Jak prowadzić bloga? Moje rady dla początkujących blogerów

Nie chcecie wiedzieć, ile razy zabierałam się za napisanie tego wpisu, ile razy go zmieniałam i ile razy to, co już napisałam wylądowało w koszu. Ale obiecałam, że napiszę Wam o tym, jak prowadzić bloga i co mogę poradzić początkującym blogerom i postanowiłam, że słowa dotrzymam.

Nie czuję się ekspertką w temacie blogowania i dlatego pisanie o tym, jak prowadzić bloga nie przychodzi mi łatwo. Postanowiłam jednak, że zrobię wyjątek i przy okazji podsumowania dwóch lat blogowania i podzielenia się z Wami refleksjami o tym, co mi dało blogowanie, napiszę też o tym, co mi w rozwijaniu i prowadzenia bloga pomogło. Być może jesteście właśnie na początku tej drogi i próbujecie rozwijać swoje blogi, a moje rady mogą Wam w tym pomóc.

Pamiętajcie jednak o tym, że nie ma jednej i słusznej recepty na blogowanie. Każdy z nas jest inny i wyjątkowy i każdy z nas może pisać blog po swojemu i robić to tak samo dobrze, jak robią to najlepsi blogerzy. I wcale nie musi stosować rad, czy wskazówek, których udzielają blogowi eksperci. W blogosferze jest miejsce dla każdego, a to, czy nasz blog zyska popularność będzie przede wszystkim efektem naszej ciężkiej pracy.

Jak prowadzić bloga?

Na pytanie jak prowadzić bloga mam tylko jedną odpowiedź – robić to po swojemu. Mieć pomysł, pisać o tym, co nas interesuje i o tym, o czym sami chcielibyśmy czytać. I pisać tak, jakbyśmy właśnie odpowiadali coś przy kawie najlepszej koleżance, a nie tak, jakbyśmy występowali przed wielkim audytorium. Nasze pisanie musi być autentyczne i naturalne. Nie możemy zastanawiać się nad każdym napisanym zdaniem i analizować, czy oby na pewno jest napisane w odpowiednim tonie. A tak będziemy pisać tylko wtedy, gdy będziemy pisać o tym, co lubimy, co jest naszą pasją, co nas fascynuje, interesuje, bulwersuje, czy zachwyca.

Tematyka bloga ma być w nas. To, o czym piszemy ma wynikać z naszych poglądów, zainteresowań, doświadczeń, pasji, umiejętności. To nie może być podążanie za trendami i za tym, co jest modne.

Blogowanie zaczynające się od tego, że mam pomysł „będę pisać bloga”, ale „nie wiem, o czym będę go pisać”, nie jest dobrym pomysłem. Bo będzie brakowało w tym autentyczności, pasji i nas. A to czytelnicy, którzy są bardzo wymagający, szybko zauważą.

Wierzę, że blog musi mieć wartość

Blog może przyciągać z wielu powodów. Pięknym designem, chwytliwymi tytułami, świetnymi zajawkami na Facebooku. Ale jeśli chcemy mieć stałe grono czytelników i przyciągać na bloga kolejnych, powinniśmy zadbać o coś więcej. I jest tym wartościowa treść, bez której ja sobie blogowania nie wyobrażam.

Sama czytam tylko te blogi, na których są wartościowe treści. I nie mówię tu tylko o blogach, z których mogę się czegoś nauczyć, bo wartościowa jest też treść, która dostarczy mi rozrywkę. Chodzi jednak o to, że wybieram do czytania takie blogi, których autorzy piszą treści, na których czytanie nie szkoda mi czasu.

Takie treści znajdziecie też na moim blogu. Niemal od samego początku postawiłam bowiem na jakość i na to, żeby moje wpisy były wartościowe. I chociaż nie byłam pewna, czy to się sprawdzi i ktoś te długie i przepełnione dużą ilością porad, wskazówek i informacji wpisy będzie czytał, poświęcałam długie godziny na ich przygotowanie. Teraz wiem, że było warto, bo szybko zaczęliście traktować mój blog jako źródło cennych porad i wiedzy podanej w przystępny sposób. I bardzo Wam za to dziękuję!

Uczę się od innych

W międzyczasie podpatrywałam też innych blogerów i starałam od nich uczyć. Przeczytałam książki Tomka Tomczyka, sporo wyniosłam z wpisów Doroty i jej cyklu „Kulisy blogowania„, często zaglądałam do Uli Phelep, nieocenione były (i nadal są) wpisy i poradniki Natalii z Jest Rudo. I starałam się wybierać z tego wszystkiego, co u nich przeczytałam to, co uważałam, że na moim blogu może się sprawdzić i co będzie pasowało do mnie. Kilka razy się pomyliłam, kilka razy rozczarowałam, ale też bardzo dużo skorzystałam.

Nauczyłam się też – i jest to bardzo ważna coś, co chcę, żebyście zapamiętali – że nie da się robić wszystkiego na raz. Chociaż nie. Da się, jeśli blogowanie jest naszym jedynym zajęciem i możemy poświęcać się temu każdego dnia. Ja nie mogę, a bardzo chciałam. W efekcie spinałam się bardzo, żeby pisać jak najlepsze teksty, rozwijać fanpage, robić ładne zdjęcia, codziennie publikować na Instagramie, od razu odpowiadać na komentarze i komentować u innych. W tym czasie chciałam robić też wiele innych rzeczy, a w efekcie nie robiłam nic, co pchnęłoby mnie do przodu. I gdy to zrozumiałam, wrzuciłam na luz i skupiłam się na tym, co wychodziło mi najlepiej, czyli pisaniu na bloga. Dalej robiłam zdjęcia do wpisów, ale jak mi coś nie wychodziło, to odkładałam aparat i korzystałam z darmowych banków zdjęć. Fanpage wciąż służył tylko do publikacji info o nowych wpisach, a aktywność na blogach ograniczyłam tylko do tych, które naprawdę lubiłam. O Instagramie w ogóle zapomniałam.

I wiecie co się stało? Blog zaczął się rozwijać, a czytelników przybywać. Bo chociaż nie wyglądał tak ładnie, jakbym chciała, to miał do zaoferowania pokaźną ilość dobrej treści. Fanpage też zaczął ożywać, gdy wrzuciłam na luz i zamiast każdy wpis zaczynać od dzień dobry, zaczęłam machać do Was łapką, mówić „hej, jak się macie” i okraszać wpisy serduszkami. A zdjęcia zaczęły wychodzić mi na tyle dobrze, że i Instagram dostał nowe życie i stał się bardziej angażują niż fanpage. Uwielbiam tam dla Was publikować, naprawdę!

Dlatego zachęcam Was do tego, żebyście układając sobie plan blogowania, skupili się na 1-2 rzeczach, które będziecie robić na 100%, a nie 5-10, z których każda będzie robiona po łepkach.

Lecimy dalej.

Dbam o dobre relacje

Kolejną rzeczą, która się u mnie sprawdziła było to, że ja od samego początku chciałam prowadzić blog profesjonalnie. Dlatego założyłam bloga na WordPressie, wykupiłam domenę, zleciłam hosting dla Zenbox.pl, a po kilku miesiącach zainwestowałam w profesjonalny szablon. Dzięki temu nie musiałam zmagać się z problemami technicznymi, nie zdarzyło mi się, żeby blog przestał działać, albo wszystko się rozsypało, gdy zmieniałam szablon na kolejny. Szybko zaczęłam ogarniać też SEO, dzięki czemu mam dzisiaj dużo wejść z wyszukiwarek i nawet, gdy piszę mniej, to blog odnotowuje dużo wejść.

Przez cały czas staram się też pisać regularnie, ale nie spinam się, gdy nowe wpisy nie pojawiają się w poniedziałek, środę i piątek. Blog jest dostosowany do mojego trybu życia, a nie moje życie do bloga.

Tym, co na pewno pomogło mi w blogowaniu było to, że ja niemal od początku wiedziałam, o czym ten blog ma być i o czym chcę pisać. Bo chociaż kilka tematów, na które próbowałam pisać z bloga wypadło, to te najważniejsze, które najbardziej ten blog definiują pozostały.

Konsekwencja, praca, cel, pasja to moim zdaniem najważniejsze atrybuty dobrego blogera. Do tego dochodzi też dobry warsztat, który przez cały czas trzeba ćwiczyć. Ale jest coś jeszcze, bez czego nawet blog z bardzo dobrą treścią może zostać niezauważony. A są to relacje.

Relacje z czytelnikami i relacje z innymi blogerami są niezbędne, by dać się poznać i zauważyć. I nie będę ukrywać, że mi sporo czasu zajęło, żeby dostrzec, jak to się przydaje i jak jest potrzebne.

Promocja – zarówno ta płatna, jak i ta, która nie kosztuje nas nawet złotówki też się przydaje i z każdej z tych form również starałam i nadal staram się korzystać. Nie będę Was oszukiwać, że wystarczy wierzyć w to, że dobra treść sprzeda się sama. Kiedyś pewnie tak było. Teraz jest jednak tyle blogów, że nawet dobrej treści trzeba pomóc się przebić.

Nie boję się inwestować i nie porównuję się do innych

Od samego początku inwestowałam w bloga i nadal to robię – opłacam hosting, za chwilę będę płacić abonament za newsletter, kupiłam dwa szablony, korzystam z płatnej promocji na Facebooku, wzięłam udział w szkoleniu MasterClass, kupiłam lepszy aparat, zaczęłam zlecać montaż filmów na Youtube. Nie są to małe wydatki, ale uważam, że są niezbędne jeśli chcę mieć popularnego, dobrego i profesjonalnego bloga, który w przyszłości być może zacznie na siebie zarabiać.

I tym, co szalenie dobrze się u mnie sprawdziło było to, że przestałam porównywać się do innych. Bo myślenie w sposób, że inni robią lepiej, więcej i bardziej nie było rozwojowe i podcinało mi skrzydła. Gdy zdałam sobie z tego sprawę i nabrałam większej pewności siebie, blog zyskał nową jakość, która szybko została doceniona.

Lubię swojego bloga

Myślę, a nawet jestem tego pewna, że chcąc mieć dobrego bloga, trzeba lubić to, co się robi i lubić miejsce, które się tworzy. Warto pamiętać o tym, by od czasu do czasu spojrzeć na siebie i swoje blogowanie krytycznym okiem, dostosowywać się do wymagań i potrzeb czytelników, chcieć się rozwijać i zmieniać. Ale przez cały czas trzeba być też sobą, o czym pisałam na początku i nie zapominać o tym, po co nam ten blog, jaki jest nasz cel i co naszym blogowaniem chcemy osiągnąć.

Ja swojego bloga polubiłam dopiero niedawno i myślę, że bardzo to widać. Po publikowanych treściach, po zdjęciach, po aktualnościach na Facebooku i zdjęciach na Instagramie. Przez te dwa lata blog nigdy nie był taki mój, jak jest teraz i widzę, że jest to przez moich czytelników dostrzegane i doceniane.

Dlatego jeśli właśnie zaczynacie blogować i zastanawiacie się, jak prowadzić bloga, róbcie to tak, żebyście sami dobrze się na swoim blogu czuli, lubili to miejsce, byli z niego dumni i chcieli to miejsce rozwijać nie tylko dzisiaj, ale też za miesiąc, rok, dwa. Doceniając siebie i swoją pracę, angażując się w nią i wkładając w nią serce, zostaniecie docenieni też przez czytelników, którzy będą do Was wracać.

 

Uf! Dobrnęłam do końca i chociaż nadal nie jestem przekonana, czy udało mi się odpowiedzieć na pytanie jak prowadzić bloga, to na pewno coś na temat blogowania udało mi się przekazać. Mam nadzieję, że skorzystacie z moich porad i doświadczeń, którymi podzieliłam się w tym wpisie, a Wasze blogi będą się pięknie rozwijać i zawojują polską blogosferę. Bardzo Wam tego życzę!

Jeśli macie do mnie jakieś pytania o to, jak prowadzić bloga, piszcie śmiało. Zaproście też mnie i moich czytelników na swoje blogi – zostawcie link, napiszcie kim jesteście i o czym piszecie. Z przyjemnością poznam tworzone przez Was miejsca!

 

A jeśli spodobał Wam się ten wpis lub uważacie, że może się komuś przydać udostępnijcie go na Facebooku. Będzie mi bardzo miło, bo w ten sposób docenicie moją pracę.

Bądźcie też na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i moimi aktualności w social mediach. Polubcie fanpage bloga na Facebooku i koniecznie zaglądajcie na Instagram, gdzie nie tylko dodaję zdjęcia, ale jestem też niemal codziennie na Instagram Stories.

 

Fot. Jest Rudo

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Hej Mazury! Weekend w sercu Mazur – Ruciane-Nida, Ukta, Mikołajki, Kadzidłowo, Pranie

Segregacja śmieci w mieszkaniu. Jak idea zero waste pomaga w utrzymaniu porządku w domu?

Wakacyjna apteczka

Wakacyjna apteczka – co do niej zapakować? Praktyczna lista do pobrania

Malta na własną rękę – ceny, wskazówki i informacje praktyczne

28 thoughts on “Jak prowadzić bloga? Moje rady dla początkujących blogerów”

  1. Bardzo fajnie to napisałaś. Faktycznie, prowadzenie bloga to ciężka praca, ale ile daje satysfakcji. Ja obracam się w dosyć wąskim kręgu, ze względu na tematykę, ale zdarza mi się, że w teatrze podchodzą do mnie czytelnicy, którzy mnie rozpoznają i tak sobie rozmawiamy, z wieloma osobami prowadzę wielogodzinne rozmowy w internecie 🙂 Często się zastanawiam, jak pisać, czy coś wypada, czy nie, ale wtedy moja koleżanka zawsze powtarza: po to płaciłaś za to, żeby blog był w pełni twój, żeby móc na nim pisać, co ci się podoba. Na razie to się sprawdza 🙂

      1. Dobrze, na fb mam już prawie 500 fanów 🙂 Od stycznia na blogu raz w miesiącu pojawiają się wywiady z aktorami musicalowymi – ten cykl to moje oczko w głowie, moje wielkie, spełnione marzenie. Nie są to aktorzy niszowi, a raczej najbardziej znane osoby w musicalowym świecie (uznałam, że jak spadać, to z wysokiego konia – napisałam i się zgodzili). Przy okazji to fantastyczni ludzie, bardzo mnie inspirują. Dużo się uczę, dużo działam. Jeszcze tyle dobrego przede mną 🙂

  2. Olga, obserwuję i czytam Cię od ponad roku i widzę jak cudnie się rozwijasz, czasem się zastanawiałam jak Ty to wszystko ogarniasz 😉 Mocno trzymam za Ciebie kciuki, bo jesteś nam tu potrzebna! <3

  3. Tak, blogowanie zabiera mnóstwo czasu, naprawdę mnóstwo. Pracując zawodowo nie ma się już czasu na super zaangażowane blogowanie. Nie da się być wszędzie. Nie radziłabym rzucać się też na głęboką wodę i rezygnować z dotychczasowych zajęć, by blogować. Trudno jest się dzisiaj przebić nawet z super treściami odpowiednio skonfigurowanym SEO.
    Myślę, że najwięcej dają relacje z innymi blogerami, komentowanie innych postów, udostępnianie, bycie w blogosferze. Nie bagatelne są też bezpośrednie spotkania z ludźmi, np. podczas warsztatów. Można wówczas promować bloga, fanpage.
    Bardzo się cieszę, że napisałaś o tym, jak Twój blog się rozwija po tym, jak odpuściłaś i nie próbujesz blogować „na siłę” – to motywujące, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, bo można odpuścić sobie bez wyrzutów sumienia – to w końcu nasze miejsca. W prawdzie pisane dla Czytelników, po to, żeby inni mogli skorzystać, ale to nasze „dzieci” 😀
    Powodzenia!

    1. To prawda, że gdy nie ma się możliwości poświęcenia blogowi 100% czasu i uwagi, bo jest jeszcze praca, dom, rodzina i inne zobowiązania, to wszystko rozwija się wolniej i trzeba też umieć sobie to wszystko wyważyć, wywalić myśli typu „inni robią więcej” i działać po swojemu, w swoim stylu i zgodnie z własnym harmonogramem. Tak, jak napisałam – to blog jest dla nas, a nie my dla bloga 🙂

      Zgadzam się też z tym, że bardzo trudno jest się przebić. Ale da się to zrobić, chociaż wiadomo – zawsze będą blogerzy z lepszymi statystykami i większymi zasięgami. Mi bardziej niż na popularności zależy na tym, żeby mieć zaangażowanych czytelników, którzy na bloga wracają. I to mi się udaje, z czego się bardzo cieszę.

      Dziękuję za komentarz, trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia! Może uda nam się kiedyś spotkać na jakimś fajnym evencie. Byłoby super!

  4. Świetny i bardzo przydatny tekst, szczególnie, że zaczynam przygodę z blogowaniem. To prawda, że nie można robić niczego na siłę, ani pisać o czymś na siłę. To naprawdę da się wyczuć, a i autor szybko znudzi się takim blogowaniem.

  5. Rada, żeby nie porównywać się do innych jest idealna dla mnie. Ciągle nie robię czegoś, co bym chciała, bo według mnie inni robią to lepiej na swoich blogach. Brak pewności siebie w blogowaniu mnie niestety blokuje 🙁

    1. Doskonale Cię rozumiem! Tak samo jak to, gdy mamy zeszyt wypełniony pomysłami i zanim coś napiszemy lub naciśniemy opublikuj, ktoś zrobi to przed nami. Ale staram się już w takich sytuacjach nie zniechęcać, tylko dalej robić swoje. Każdy z nas jest jakiś, ma swoje grono odbiorców i to powinno pchać nas do przodu, by pisać dla nich jak najlepsze treści, a nie oglądać się na innych. Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki!

  6. Ach, bardzo fajny i szczery wpis :). Dopiero mając bloga uświadomiłam sobie ile trzeba włożyć czasu i pracy w niego :)!i nagle dużo bardziej zaczęłam doceniać ten wysiłek . Nie rozumiem tylko – ja żyłam w absolutnym przekonaniu, że mając tak fajnego bloga, blogowanie jest Twoja praca i żródłem dochodu może nie głównym ale istotym 🙂 („może w przyszłości zacznie na siebie zarabiać”?).

    Zabieram sobie od Ciebie radę o regularności i konsekwencji oraz plan blogowania :). Mój blog zaczęłam pisać dla siebie by się motywować do nauki, a jednak największym problemem jest czas (i dostęp do Internetu wbrew pozorom, gdy umowa nie jest na Ciebie cóż możesz rzec). Konsekwencja? Wpisy w szkicach na 80% skończonych podwoilyby liczbe istniejących -zawsze wymagają co najmniej 4 przeczytane i 10 poprawek ;). W praktyce -gdy jednak mam mało czasu – wolę pouczyć się jakiegoś języka niż blogować…choć obie rzeczy lubię i to strasznie mile widzieć czytelnika/czke zainspirowanychTwoja inspiracją :). Chyba powinnam częściej celebrować to odczucie i motywować się do regularniejszego pisania :). W każdym razie -zapraszam czasem do mnie -osoby zainteresowane nauka języków obcych moga znaleźć trochę inspiracji – a po pytania -najlepiej na fejabóka -czasem zamiast odpowiedzi dostaje sie wpis 😉 http://www.notatnik-poliglotki.pl 🙂

    1. Konsekwencja i regularność pojawią się wtedy, gdy poczujesz, że ten blog to Twoje miejsce, jego pisanie to przyjemność i pasja. I wtedy, gdy zaczniesz widzieć, że ktoś tę Twoją blogową pracę dostrzega i docenia 🙂

      Co do zarabiania na blogu – niestety nie jest to moja praca, mam inną, z której częściowo ten blog finansuję 🙂 Oczywiście pierwsze pieniądze zarobiona na blogowaniu też już na koncie miałam, ale były to takie miłe skutki uboczne, a nie stałe i zasilające w znacznym stopniu mój budżet pieniądze 🙂

      Powodzenia!

  7. Bardzo przydatne rady. Zdecydowanie zgadzam się, że można mieć idealnego bloga tzn. bardzo dopracowanego, jeśli zajmujemy się tylko blogowaniem. Niestety blogowanie zabiera masę czasu, a większość z nas musi pracować, ma rodzinę, prowadzi gospodarstwo domowe. Sama często mam dylemat czy popracować nad blogiem, bo wiem że troszkę go zaniedbuję i nie wszystko wygląda tak jakbym chciała, czy zrobić coś w domu lub spędzić więcej czasu z dzieckiem.

  8. Cieszę się, że Ciebie czytam! Bo to już nie pierwszy wpis! Własnego bloga ochmilano.blogspot.it piszę od ponad pół roku i wiem ile to pracy. Czasami miewam wrażenie, że usiłuję robić za dużo, bo efekty są różne – raz większy odzew, raz mniejszy. Warto odpuścić i skupić się na dwóch rzeczach, zwłaszcza jeżeli jesteś precyzyjna i chcesz zrobić wszystko na tip-top. Nie da się! Jeżeli masz ochotę na podróż przez Włochy i Mediolan, zapraszam Cię do siebie 😉 Pozdrawiam ciepło!

  9. Wpadłaś tu dziś po dłuższej nieobecności i musiałam zacząć od tego posta. Kiedyś spotkałyśmy się w Rankingu Kominka i ostatnio postanowiłam zobaczyć co się dzieje z „Nadziejami”. Widzę, że u Ciebie ciągły rozkwit 🙂 Moje doświadczenia z blogowania są nieco inne od Twoich, ale z jednym się zgodzę – nie da się zrobić wszystkiego na raz. Niestety, nieważne ile czasu poświęcisz na blog, wszystkiego się nie da. Trzeba wybrać to, co uważamy za najbardziej efektywne. A teraz idę poczytać Twój wpis: „Co mi dało blogowanie?” 🙂

    1. No hej! Ja też od czasu do czasu zaglądam do pozostałych blogerów okrzykniętych nadziejami blogosfery 🙂

      Piszesz, że Twoje doświadczenia z blogowania są inne – napiszesz coś więcej na ich temat? 🙂

      1. 1. Od początku wiedziałam, o czym chcę pisać. W zasadzie najpierw był temat, a potem dopiero pomysł, żeby pisać na ten temat bloga. W zasadzie to nie był nawet mój pomysł 🙂
        2. Każdy wpis dopieszczam dziesiątki razy, przez co może traci na autentyczności, ale zależy mi, żeby teksty były jak najkrótsze, jak najbardziej treściwe i jak najbardziej poprawne – w końcu mój blog to blog edukacyjny 🙂
        3. Ja dostosowuję się do bloga, nie blog do mnie – postanowiłam, że wpis będzie w każdy poniedziałek o 8.00. Później dodałam jeszcze piątek o 8.00 i naprawdę publikuję z taką precyzją. Przywykłam i jest to dobry bat, żeby się nie obijać 😀
        4. Dobry tekst bez dobrej reklamy sprzeda się gorzej niż zły tekst z dobrą reklamą. No niestety 🙁
        To tak w skrócie 🙂 Poza tym zgadzam się, że relacje są bardzo ważne. Co ma przełożenie na pkt. 4 powyżej 🙂

        1. Ja też od początku wiedziałam, o czym chcę pisać i ten pierwszy pomysł pozostał, a w międzyczasie doszły też inne. Zazdroszczę możliwości dostosowywania się do bloga! Naprawdę! Przez ponad pół roku miałam regularne publikacje 3 razy w tygodniu, ale ciąża, a później pojawienie się drugiego dziecka trochę mi ten plan rozwaliły. Ale i tak jest nieźle, bo mimo tego, że brak mi regularności, to i tak sporo publikuję 🙂 A pisząc o tym, żeby nie zastanawiać się kilka razy nad tym samym zdaniem nie miałam na myśli tego, żeby nie dopieszczać wpisów, bo sama czytam je kilka razy przed publikacją, ale żeby nie stosować zwrotów, których nie używamy na co dzień, ale wydaje nam się, że czytelnikowi bardziej się spodobają 🙂

  10. Droga Olgo! Od samego początku czytam Twojego bloga, bardzo podziwiam to, co robisz. Pamiętam moment, jakieś 1,5 roku temu, kiedy obie miałyśmy chyba z 300 obserwatorów na FB…Pamiętam też, że w pewnym momencie wystrzeliłaś do przodu jak rakieta:), i choć nie lubię statystyk (które są takie ważne!),ani też nie myślę o „rywalizacji na lajki” to dziś patrząc na martwe cyferki- Ty jesteś w chmurach,a j ciągle stąpam po ziemi….:)

    Uwielbiam Cię, bo jesteś autentyczna, bo jesteś mamą, jak ja, bo masz sto tysięcy obowiązków do zrobienia, a ogarniasz to wszystko!
    Ja miałam przez pół roku przerwę w blogowaniu,ale wróciłam z nową siłą i głową pełną pomysłów (może to sprawa drugiej ciąży- rodzę w styczniu).

    Bardzo chciałabym poradzić się Ciebie w kilku blogowo- rozwojowych kwestiach. Jeśli to możliwe oczywiście, jeśli znalazłabyś chwileczkę czasu, byłoby cudownie.

    Mam mętlik w głowie w co inwestować, kiedy i gdzie. Jakie szkolenia /webinary warto kupić. Które książki są warte inwestycji? Jak podchodzić do współpracy (trochę mam dość barterów… i ostatnio praktycznie odrzucam…) Nie chcę bezmyślnie klikać „promuj posta” na FB i liczyć, ze to wiele da w ostatecznym rozrachunku…

    Na razie po prostu piszę, robię zdjęcia, staram się przekonać do Instastories (Twoje bardzo lubię, też chcę być taka naturalna!). Mam wrażenie, że przeczytałam już wiele darmowych, mądrych treści internetowych i … zderzyłam się ze ścianą… Chyba czas na podjęcie decyzji o inwestowaniu w siebie, a nie tylko szukaniu „to tu, to tam…”.

    Nie chcę źle zainwestowanego czasu ani pieniędzy (choć wiem, że to gdzieś tam nieuchronne…). Dodam, że mimo świadomości wielu wartościowych treści na moim blogu, ciągle brak mi wiary w siebie i mam wrażenie, że wszyscy wokół robią to lepiej…

    Będzie mi niezmiernie miło, jeśli coś mi poradzisz… albo tutaj, albo w prywatnej wiadomości healthylifecon@gmail.com

    Olga! Pozdrawiam Cię gorąco!
    Martyna

  11. Wpadłam tu przypadkiem, szukając porad jak prowadzić swojego (i mojego Mężczyzny) bloga. Dzięki za te kilka punktów! Najważniejsze chyba jest dla mnie to, żeby nie próbować robić wszystkiego na raz – chcemy zacząć od skupienia się na wartościowej treści 🙂 z resztą na razie nie planujemy zawojowywać polskiej blogosfery, blog to raczej pamiętnik z podróży dla nas (i poczucie dla naszych Mam, że mają z nami większy kontakt :D)
    Gdybyś chciała do nas zajrzeć to serdecznie zapraszamy! http://stopynadesce.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close