Jak przestać odkładać sprawy na później?

Odkładanie spraw na później, dotyczy chyba każdego z nas. A jeśli jest wśród Was ktoś, kto nie ma z tym problemu, to wyrażam słowa uznania i przesyłam wyrazy szacunku. Też bym tak chciała. Mieć wszystko poukładane, każde zadanie zrealizowane zgodnie z planem i na czas, brak zaległości i głowę czystą od myśli: jeszcze musisz zrobić to, to i tamto. Od pewnego czasu dążę do tego, by tak właśnie było. Początki nie były łatwe, ale już dzisiaj mogę powiedzieć, że bliżej mi do mistrzyni dobrej organizacji, niż mistrzyni wiecznej prokastrynacji.

Co robię, by przestać odkładać sprawy na później? Postępuję zgodnie z planem, który przygotowałam sobie kilka miesięcy temu. Jak na razie – działa bez zarzutu, a ja coraz częściej łapię się na tym, że nie mam żadnych zaległości i mogę z czystym sumieniem poleniuchować na kanapie, albo wcześniej położyć się spać.

Moje sposoby na to, aby przestać odkładać sprawy na później

Żródło zdjęcia: jestrudo.pl

1. Lista spraw do załatwienia

Tworząc taką listę, zapisuję wszystko to, co mam do zrobienia. Zaczynając od pracy i bloga, na sprawach domowych kończąc. Wpisuję na nią zarówno bieżące, jak i aktualne zadania, które chcę zrealizować. Od razu podkreślam też, co jest do zrobienia na już, a co może poczekać dzień lub dwa.

2. Szukam motywacji

Aby bez zbędnego zwlekania przejść do realizacji zadań, potrzebuję motywacji, by to zrobić. Dlatego przy każdym punkcie z listy piszę, dlaczego chcę to zrobić, dlaczego warto się z tym uporać i co się stanie, jeśli tego nie zrobię. Tworząc listę zapominam też o bardzo nielubianym słowie muszę, zastępując je słowem chcę.

3. Ustalam priorytety

Mając listę, na której zaznaczyłam już, co jest najbardziej pilne, ustalam priorytety. Grupuję na zadania pilne, mniej ważne, dodaję też przynajmniej jedną, lub dwie sprawy zaległe. Od razu wyznaczam też sobie terminy realizacji zadań.

4. Duże zadania dzielę na mniejsze

Gdy czuję, że zadanie mnie przerasta, dzielę je na mniejsze etapy. Robię to też wtedy, gdy wiem, że nie będę miała możliwości czasowych, by zrobić wszystko od razu.

5. Zaczynam od razu

Robię plan, określam priorytety i zaczynam działać. Od razu!

6. Wyłączam rozpraszacze

Podejmując się realizacji wyznaczonych zadań staram się odciąć od wszystkich rozpraszaczy. Wyłączam powiadomienia w telefonie, wylogowuję się z Facebooka. Zostawiam tylko radio, które też musi grać cicho.

7. Robię krótkie przerwy

Właściwie robię je tylko po to, żeby coś zjeść, nalać wody do szklanki, wyjść do toalety, albo rozprostować kości, gdy zadanie związane jest z długim siedzeniem przy komputerze. Czasami wychodzę na krótki spacer, zdarza się też kilkuminutowa drzemka.

8. Nagradzam się

Samo wykonanie wszystkich zadań z listy już jest nagrodą i odczuwam wielką satysfakcję, gdy uda mi się odhaczyć wszystkie punkty. To, że zrobiłam wszystko, co zaplanowałam i świadomość, że wygrałam z lenistwem, daje mi motywację i poczucie, że mogę wszystko. Uwierzcie, to naprawdę tak działa! Ale żeby przyjemność była jeszcze większa, po każdym takim maratonie sięgam po zasłużoną nagrodę. Czasami jest to długa kąpiel, innym razem kupuję nową książkę, albo bezkarnie siedzę przez cały wieczór na Facebooku i rozkoszuję się tą myślą, że dzisiaj mogę 🙂

9. Odpoczynek bez wyrzutów sumienia

Czyli dzień wolny od wszelkich spraw do załatwienia. Z dłuższym niż zwykle wylegiwaniem się w łóżku. Z przyjemnościami, o których marzyłam od kilku dni. Z ładowaniem wewnętrznego akumulatora.

Chcąc zaprzestać odkładania spraw na później, najważniejsze jest to, by zdać sobie sprawę, że nic nie zrobi się samo.

Tekst sam się nie napisze, ubrania w szafie same się nie wyprasują, zakupy też same się nie zrobią. Poza tym ciągłe odkładanie, tłumaczone tym, że jeszcze jest czas albo, że teraz mi się nie chce, będzie powodować w nas niepotrzebny stres. Nagle może się bowiem okazać, że to wszystko, co odłożyliśmy na kiedyś, powinno być zrobione na już. A nadmiar zaległości, który spadł na nas na nasze własne życzenie, zacznie być przytłaczający i trudny do ogarnięcia.

Czy odkładanie spraw na później to także Wasz problem? Jak sobie z nim radzicie? Co możecie doradzić wszystkim tym, którzy na co dzień zmagają się z prokastrynacją?

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Pieczona owsianka z malinami i bananami przepis

Pieczona owsianka z malinami i bananami bez cukru

Cukrzyca ciążowa rozmowa o cukrzycy z dietetyczką

Cukrzyca ciążowa – przyczyny, diagnostyka, leczenie. Rozmowa z dietetyczką Kamilą Wrzesińską

Gozo – najpiękniejsza wyspa Archipelagu Maltańskiego

Podsumowanie miesiąca: listopad i grudzień 2019

40 thoughts on “Jak przestać odkładać sprawy na później?”

  1. Poradzięłm sobie z odkładanie. w podobny sposób. Gdy mowa o drobnej sprawie wykonuję/ załatwiam ją z marszu. Większe też dzielę na czynności,etapyi i rozpisuję w kalendarzu. PTworząc plan staram się przewidzieć skutki wykonania lub nie poszczególnych etapów. I czynniki które moga mi plan posypać.

  2. Też mam problem z odkładaniem pewnych rzeczy na później – zwłaszcza przy takiej pogodzie :). Powinnam już drugi tydzień pisać pracę doktorską, ale ciężko idzie… Aby nie mieć poczucia totalnej straty czasu, to przejrzałam całą dostępną literaturę i zaznaczyłam odpowiednie fragmenty, by przy lepszej pogodzie zaraz zabrać się do pisania :).

  3. Mi się wydaje że doba jest za krótka po prostu. Staram się nie odkładać na później niczego ale nie jest to takie proste Zwłaszcza ze często jestem już tak wymęczona całym dniem robienia miliona spraw na raz że nie mam już siły na pozostałe spisane na liście rzecz też ważne. Lista to świetna sprawa i opisałaś idealnie jak powinno się postępować, ale chociaż się staram to jakoś mi to nie idzie.

  4. Moim zdaniem najważniejsze jest to, aby przestać myśleć, tylko po prostu zacząć działać bez zadręczania się pytaniami : dlaczego, jak… Spokój i robienie jednej rzeczy na raz są moimi metodami 🙂

  5. Trafnie to wszystko ujęłaś, ale zapomniałaś o najważniejszym. Duża część osób nawet jeśli wszystko ma idealnie rozpisane i poukładane to wpadają na potwora zwanego leniem i tego i już o wiele trudniej się pozbyć.

    1. Czy ja wiem, czy chodzi tu o lenistwo? Powodów może być mnóstwo: lęk przed porażką, lęk przed sukcesem (sic!), potrzeba adrenaliny (działanie na ostatnią chwilę), skłonność do prokrastynacji, skłonność do perfekcjonizmu, a nawet wyznaczanie celów, które nie stoją w zgodzie z wartościami. No i oczywiście nawyki… 🙂

  6. Generalnie nie mam już dużych problemów z odkładaniem rzeczy na później, bo zwyczajnie nie mam na to czasu (zbyt dużo różnych deadline’ów), chyba że czasem coś zaczyna mnie przytłaczać. Wtedy do znak że trzeba przejrzeć priorytety i co się da oddelegować do zrobienia innym 😉
    Bardzo spodobał mi się punkt z wypisaniem do rzeczy z listy do zrobienia tego, dlaczego chcesz to zrobić:) Takie banalne, takie skuteczne, a jakoś nie wpadłam na to wcześniej 🙂

    1. Bardzo polecam ten sposób rozpisywania listy zadań. Dzięki temu, oprócz samego zadania, widzimy też korzyści, jakie będzie miało jego wykonanie, oraz czym poskutkuje jego niewykonanie lub odłożenie na później 🙂

  7. Prokrastynacja to okropna sprawa. Ja niestety na to cierpię i choć próbuję z tym walczyć, to najczęściej udaje mi się tylko na chwilę, a potem znów wracam do starych zwyczajów odkładania rzeczy na potem. Postrzegam siebie jako osobę o podzielnej uwadze, potrafiącą robić wiele rzeczy jednocześnie oraz najlepiej pracującą pod presją, mając deadline zaraz za plecami, ale to złudne i muszę nad tym pracować. Do list wracam regularnie i dzięki nim nie zapominam co mam do zrobienia, ale nie zawsze je realizuję i to jest problem.

      1. O tak, perfekcjonizm również mnie cechuje i usilnie z nim walczę. Chyba idzie mi coraz lepiej, w przeciwieństwie do prokrastynacji, niestety.

  8. Tak, tak, tak! Zawsze odkładam wszystko na ostatnią chwilę, a później rozpaczam, że mam milion rzeczy do zrobienia na raz. Do niedawna myślałam, że taki mój urok-robienia wszystko na ostateczny termin, ale teraz staram się nad tym zapanować, a Twoje rady na pewno mi się przydadzą. Dziękuję 🙂

  9. Dla mnie najtrudniejsze jest zacząć od razu, zawsze te rozpraszacze, za dużo ich w moim otoczeniu. Po za tym uświadamiasz mi o nagradzaniu siebie, muszę spróbować to wprowadzić. Jak na razie cały czas powtarzam sobie, że nagroda będzie po prostu wykonanie czegoś, ale to nie pomaga za bardzo.

  10. Priorytety i odrzucenie rozpraszaczy to elementy, które najlepiej sprawdziły się u mnie. Po początkowych burzliwych miesiącach prowadzenia firmy, w trakcie których wszystko było robione na raz, w tle brzdękały powiadomienia ze społecznościówek albo jeszcze jakiś „arcy ważny” program w telewizorze, dotarłam do punktu, w którym musiałam się w końcu ogarnąć.
    Telewizor przestał kompletnie istnieć, pełni obecnie funkcje monitora, a społecznościówki mają swoje wyznaczone ramy czasowe, w czasie których mogę poświęcić im czas 😉
    Tak trwam już od kilku lat w tym nowym sposobie działania i cieszę się, że szybko przyszło to odrzucenie!

    Polecam też koncentrowanie się tylko i wyłącznie na jednym elemencie, zarówno jeśli chodzi o faktycznie działanie, jak i rozmyślanie – im więcej uciekamy myślami do spraw, które jeszcze musimy zrobić, tym dłużej zajmie nam wykonanie obecnego zadania 🙂

  11. Listy zadań i wyznaczanie priorytetów uwielbiam! Zwykle w ciągu dnia nie planuję więcej niż 3-5 dużych zadań, które następnie dzielę na małe kroki. Już samo wykreślenie małego kroczku daje pozytywnego kopa 🙂 Zostawiam sobie też bufory czasowe na zadania, które wpadają nagle i niespodziewanie. Bez buforów jest później lament i złość na samą siebie, że nie zrobiłam wszystkiego z listy na dany dzień. Istotne jest dla mnie także wyznaczanie bloków pracy, w których wszyscy dookoła mają mnie traktować tak jakby mnie nie było 😉 Jednym słowem żadnego dzwonienia, pisania, podchodzenia i zawracania d… dopóki nie odwołam swojej „mentalnej nieobecności” 😉 Polecam stosowanie małych nagród za małe etapy. Czyli np. zamiast mówić sobie, że aby usiąść do pisania artykułu, najpierw muszę sobie zrobić kawę, to z owej kawy robię nagrodę. I mogę ją zrobić dopiero jak napiszę choć 1 akapit artykułu 😉

  12. Czyli dla mnie nadziei już nie ma? 😉 Olga, z ręką na sercu przysięgam, że stosuję wszystkie chwyty, na które się powołujesz i nadal mam mnóstwo zaległych spraw do załatwienia. Nie mam zwyczaju odkładać na później tego co mogę zrobić od razu. Codziennie ustalam priorytety, trzymam się własnego planu, ale kiedy trzeba jestem też elastyczna. Pewnie za dużo na siebie biorę, często łapię jednocześnie wiele srok za ogon, ale wiele też tematów załatwiam z powodzeniem doprowadzając je do końca. Dodatkowo żyjemy w czasach kiedy wiele się dzieje, a ja lubię aktywny tryb życia, wiele rzeczy mnie interesuje i szkoda mi z nich rezygnować – tu pewnie też leży przyczyna nadmiaru tematów do ogarnięcia. Do tego trójka dzieci, każde jakby z innego świata z racji różnego wieku, każde w innej placówce, w naszym domu bez przerwy otwierają i zamykają się drzwi. To też dezorganizuje czasem pracę i dzień. Z delegowaniem nie mam problemu. O czas dla siebie walczę jak lwica. Pozostaje mi więc chyba pogodzić się i nauczyć żyć z zaległościami, które z czasem albo się dezaktualizują albo doczekują się „swojego” dnia 😉

  13. O ile w miarę poradziłam sobie z odkładaniem to moim problemem jest planowanie za wielu czynności na dany dzień i zaczynam teraz trochę inaczej wszystko organizować. Mnie niestety to odkładanie swego czasu zapędziło w przemęczenie i zaczęło szwankować zdrowie, bo raz miałam luz „bo jeszcze jest czas” i powiedzmy sobie prawdę – obijałam się, a później nagle za wiele zwalało się na jeden termin, wyskakiwały jakieś dodatkowe sytuacje. Nagle musiałam się wyrabiać ponad siły, zarywać noce. A jak wiadomo, długo tak się nie pociągnie. Poza tym bardzo ważne są dla mnie wieczory z dzieckiem, rodzina, wiem, że jak nie ogarnę się do 15 i będę musiała potem zarywać nasz wspólny czas to jestem na siebie zła. Aby do tego nie dopuszczać zaczęłam stawiać sobie warunki i pozbywać się złych nawyków. A to na prawdę trudne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close