypijam świeże soki robione w domu 🙂

  9. O piciu wody wiedziałam i staram się stosować na bieżąco 🙂
    Powinnam też zacząć rozpisywać sobie jadłospis zamiast dziennie zaglądać do lodówki z „okej, to co mamy na stanie?” 😀

  10. Wody nigdy za dużo. Zawsze wydawało mi się, że litr czystej wody, którą wypijam jest ok (do tego dochodzą kawa, herbata, soki), a podczas analizy składu ciała okazało się, że jestem na granicy odwodnienia! Też jestem zwolenniczką pytania – „Czy to jest dla mnie dobre” 🙂

    1. Wiadomo, że każdy organizm ma inne potrzeby i trudno określić normy nawadniania dla wszystkich, ale jestem przekonana, że te 2-3 litry wody powinny większość nas uchronić przed odwodnieniem, które nie jest fajne (o czym będę jeszcze pisać) nie tylko dla naszej figury, ale też cery, włosów i ogólnego samopoczucia. Fajnie, że zdecydowałaś się poddać analizie, dzięki której wiesz, że jednak potrzebujesz pić więcej wody,a jeszcze bardziej cieszy mnie to, że nie tylko ja zastanawiam się nad spożyciem wielu produktów, pytając samą siebie, czy oby na pewno są dla mnie dobre 🙂

      1. Uważam, że każdy powinien przejść taką analizę. Bardzo otworzyła mi oczy. Do tej pory myślałam, że wszystko jest u mnie ok. I nagle się okazało, że mam za mało mięśni, za dużo tłuszczu, odwodnienie, wyższy wiek metaboliczny od metrykalnego i słabo zmineralizowane kości. Mam zamiar poddawać się takiemu badaniu co rok i porównywać ze sobą wyniki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close