Kosmetyczni ulubieńcy lata

Lato powoli się kończy i jest to dobra okazja do zaprezentowania kosmetycznych ulubieńców lata, czyli kosmetyków, które bardzo polubiłam i które świetnie mi się sprawdziły. Są to oczywiście kosmetyki naturalne, z dobrymi składami i o jeszcze lepszym działaniu na moją skórę. Jestem ciekawa, czy też je znacie?

Ostatni ulubieńcy pojawiali się na blogu w czerwcu. W tym wpisie pokażę Wam tylko i wyłącznie kosmetyki, które zanim tu trafiły, przeszły ostrą selekcję. Bo ogólnie mam to szczęście, że wszystkie kosmetyki naturalne, które kupuję świetnie mi się sprawdzają i raczej nie trafiają mi się tzw. buble. Wybranie więc tylko kilku, które prezentuję w tego typu wpisach nie jest łatwe, bo najchętniej pokazałabym je wszystkie 🙂

Kosmetyki z tego wpisu to głównie kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Wynika to z tego, że to właśnie na kosmetyki do twarzy zwracam największą uwagę, bo mam coraz bardziej wymagającą skórę. W tej chwili zmagam się z przebarwieniami, rozszerzonymi porami, cera do tej pory sucha skręca w kierunku mieszanej, a pod oczami mam już widoczne zmarszczki mimiczne. To powoduje, że jestem coraz bardziej wymagająca w stosunku do kosmetyków i starannie wybieram to, co trafia do mojej kosmetyczki.

Okej, rozgadałam się, a pewnie niejedna z Was przebiera już nóżkami, żebym w końcu pokazała te swoje kosmetyczne cuda. Zapraszam więc, oto oni – kosmetyczni ulubieńcy lata!

Kosmetyczni ulubieńcy lata

Peeling myjący do twarzy Be organic

Peeling myjący do twarzy z wyciągiem z bambusa i ryżem kusił mnie od dawna, ale nie składało się, żebym go kupiła. W maju robiłam jednak zakupy w sklepie firmowym marki Be Organic (skorzystałam z promocji zestawów przed Dniem Matki) i oczywistym było, że ten peeling w końcu do mnie trafi. Używam go jednak dopiero od lipca i przyznam, że miałam nosa – to naprawdę świetny kosmetyk, który moja skóra zaakceptowała w 100%!

Pisałam już wielokrotnie, że mam problem z kosmetykami myjącymi do twarzy, bo wszystkie powodują uczucie ściągnięcia. Obawiałam się, że z tym peelingiem myjącym może być podobnie, ale zaryzykowałam, bo i tak nie jest to kosmetyk do codziennego stosowania. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że moje obawy były bezpodstawne, a na zalecenia producenta, by myć twarz tym peelingiem 2 razy w tygodniu przymknęłam oko i używałam go codziennie, bo była to prawdziwa uczta dla mojej skóry!

Peeling jest bardzo, bardzo delikatny. Drobinki, które są odpowiedzialne za usuwanie martwego naskórka są delikatne i szybko się rozpuszczają, a emulsja, która zostaje na twarzy fajnie się pieni i świetnie oczyszcza. Moja skóra po kilku dniach stosowania tego peelingu zrobiła się zdecydowanie gładsza, chociaż pojawiły się też nieliczne wypryski świadczące o jej oczyszczaniu.

Teraz używam ten peeling już zgodnie z zaleceniami – 2 razy w tygodniu i jest super. Skóra jest miękka, gładka, dobrze oczyszczona, nic nie wyskakuje, z nawilżeniem też jest wszystko okej. Mam też wrażenie, że po użyciu peelingu skóra jest bardziej świeża i promienna.

Za peeling myjący Be Organic zapłaciłam 22 zł – skorzystałam z promocji 2 w cenie 1. Cena, która jest obecnie w sklepie marki to 44 zł. Trochę taniej, bo niecałe 36 zł peeling kosztuje akurat w sklepie Triny.pl -> kliknij.

Polecam, bo pomimo dość wysokiej ceny jest to kosmetyk ze świetnym składem (99% naturalnych składników) i bardzo wydajny.

Serum na końcówki włosów z olejem avokado Nacomi

O tym serum przeczytałam gdzieś na Facebooku i pewnie, gdyby nie promocja w drogerii Hebe, nie zdecydowałabym się, żeby je kupić. Moje włosy nie przepadają za olejami, jedwabiem i wszystkim tym, co wciera się w końcówki, więc miałam spore wątpliwości, czy to serum to jest kosmetyk, który tym razem się sprawdzi w ich pielęgnacji. Uznałam jednak, że jak nie na moje włosy, to na Lenki będzie okej.

Serum zawiera w składzie silikony, więc jeśli unikacie ich w kosmetykach do włosów, możecie przeskoczyć od razu do kolejnego kosmetyku prezentowanego w kosmetycznych ulubieńcach lata. Ale jeśli nie boicie się lekkich silikonów, albo Wasze włosy nie tolerują pielęgnacji pozbawionej ich dodatku, czytajcie dalej. Bo warto 😉

Serum na końcówki z olejem avokado to kosmetyk polskiej marki Nacomi. Jego zadaniem jest wzmocnienie włosów i ochrona końcówek przed przesuszeniem i rozdwajaniem. Dodatek silikonów zapewnia nie tylko działanie ochronne, ale powoduje też, że serum nie przetłuszcza końcówek. A taki właśnie mam problem z olejami roślinnymi i chociaż wypróbowałam ich już naprawdę sporo, to żaden nie został zaakceptowany przez końcówki moich włosów jak ten olejek.

Serum jest bardzo lekkie, ma przyjemny zapach. Używam go w niewielkiej ilości, 2-3 kropli, które wydobywam z buteleczki szklaną pipetą i wcieram w lekko wilgotne końcówki włosów. Po wysuszeniu włosy nie są tłuste ani obciążone olejkiem. Są za to miękkie, gładkie i mniej spuszone. Serum chroni je też przed niekorzystnym działaniem gorącego powietrza z prostownicy, na którą jestem w tej chwili skazana.

Nie pamiętam, ile zapłaciłam za serum, ale na stronie producenta jest dostępne za 29,52 zł. Poza serum z avokado jest też wersja z olejem arganowym i serum z olejem ze słodkich migdałów. Kosmetyki Nacomi dostępne są w wielu sklepach internetowych i drogeriach Hebe.

Lotion zwężający pory HOLISTIC Phenome Organic

Mój kolejny hit i kolejny promocyjny zakup. Lotion zwężający pory i ułatwiający walkę z niedoskonałościami skóry HOLISTIC marki Phenome Organic to ten typ kosmetyków, który kocha się od pierwszego użycia.

Lotion ma lekką, beztłuszczową formułę i piękny, cytrusowy zapach. Stosuję go do porannej pielęgnacji twarzy, a podczas jego aplikacji na skórę wykonuję krótki masaż. Moja twarz jest dzięki niemu rozświetlona, miękka i gładka.

Aktywne składniki lotionu to m.in. woda cytrynowa, woda z zielonej herbaty, ekstrakt z cedru, ekstrakt z wierzbownicy, wyciąg z papai i wyciąg z kwiatów arniki górskiej. Ich zadaniem jest złuszczania naskórka, oczyszczanie skóry, odblokowywanie porów i regulowanie poziomu sebum. Lotion pomaga też zmniejszać widoczność niedoskonałości i wygładza skórę.

Stosuję ten kosmetyk już ponad dwa tygodnie i widzę, że moja skóra na czole, która niedawno zaczęła się świecić pozostaje po nim matowa, zniknęły niedoskonałości, mam mniej zaskórników i stanów zapalnych. Skóra jest gładsza, pory powoli zaczynają się zmniejszać. Czyli kosmetyk spełnia dane przez producenta obietnice i robi to bardzo dobrze.

Lubię ten kosmetyk też za zapach – jest bardzo orzeźwiający – o poranku idealny!

Lotion kosztuje 129 zł. Ja skorzystałam jednak z promocji i kupiłam ten kosmetyk za połowę ceny, czyli 64,50 zł. Link do produktu w sklepie marki Phenome -> klik!

Serum na przebarwienia ze stokrotką Nikel

O serum na przebarwienia marki Nikel już Wam pisałam w tym wpisie. Już wtedy byłam zadowolona z tego zakupu, nie mogłam jednak ocenić, czy serum rzeczywiście rozjaśnia przebarwienia. I chociaż nadal mam wątpliwości, bo chociaż przebarwienia rzeczywiście mi zbladły, to nie wiem, na ile to działanie serum, a na ile to, że mało przebywałam na słońcu. Ale i tak mogę polecić Wam to serum z czystym sumieniem.

Serum ze stokrotką Nikel jest leciutkie, świetnie się wchłania, pięknie pachnie. Wystarczy kilka kropli, by nawilżyć twarz i poczuć przyjemne odświeżenie oraz wygładzenie skóry.

Serum jest też bardzo wydajne. Stosowałam je od czerwca, niemal codziennie. I zużyłam do końca dosłownie kilka dni temu. Przez ten czas serum zastępowało mi krem i służyło jako baza pod makijaż – w obydwu rolach spisywało się doskonale. Polubiłam je na tyle, że marka Nikel na pewno pojawi się w mojej kosmetyczce ponownie, bo z przyjemnością wypróbuję też inne kosmetyki. Mam wprawdzie już mleczko do oczyszczania skóry, ale kuszą mnie kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, szczególnie eliksir przeciwzmarszczkowy i serum witaminowe oraz serum antyoksydacyjne.

Serum ze stokrotką kupiłam w Chorwacji. W polskich sklepach możecie je kupić m.in. w sklepie Ekodrogeria -> kliknij i zobacz.

Mydło z avokado Ajeden

Mydła Ajeden podbiły serca wszystkich w moim domu, Lena właśnie wczoraj poprosiła o nową kostkę mydła z miętą i eukaliptusem, a ja bardzo się cieszę, że dotarła do mnie kolejna kostka mydła z avokado. Bo kocham to mydło miłością wielką i chociaż rzadko pozwalam sobie na takie słowa na tym blogu, to tym razem nie mogę się powstrzymać.

Uwielbiam to mydło za skład (zmydlona oliwa z oliwek, kozie mleko, zmydlone: olej awokado,  olej kokosowy, wosk pszczeli), prostotę, łagodność. Za to, że jest takie kremowe, niemal bezzapachowe i doskonale się sprawdza w oczyszczaniu twarzy. Tak, myję tym mydłem twarz i to uwielbiam. Nie robię tego jednak codziennie, a 2-3 razy w tygodniu. I mam po nim miękką, gładką i super nawilżoną skórę. Nie mam za to uczucia, że skóra jest ściągnięta, szorstka, albo podrażniona.

Jeśli miałabym już teraz powiedzieć o moim mydlanym ideale, to jest nim właśnie ta niepozorna kostka zawinięta w brązowy papier. Zrobiona ręcznie, z pasją i użyciem tylko naturalnych składników.

Mydło z avokado Ajeden dostępne jest już w kilku sklepach z kosmetykami naturalnymi, m.in. tutaj. Moje jest ze sklepu firmowego Ajeden – klik. Kostka 150 g kosztuje 19 zł. I widzę, że po krótkiej nieobecności mydło właśnie wróciło do oferty sklepu.

Organiczne serum pod oczy BIO IQ

Z kosmetykami pod oczy mam taki problem, że ich nie używam. Bo zapominam. Bo to za dużo zachodu. Bo nie lubię. Bo po co? Ale prawda jest taka, że jestem coraz starsza, od 31 lat noszę okulary, pracuję przy komputerze i mam już pierwsze zmarszczki mimiczne. I chyba trochę się ich wystraszyłam, bo od ponad 4 tygodni (po raz pierwszy tak długo!) codziennie stosuję serum pod oczy BIO IQ. I chociaż zmarszczki mi po nim nie znikną, to mam nadzieję, że kolejne nie pojawią się za szybko.

Serum jest bardzo przyjemnym kosmetykiem, ma śliczną buteleczkę i wzorowy skład. Zawiera wyciągi z czarnego bzu, bławatka i aloesu, wykazuje działanie nawilżające, redukuje oznaki zmęczenia i opuchliznę, ujędrnia i wygładza. Nie podrażnia skóry i jest bardzo delikatne. Ogromny plus za to, że naprawdę szybko się wchłania, bo to, jak mi się krem pod oczy marze po skórze i nawet po godzinie czuję, że skóra pod oczami wciąż jest wilgotna, skutecznie mnie zniechęca do pielęgnacji tej części twarzy. W tym przypadku jednak tak nie jest. I za to serum BIO IQ trafia do ulubieńców lata.

Serum jest dostępne w sklepie BIO IQ -> klik. Nie wiem, ile kosztuje, bo mi się wyświetla cena w euro 🙂

Energetyzujący sorbet do ciała WAKE-UP Phenome Organic

Balsam do ciała o konsystencji lekkiego sorbetu i energetyzującym, świeżym, cytrusowym zapachu uprzyjemniał mi letnią pielęgnację i cieszę się, że jeszcze się nie skończył. Świetnie nawilża, wygładza i delikatnie ujędrnia skórę. Ma działanie chłodzące i orzeźwiające, jednak nie takie, że po wysmarowaniu nim ciała muszę się ciepło ubierać, bo przeszywa mnie chłód 🙂 Dobrze się wchłania (niemal błyskawicznie!), nie rozmazuje i nie pozostawia tłustego ani lepkiego filmu na skórze.

Zaletą tego kosmetyku jest poza tym wszystkim o czym już napisałam jego skład. Mamy tu wody roślinne, ekstrakt z liści werbeny, sok z aloesu, ekstrakt ze skórki pomarańczy, oleje: jojoba, makadamia i buriti, ekstrakt z owoców goji. Składniki są certyfikowane i nie ma wśród nich wody.

Jedyny minus sorbetu to aplikator, przez który wydobywa się mała ilość produktu i trzeba się napracować naciskając pompkę kilkanaście razy, żeby móc się porządnie nim nasmarować.

Cena też nie jest niska (99 zł), ale ja kupiłam w promocji o 50% taniej, czyli za 49,50 zł. Sorbet dostaniecie w sklepie firmowym marki Phenome.

Kremowy olejek do mycia twarzy Svoje

I na sam koniec kosmetycznych ulubieńców lata kosmetyk, którego jeszcze nie ma 🙂

W lipcu odwiedziłam pracownię marki Svoje i mogłam przedpremierowo przetestować kremowy olejek do oczyszczania twarzy i demakijażu, które w ofercie marki i sprzedaży pojawi się niebawem. Jak widzicie, olejek nie ma jeszcze nawet opakowania, ale to akurat mi nie przeszkadza, bo liczy się to, co jest w środku!

A mamy tam samo dobro! Masło shea, olej konopny, olej kokosowy, olej rzepakowy i olej ze słodkich migdałów. Jest też glukozyd kaprylowo kaprynowy, w pełni naturalny środek powierzchniowo czynny, bardzo delikatny i zgodny z ekologicznymi normami. I to wszystko razem tworzy przyjemny, kremowy olejek, który rozpuszcza się na skórze i doskonale usuwa makijaż i wszystkie zanieczyszczenia.

Olejek używam jako pierwszy etap oczyszczania twarzy, wykonuję przy tym masaż skóry i jestem zachwycona jego działaniem. A już szczególnie tym, że nie podrażnia oczu i nie powoduje uczucia mgły na oczach, jak np. olejek Resibo.

Jak tylko wypatrzę, że olejek jest już w sprzedaży, dam Wam znać. A o Svoje przeczytacie więcej na blogu już za kilka dni.

 

I to już wszyscy kosmetyczni ulubieńcy lata. Wkrótce pojawią się też ulubieńcy niekosmetyczni, ale wcześniej chcę napisać o nowościach w mojej kosmetyczce. O ile taki wpis chcecie. Dajcie mi proszę znać, bo trochę mi się tego ostatnio nazbierało, więc wpis może być całkiem ciekawy. 

Koniecznie napiszcie mi też o Waszych kosmetycznych ulubieńcach lata. Jaki kosmetyk zrobił u Was ostatnio furorę? I napiszcie, który z moich ulubieńców wpadł Wam w oko.

 

Jeśli zechcecie udostępnić ten wpis na Facebooku będzie mi bardzo miło! Zapraszam też do polubienia mojego fanpage i konta na Instagramie ♥

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Jak dbać o dłonie podrażnione częstym myciem i dezynfekcją? Skuteczne sposoby na regenerację przesuszonych dłoni

Kosmetyczni ulubieńcy 2019 roku

Kosmetyki do włosów wysokoporowatych Anwen

Kosmetyki do włosów Anwen – jak się u mnie sprawdziły?

Prezentownik 2019

Katalog prezentów świątecznych 2019

22 thoughts on “Kosmetyczni ulubieńcy lata”

  1. Chyba i ja muszę się zaopatrzyć w te Phenome=nalne kosmetyki!
    Jak dla mnie hitem są własnoręcznie wykonane pomadki z wosku pszczelego i masła awokado (5 minut roboty bazując na półproduktach) oraz hydrolaty! <3 słyszałam też same superlatywy o wodzie różanej, masz z nią jakieś doświadczenia?

  2. Ooo ten olejek Svoje mnie zaintrygował! Ciekawe czy przebiłby mój hit lata, czyli balsam myjący od Czarszki 🙂

    A o promocji Phenome kto Ci powiedział, no kto?? ;)) Cieszę się że kosmetyki się sprawdziły, choć zdziwiłabym się gdyby było inaczej!

    Tym peelingiem mnie kusisz powiem Ci 🙂 Jak zwykle same fajne rzeczy pokazałaś!

        1. Czyli będą się różnic, ale zadanie spełniać to samo ? Jest jeszcze pasta Fresh&Natural – tez dość podobny w działaniu kosmetyk. Dla mnie Svoje ma ten plus, że jest bez oleju rycynowego, który może podrażniać oczy.

          1. Nie doczytałam że ten ma.. 😉 u Czarszki też nie ma oleju rycynowego jakby co 🙂 a o paście F&N myślałam ale ja z tym co lubię jak trzeba zmyć ściereczką 😉

  3. Bardzo mnie ciekawi peeling myjący z Be Organic, pomimo tego, że moja koleżanka nie była z niego do końca zadowolona 🙂 Drugim, ciekawym kosmetykiem w Twoim zestawieniu, jest serum od Nikel – ciekawe, jak poradziłoby sobie z moimi przebarwieniami 🙂

  4. Właśnie szukam jakiegoś dobrego olejku na końcówki i muszę się bliżej przyjrzeć temu serum Nacomi. Szukam też dobrego kremu lub serum pod oczy, ale jestem bardzo, bardzo wybredna i wymagająca. Najpierw muszę mieć możliwość przetestowania chociaż przez kilka dni, żebym zdecydowała się na pełne opakowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close