Diety cud. Czy rzeczywiście odchudzają?

Diety cud uważane są za szybki i skuteczny sposób na pozbycie się zbędnych kilogramów. Obiecują uzyskanie świetnych efektów bez zbędnego wysiłku. 5 kg mniej w 10 dni? Nie ma sprawy! Ale czy na pewno? Czy diety cud naprawdę potrafią zdziałać cuda?

Czy zdarzyło mi się być na diecie cud? Oczywiście! I to nie raz! Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że mam spore doświadczenie w ich stosowaniu i wiem na temat diet cud całkiem dużo.

Pierwszą cudowną dietą, która miała mi pomóc zrzucić kilka dodatkowych kilogramów była dieta kopenhaska (często nazywana też dietą szwedzką). Nie pamiętam dokładnie, ile kilogramów podczas 13 dni trwania tej diety miałam schudnąć. Pamiętam natomiast, że koleżanka schudła 10 kg, jej siostra 8 kg, a ich znajoma 12 kg! Czy potrzebowałam dodatkowej zachęty? Jako nastolatka nie. Dzisiaj na pewno bym się kilka razy nad tą dietą zastanowiła. 

Głównym założeniem diety kopenhaskiej jest spożywanie 3 posiłków, których łączna wartość kaloryczna nie może przekroczyć 900 kcal. Pierwszy posiłek powinien być zjedzony w ciągu godziny od przebudzenia, a ostatni do godziny 18.00. Śniadanie to kubek czarnej kawy z łyżeczką cukru (do dzisiaj pamiętam jej smak…), lunch to 1-2 jajka na twardo i szklanka brokułów, 1-2 jajka na twardo i pomidor, lub szklanka brokułów i jeden owoc. A obiad (który jest jednocześnie kolacją) to np. plasterek szynki i szklanka jogurtu naturalnego. I koniec. Dieta trwa 13 dni i wymaga restrykcyjnego przestrzegania zasad. W przeciwnym razie nie osiągniemy żadnych efektów.

Ta dieta była koszmarem. Cały czas byłam głodna, a po 5 dniach zaczęłam czuć się coraz bardziej osłabiona.

Gdy po wejściu na drugie piętro omal straciłam przytomność, rodzice powiedzieli stop! A ja nie protestowałam. Ta dieta była wycieńczająca i do dzisiaj zachodzę w głowy, jak dziewczyny przez nią przechodzą. Czy przez te 7 dni, które wytrzymałam na diecie schudłam? Nie pamiętam. Wydaje mi się, że tak, ale na pewno nie tyle, żeby uznać jej efekt za spektakularny. A stracone kilogramy szybko do mnie wróciły.

Dieta cud numer 2 to pewnie znana Wam wszystkim dieta Dukana. Zdecydowałam się na nią po ciąży, gdy jak wiecie, mój nadbagaż liczył dużo za dużo. Oczywiście nie podjęłam tej diety w okresie karmienia piersią, tylko po jego zakończeniu. Do dzisiaj śmieję się, że Dukan prawie zniszczył mi życie, choć kilka lat temu tak wesoło nie było.

Na dietę białkową dr Dukana, która była kilka lat temu bardzo popularna, zdecydowaliśmy się wspólnie z mężem, zachęceni sukcesami naszych znajomych. Przez pierwsze dni jedliśmy głównie jajka gotowane na twardo, twarożek z jogurtem naturalnym słodzony słodzikiem w tabletkach (dzisiaj nie wzięłabym go do ust!), chudą wędlinę z indyka. Mąż jadł też kurczaka z rożna, za którym ja jednak nie przepadam i chyba tylko raz zdecydowałam się zjeść mały kawałek. Po kilku dniach do jadłospisu mogliśmy włączyć owoce (chyba nie wszystkie), a w kolejnym etapie doszły też węglowodany (chleb zaczął wydawać się taki pyszny) i zupa kapuściana.

Diety cud. Czy rzeczywiście odchudzają?

Efekty diety były widoczne i to całkiem szybko. Schudłam 13 kg, powoli zaczęłam przypominać siebie sprzed okresu ciąży. Ale czułam się coraz gorzej, bo ta monotonna dieta męczyła coraz bardziej. Nie mogłam już patrzeć na twaróg, od jedzenia jajek robiło mi się niedobrze, po zupie z kapusty bolał mnie żołądek, a smak słodziku przyprawiał o mdłości. A jeszcze pojechaliśmy na wakacje! Rafał zaczął już normalnie jeść, ja chciałam chudnąć dalej, więc trzymałam dietę. Było coraz trudniej i pamiętam, jak prawie rozpłakałam się, że chcę zjeść normalny obiad. Smażona ryba, frytki i surówka smakowały, jak wyborne danie z najlepszej restauracji 🙂

Po przygodzie z dietą Dukana zaczęły się moje problemy. Kilogramy przybyły tak samo szybko, jak zniknęły. A przemiana materii zwolniła mi do tego stopnia, że tyłam jeszcze bardziej, a wszelkiego rodzaju próby odchudzania kończyły się wielkim niepowodzeniem. W tym czasie zdecydowałam się jeszcze na jedną dietę cud. Tym razem była to dieta kapuściana, w skrócie polegająca na nieograniczonym jedzeniu zupy, której głównym składnikiem jest kapusta, wybranych owoców i warzyw, chudego mięsa. Niby okej, ale już po 2 dniach zupa przestała smakować, za to żołądek i niestrawność dokuczały coraz bardziej. Na diecie kapuścianej wytrwałam 4 dni i nie schudłam nic.

Na tym zakończyłam eksperymenty z cudownymi dietami i dojrzałam do tego, by zwrócić się o pomoc do specjalisty.

Ten trochę przydługi wstęp to tak naprawdę wprowadzenie do wpisu, w którym chcę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami dotyczącymi diet cud i omówić sensowność (lub jej brak) ich stosowania.

Diety cud są niezwykle popularne. Zauważyłam, że wiele wejść na bloga z wyszukiwarek to szukanie odpowiedzi na pytania, jak schudnąć szybko, najlepsza dieta cud, jaką dietę wybrać, żeby szybko schudnąć itd. Dlaczego, pomimo tego, że wiele o szkodliwości i jedynie pozornym działaniu diet cud się mówi i pisze, nadal się na nie decydujemy?

Dlaczego decydujemy się na diety cud?

  • szukamy sposobu na to, żeby schudnąć szybko,
  • chcemy schudnąć bez zbędnego wysiłku – ćwiczeń, planowania posiłków, przestrzegania godzin ich spożywania itd.
  • nie chcemy inwestować w dietę i schudnąć tanio, bez wydawania pieniędzy na karnet do siłowni lub zajęcia fitness, bez kupowania tony zdrowych produktów niezbędnych do przygotowania fit-potraw i inwestowania w porady dietetyka,
  • brakuje nam konsekwencji i silnej woli, by wytrwać na diecie dłużej niż kilka dni,
  • uważamy, że jeśli taka dieta sprawdziła się u koleżanki to u mnie też może,
  • nie odczuwamy potrzeby zmiany nawyków żywieniowych, lubimy swój sposób odżywania, a dietę traktujemy jako działanie doraźne, które ma jedynie pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu.

Dieta cud ma pomóc nam schudnąć szybko, bez długotrwałej zmiany nawyków żywieniowych i litrów potu zostawionych w siłowni. Efekt ma być widoczny teraz i już, a nie za miesiąc, dwa, pół roku.

Sama decydowałam się na diety cud właśnie z tych powodów. Dzisiaj już wiem, że są to diety nieskuteczne, które mogą źle wpływać na nasz organizm, przyczyniać się do jeszcze większych problemów z utrzymaniem prawidłowej wagi i utratą nadprogramowych kilogramów. Nie wierzę w moc cudownych pigułek odchudzających (których nigdy na szczęście nie stosowałam) i w to, że jedząc tylko białko schudnę nie tylko szybko, ale i trwale.

Diety cud. Czy rzeczywiście odchudzają?

Co po moich doświadczeniach z dietami cud myślę na ich temat? I dlaczego dietom cud mówię nie?

  • diety cud zakładające jedzenie tylko jednej grupy produktów, często bardzo ograniczonej, są monotonne i szybko się nudzą,
  • opieranie jadłospisu tylko na jednej grupie produktów prowadzi do niedoboru składników mineralnych i witamin, osłabia i wycieńcza organizm,
  • dieta cud odchudza szybko, ale nieskutecznie – prowadzi do utraty wody, a nie tkanki tłuszczowej,
  • zawsze pojawia się efekt jojo, który prowadzi nie tylko do tego, że utracone kilogramy wracają, ale często pojawia się ich jeszcze więcej,
  • cudowne diety odchudzające źle wpływają na nasz metabolizm, spowalniają przemianę materii i powodują, że kolejne próby odchudzania nie przynoszą żadnych efektów,
  • diety cud często zakładają całkowite wyeliminowanie z diety tłuszczów i cukrów – całkowita rezygnacja z cukrów w diecie to mniej energii, a brak tłuszczów to dłuższe, trudniejsze i mniej efektowne odchudzanie.

Na dodatkowe kilogramy pracujemy długo, często jest to dorobek wielu lat. Aby się ich pozbyć, nie wystarczy kilka dni! Potrzebna jest zmiana nawyków żywieniowych, która pobudzi nasz metabolizm i aktywność fizyczna, która wspomoże redukcję nagromadzonej tkanki tłuszczowej.

Jeśli więc nie dieta cud to co? Ja poszłam po rozum do głowy i po poradę do dietetyka. Otrzymałam gotowy, ułożony specjalnie dla mnie plan diety, z jadłospisem na 28 dni. Schudłam ponad 20 kg i co najważniejsze, schudłam trwale.

Skuteczna i zdrowa dieta odchudzająca to:

  • dieta zbilansowana, uwzględniająca bilans energetyczny spożywanych potraw i zachowująca odpowiednie proporcje w ilości spożywanych białek, tłuszczów i węglowodanów,
  • dieta, w której obniżamy kaloryczność spożywanych potraw, ale w rozsądnych granicach (dieta, którą prowadzimy na własną rękę, bez kontroli lekarskiej nie powinna zawierać mniej niż 1500-1600 kcal),
  • dieta połączona z aktywnością fizyczną,
  • dieta uwzględniająca regularność spożywanych posiłków,
  • dieta, z której eliminujemy jedynie wysokokaloryczne i tłuste produkty oraz potrawy (np. słodycze, czy fast-foody), ale nie eliminujemy żadnej grupy produktów (białek, węglowodanów, tłuszczów),
  • dieta, która prowadzi do trwałej zmiany nawyków żywieniowych,
  • dieta prowadząca do kontrolowanej utraty wagi (od o,5 do 1 kg tygodniowo).

Taka dieta trwa często bardzo długo. Ale i pozostawia długotrwały efekt. A to zdecydowanie ważniejsze, niż utrata kilogramów tylko na chwilę!

Jestem przeciwniczką diet cud, właśnie dlatego, że przez wiele z nich przeszłam. Doświadczyłam tego, jak taka dieta może wyniszczać i osłabiać organizm, zakłócać jego prawidłowe funkcjonowanie. I że zawsze prowadzi do efektu jojo, często odbijającego się czkawką przez długie lata.

A jakie jest Wasze doświadczenie z dietami cud? Stosowaliście kiedyś taką dietę? Czy uważacie, że dieta cud może przyczynić się do realnej utraty wagi?

Zachęcam do podzielenia się tym wpisem ze znajomymi. Za każde udostępnienie pięknie dziękuję 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Pieczona owsianka z malinami i bananami przepis

Pieczona owsianka z malinami i bananami bez cukru

Cukrzyca ciążowa rozmowa o cukrzycy z dietetyczką

Cukrzyca ciążowa – przyczyny, diagnostyka, leczenie. Rozmowa z dietetyczką Kamilą Wrzesińską

Sernik bez cukru - przepis

Świąteczny sernik bez cukru z solonym karmelem daktylowym

Seventh Generation recenzja

Ekologiczne środki czystości Seventh Generation – recenzja

23 thoughts on “Diety cud. Czy rzeczywiście odchudzają?”

  1. Nawet nie wiesz jak wpis jest mi bliski. Sama byłam na wszystkich możliwych dietach cud. Też była kopenhaska, miałam wtedy z 16 czy 17 lat. Ta okropna kawa na śniadanie to też moja pierwsza kawa, a na jajka nie patrzyłam przez długi czas po tej diecie. Schudłam kilka kg, po jakimś czasie wróciło wszystko z nawiązką.
    Na Dukanie też schudłam dużo, miałam wtedy może z 23 lata. Ważyłam wtedy 82 kg przy wzroście 163, schudłam w 3 miesiące prawie 15 kg. Po pół roku wróciłam do starej wagi.

    Wiesz jaki był mój największy problem? Że dieta to KARA. Wydawało mi się, że teraz na tej strasznej diecie trochę się przemęczę i później będę już na zawsze chuda, jedząc fast foody i słodycze.
    Niby czytałam, że dieta to długotrwała zmiana nawyków żywieniowych, ale nie mogłam się jakoś pogodzić z tym, że mam się tak KARAĆ cały czas. Że trzeba się męczyć tak cały czas na sałacie i plasterku szynki, halo?!

    Ile mi lat zajęło pojęcie, że można jeść smaczenie i zdrowo. Schudłam wprowadzając po trochę zdrowe nawyki. Wiem, co dla mnie dobre i wiem kiedy mogę zjeść frytki. Trzymam od 2 lata stałą wagę i marzy mi się schudnięcie magicznych 5 kg, ale która kobieta by nie chciała.

    1. To prawda, co piszesz. Przez lata też traktowałam diety jako coś chwilowego, trwającego z góry określony czas, przynoszące jakieś tam efekty. Po zakończeniu diet zawsze wracałam do poprzednich nawyków żywieniowych, co było błędem, zwłaszcza po diecie Dukana. Znam wiele osób, który przeszły pełen okres stabilizacji w tej diecie (bo tak chyba nazywa się ten ostatni etap) i do dzisiaj cieszą się efektami tej diety.

      Moja waga ulega teraz drastycznym zmianom, czego w ciąży mogłam się spodziewać. Staram się jednak trzymać tych dobrych nawyków, odżywiać rozsądnie, nie ulegać zachciankom i widzę, że ten nieunikniony przyrost wagi jest póki co mniejszy niż w pierwszej ciąży. Mam nadzieję, że tak pozostanie, a doświadczenie i wiedza, które udało mi się już zgromadzić, pomogą w miarę szybko u zdrowo wrócić do wagi sprzed ciąży w kilka miesięcy po porodzie. Żadnej diety cud nie planuję 🙂

      1. Jestem pewna, że ze swoją wiedzą i determinacją dojdziesz do formy po ciąży raz dwa.

        Ja mam dużą tendencję do tycia – wystarczy, że popuszczę sobie dwa wieczory, a już widzę dodatkowy kg na wadze. W przyszłości w ciąży z tymi legendarnymi zachciankami może być naprawdę ciężko.:D

    2. Dokładnie to samo miałam napisać. Odchudzanie stało się moją obsesją, przerabiałam dietę za dietą a efekty były słabe. Dopiero racjonalne podejście do tego wszystkiego przyczyniło się do tego, że schudłam i trzymam wagę na dobrym poziomie. Ciekawy wpis!

  2. Diety cud, skąd ja to znam. Nie będę wyliczać, kiedy zaczęłam i jak długo wszelkie próby trwały. Najlepszym, w cudzysłowowy, podsumowaniem tego jest to, że nawet kilograma na żadnej nie schudłam. Po latach okazuje się, że do „sukcesu” przyczyniły się nie tylko hormony, ale jeszcze niewiadomego pochodzenia problemy z układem trawiennym. Obecnie, dzięki temu drugiemu, nawet zbilansowana dieta efektów nie daje. Najgorsze, że mam tylko, jak ja to mówię, diagnozę patykiem pisaną – ZJD. Nie wiem, w jakim stanie są moje jelita, lekarz stwierdził, że tego nie warto sprawdzać. Zaczynam się godzić z faktem, że zostanę z tym, co mam, a smukła sylwetka dopiero po śmierci.

      1. On stwierdził, że większość pacjentów jakich miał, nic nie wyszło i jelita wyglądały jak powinny. Stąd, że nie warto sprawdzać. Jedyne co to zapisał mi jakieś leki. Przyznaję, nie wykupiłam. Kombinuje sama na własną rękę, chwilowo mam załamanie, bo nie jest za dobrze. Do tego wszystkiego jeszcze niedoczynność tarczycy. Już mi sie z lekarzem pierwszego kontaktu walczyć nie chce.

          1. Na taką polisę obecnie mnie nie stać. Trochę właśnie dlatego też nie udaje się do żadnego specjalisty. Finansowo miała bym pomoc, ale boje się wydać w złym kierunku pieniądze. Wiesz, nie wiem do kogo się udać.

  3. Nigdy nie stosowałam żadnej diety cud, bo nigdy im nie ufałam. Wystarczyła mi obserwacja tych, którzy ich próbowali, a potem wiedza o tym, jak bardzo są zgubne. Dwa lata temu, kiedy wyraźnie zwolnił mój metabolizm udałam się pierwszy raz do dietetyczki, która w bardzo przystępny sposób wszystko mi wyjaśniła, potwierdziła moje przypuszczenia i nauczyła nowego podejścia do sposobu odżywania się i stylu życia. Od tej pory uznaję tylko i wyłącznie zbilansowaną, różnorodną dietę (jem absolutnie wszystko), oduczyłam się jeść tłuste potrawy, które dzisiaj po prostu mi nie smakują i powodują złe samopoczucie, jem też zdecydowanie mniej słodyczy, wybieram zdrowe produkty i uważam, że żadna dieta nie działa bez regularnej aktywności sportowej (i vice versa). Wypracowanie w sobie zdrowych nawyków to kwestia czasu, konsekwencji, dobrej woli, a potem przyzwyczajenia. Jeśli tego będziemy się trzymać, żadne diety odchudzające nie przyjdą nam do głowy (o ile nie ma wyraźnych wskazań zdrowotnych), bo po prostu nie będą nam potrzebne.

    1. Wydaje mi się, że po diety cud nigdy nie sięgają osoby, które nie mają problemów z nadwagą i bez względu na sposób odżywiania mogą cieszyć się zgrabną sylwetką. Do tej grupy należą też osoby, które w pełni akceptują siebie, nie mają kompleksów (w większości wykreowanych w swoich głowach) i nie dążą do ideałów kreowanych w mediach. Oraz takie, które w porę zrozumiały, że zmiana nawyków żywieniowych i aktywność fizyczna to najlepsza dieta cud (do mnie dotarło to po wielu latach zmagań z nadwagą i walki z kompleksami) 🙂

      1. Zapewne, ale ja w pierwszym zdaniu napisałam, że nie stosowałam diet cud, bo im nie ufam. Dla zasady. Jestem uparta i nawet jeśli ktoś (twórca diety, prasa) próbuje mnie przekonać, że taka dieta jest dobra dla zdrowia, to i tak nie podejmuję tematu. Odczekuję i zwykle niedługo po publikacji rewelacji nt diety dowiadujemy się, że była jednak szkodliwa.
        W momencie kiedy musiałam zająć się swoimi nadprogramowymi kilogramami (zwolnienie metabolizmu, a to proces trwały) skorzystałam po prostu z fachowej porady, czyli dietetyczki, co polecam każdemu. Samemu bardzo trudno jest znaleźć dietę, która zadziała w 100%.

        1. Olu, dobrze zrozumiałam to, co napisałaś, a dopiero teraz widzę, że trochę niejasno się do tego odniosłam 🙂 Zabrakło jednego zdania na początku wypowiedzi. Absolutnie popieram niestosowanie diet cud i korzystanie z fachowych porad dietetyków, bo po doświadczeniach z tymi wszystkimi dietami, które przeszłam, wiem najlepiej, ze nie działają. Jako nastolatka tej wiedzy nie miałam, a i w całkiem dorosłym już życiu późno to zrozumiałam 🙂

  4. Też kiedyś stosowałam dietę Dukana ale wytrzymałam tylko kilka dni a ostatniego byłam tak słaba,że nie mogłam wstać z łożka…
    Na szczęście poszłam po rozum do głowy, i zrzuciłam zbędne kilogramy poprzez racjonalne żywienie 🙂

  5. Cudowny Artykuł Olu, z pewnością wiele osób dzięki niemu dokona prawidłowego wyboru decydując się na zdrowy tryb życia i zbilansowaną dietę, a nie drastyczne ograniczenie jedzenia bądź spożywanie monotonnych dań. Ja od czasu studiów borykałam się z nadmiernymi kilogramami, ale zamiast iść ” na modną dietę „, jak wiele moich koleżanek, zasuwałam na 1,5 godzinne treningi 4 razy w tygodniu 🙂 Pod opieką instruktorów poznałam nie tylko tajniki ” rzeźbienia ” ciała, ale również załapałam zdrowe nawyki żywieniowe, o których ciągle się mówiło. Dzięki temu pozbyłam się nadwagi, byłam sprawna fizycznie i psychicznie, nie chorowałam, nawet na grypę, a co więcej, mogłam jeść to, na co miałam ochotę, ale oczywiście z umiarem. Po porodach w trybie natychmiastowym wracałam do formy sprzed ciąży, ale niestety przy opiece nad maluchami nieco ” się zapuściłam ” 🙂 Przy trójce brakowało mi czasu na regularne ćwiczenia, i choć aktywności było pod dostatkiem ( zabawy, wyprawy, spacery ) to nie to samo. Ale dzieciaki rosną, teraz czas na mnie – wracam do regularnych ćwiczeń, odchudzam dania, przestawiam się na zdrowy tryb – kocham to 🙂

    1. Powodzenia! Widzę, że nie potrzebujesz wskazówek, jak przestawić się na zdrowy tryb życia. Trzymam więc kciuki, żeby oczekiwane efekty pojawiły się jak najszybciej, a motywacja Cię nie opuszczała 🙂

  6. Wpadłam kiedyś na pomysł zastosowania jakieś diety. Podkreślam tutaj słowo „jakieś” bo nawet nie wiedziałam od czego zależeć ma dopasowanie diety do organizmu. Wraz z moim tatą przeszliśmy na dietę kopenhaską. W życiu nie czułam się tak źle. Mój tata był bardzo osłabiony, nie miał na nic siły i ogólnie także źle się czuł. Nie wiem czy jest to wina pierwszego lepszego internetowego jadłospisu tej diety czy po prostu zbieg okoliczności. Jak szybko zaczęliśmy ją stosować tak szybko zakończyliśmy z nią przygodę. Teraz wiem nieco więcej o dietach. Moja szwagierka jest dietetyczką więc mam też wsparcie. Chciałabym podjąć się diety paleo. Wydaje mi się, że to jedna ze zdrowszych diet. Czy zgadzasz się ze mną? Jestem osobą chcącą schudnąć jedynie 5 kg bo nie wygadam źle. Dieta ma wspomóc mnie w odpowiednim zbilansowaniu witamin i innych wartości odżywczych.

  7. Ja bym się bała wszelkich diet cud, można wyniszczyć organizm, a później efekt jojo gwarantowany. Ja się skusiłam na dietę pudełkową i jak dla mnie był to strzał w dziesiątkę. Jem pyszne, niskokaloryczne posiłki pięć razy dziennie, nie muszę przy tym gotować ani sprzątać, a waga powoli spada 🙂 Dla mnie opcja idealna 🙂

  8. Zawsze trzeba pamiętać że niestety dieta to nie wszystko co prawda jest to najważniejszy czynnik w skutecznym odchudzaniu ale równie ważny jest wysiłek fizyczny oraz w przypadkach dużej otyłości wizyta u lekarza gdyż przyczyną może być choroba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close