Naturalne kremy z filtrami UV – mój wybór na wiosnę i lato 2018

Od kiedy zmagam się z przebarwieniami, ochrona przeciwsłoneczna twarzy jest niezbędna w mojej pielęgnacji. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam kremy z filtrami UV, które wybrałam do ochrony skóry tego lata. A po powrocie z wakacji (gdy czytacie ten wpis jestem w Hiszpanii) podzielę się wrażeniami z ich stosowania i napiszę, jak się sprawdziły na plaży, całodziennych spacerach i w kontakcie z hiszpańskim słońcem.

Przebarwienia na mojej twarzy zaczęły pojawiać się dwa lata temu, gdy byłam w ciąży z Natanem. Na początku maja, dosłownie z dnia na dzień, moja twarz zaczęła pokrywać się ciemnymi planami, których nawet podkład nie był w stanie ukryć w 100%. To właśnie wtedy zainteresowałam się kremami z filtrami ochronnymi do twarzy, bo wcześniej po filtry sięgałam tylko wtedy, gdy miałam spędzić dzień na plaży, działce, czy spacerując kilka godzin po mieście w bardzo słoneczny dzień. Kremy z filtrami UV stosowałam głównie na ramiona, dekolt i szyję, bo te miejsca opalały mi się najmocniej i najszybciej (a raczej spiekały, bo moja skóra bardzo nie lubi słońca i jest narażona na poparzenia słoneczne). Twarz smarowałam tak naprawdę tylko od czasu do czasu, nigdy nie nosiłam kapelusza i czapki z daszkiem. I niestety doprowadziłam do tego, że gdy tylko wiosenne słońce zaczyna mocniej przygrzewać, twarz pokrywają przebarwienia i utrzymują się na niej całe lato. Oczywiście pomogły w tym hormony ciążowe, ale dwa lata po ciąży problem niestety pozostał.

Kremy z filtrami UV, które wybieram do ochrony skóry przed słońcem

Poza przebarwieniami na twarzy, mam też bardzo dużo pieprzyków, głównie na rękach. Gdybym miała zrezygnować z kremów z filtrami, które pomagają mi je chronić przed słońcem, całe lato musiałabym albo siedzieć w domu, albo chodzić w bluzkach z długimi rękawami. Kremy z filtrami UV są więc mi niezbędne, a żeby chronić skórę przed słońcem skutecznie i bezpiecznie, wybieram kremy z dobrymi składami i filtrami mineralnymi.

Kremom przeciwsłonecznym często zarzuca się to, że mają fatalne składy, blokują syntezę witaminy D i że zawarte w nich filtry powodują raka. Wyjaśniałam te kwestie na blogu już dwa lata temu i teraz tylko przypomnę Wam ten artykuł, po czym od razu przejdę do mojej tegorocznej ochrony przeciwsłonecznej.

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna. Wasze pytania i moje odpowiedzi

Pozostałe wpisy w tym temacie, które mogą Was zainteresować to naturalne i domowe sposoby na podrażnienia słoneczne i wpis z zeszłego roku zawierający zestawienie kosmetyków ochronnych z filtrami UV dla całej rodziny.

Filtry mineralne (filtry fizyczne), które zawierają stosowane przeze mnie kosmetyki chronią skórę przed promieniowaniem UVA i UVB. Są to tlenek cynku i dwutlenek tytanu, które w składzie kremu często występują jednocześnie. Do codziennej ochrony skóry wybieram krem z SPF 25 albo krem z SPF 50. Nie wiem, czy wiecie, ale poziom ich ochrony różni się tak naprawdę tylko 3%! Krem z SPF 25 to ochrona skuteczna w 95%, a krem z SPF 50 to 98% ochrona przeciwsłoneczna. Na plażę mam krem do twarzy z SPF 30 (97% ochrony).

Kremy z filtrami UV na lato 2018 – moje wybory

Codzienna pielęgnacja twarzy:
lekki krem nawilżający z SPF 25
i BIO krem pod oczy z SPF 25 Make Me Bio

Lekki krem nawilżający z SPF 25 zawiera tlenek cynku i takie składniki jak sok z liści aloesu, masło shea, oliwa z oliwek i olej z pestek moreli. Jest rzeczywiście bardzo lekki i to pierwszy krem Make Me Bio, który tak dobrze mi się wchłania. Skóra jest po nim dobrze nawilżona, miękka i gładka. Dodatek tlenku cynku jest niezauważalny, krem nie bieli skóry i bardzo dobrze się rozprowadza. Stosuję go na co dzień – albo samodzielnie albo pod podkład mineralny, z którym krem świetnie współpracuję. Jeden minus, jaki na razie zauważyłam to to, że po kilku godzinach skóra zaczyna się lekko świecić. Ale wystarczy przyłożyć do niej kawałek ręcznika papierowego i po problemie.

Krem pod oczy z SPF 25 z marakują i zieloną herbatą ma bardzo bogaty skład i zapewnia fajną pielęgnację skóry pod oczami. Nawilża, chroni przed działaniem czynników zewnętrznych i promieniowania UV, a co za tym idzie – przed powstawaniem zmarszczek. Wykazuje też działanie rozjaśniające, ma zapobiegać tworzeniu się obrzęków i łagodzić podrażnienia. Jest lekki, nie bieli skóry i szybko się wchłania. Podobnie jak lekki krem nawilżający stanowi dobrą bazę pod makijaż mineralny. Minusem jest to, że trzeba umiejętnie go aplikować, kremu wyciska się z aplikatora dość dużo.

Kremy z Make Me Bio zawierają w swoim składzie Phenoxyethanol – konserwant, który jest dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych, ale jego stosowanie wzbudza wątpliwości u wielu osób. Wynikają one z tego, że Phenoxyethanol może powodować reakcje alergiczne i podrażnienia bardzo wrażliwej skóry. Warto jednak wiedzieć, że stosowany w bardzo małym stężeniu i występujący na końcu składu jest składnikiem bezpiecznym.

Zamiast makijażu: matujący krem BB SPF 50 Clochee

Bardzo lubię kremy typu BB, bo ładnie wyrównują koloryt skóry, nawilżają i wygładzają skórę, a do tego tworzą lekki, niewidoczny makijaż. Zimą używałam krem BB 5w1 SO’BIO z SPF 10, a szukając mocniejszej ochrony przeciwsłonecznej na lato, zdecydowałam się na matujący krem BB z SPF 50 marki Clochee. Jest to krem z tlenkiem cynku i dwutlenkiem tytanu, zapewniający wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. Ma delikatny kolor, który ładnie się zgrywa z odcieniem mojej cery, dobrze kryje i fajnie matuje skórę. Planowałam używać go pod puder mineralny, ale krem sam w sobie wygląda na skórze bardzo ładnie i nic już do niego nie dokładam.

Aplikując ten krem na skórę możemy poczuć zawartość filtrów – krem w pewnym momencie staje się tępy i gdy wezmę go za mało mam problem z rozsmarowaniem go po całej twarzy. Jest to jednak jedyny minus, bo krem nie bieli skóry, dobrze się wchłania i niemal od razu matuje skórę. Plusem jest też to, że nie tworzy na skórze efektu maski, a krycie jest na tyle dobre, że nie muszę już dokładać podkładu ani pudru. Jeśli chodzi o kolor to na mojej jasnej karnacji w żółtej tonacji krem wygląda ładnie. Ale już moja koleżanka była po nim delikatnie różowa, więc warto wcześniej poprosić w sklepie o próbkę tego kremu.

Na plażę i w góry: ochronny krem przeciwsłoneczny do twarzy Protective face cream SPF 30 Phenome

Ochronny krem przeciwsłoneczny marki Phenome z tlenkiem cynku i dwutlenkiem tytanu ma za zadanie chronić skórę przed słońcem i jednocześnie intensywnie ją pielęgnować. Jego gęsta konsystencja bardzo przypomina typowy krem przeciwsłoneczny, ale już po nałożeniu na skórę widać wyraźną różnicę – krem bieli skórę, ale tylko przez ułamek sekundy, doskonale się wchłania i jeśli nie przesadzimy z jego ilością nie pozostawia na niej lepkiego, tłustego filmu. Używałam go na razie tylko solo i nie próbowałam łączyć z podkładem mineralnym.

Skład kremu bazuje na organicznych i naturalnych składnikach. Zawiera m.in. wody z migdałów i aloesu, masło shea, olej jojoba, ekstrakt z żurawiny i owoców goji, olej babassu i olej ze słodkich migdałów. Ma delikatny, neutralny zapach. Planuję używać go podczas pobytu nad wodą oraz podczas letnich spacerów po górach.

Do ciała: krem z SPF 25 Make Me Bio

Poza kremem do twarzy i kremem pod oczy, Make Me Bio ma w ofercie też krem do ciała z SPF 25. I na ten kosmetyk też się skusiłam, chociaż martwi mnie jego małe opakowanie. Krem o poj. 50 ml to tak naprawdę krem na dosłownie kilka użyć i nie do końca rozumiem skąd pomysł, żeby ten krem był taki mały. Składowo krem wygląda natomiast bardzo ładnie, zawiera tlenek cynku i oleje roślinne. Ma bardzo delikatny i naturalny zapach, doskonale się rozprowadza i szybko wchłania. Skóra nie jest po nim tłusta, krem nie bieli i nie pozostawia na skórze lepkiego filmu. Bardzo fajnym pomysłem jest zamknięcie tego kremu w opakowaniu typu airless, które zapewnia łatwą i higieniczną aplikację. Może się to przydać zwłaszcza na plaży i ochronić krem przed zabrudzeniem piaskiem.

Dla dzieci: Spacerowy krem na każdą pogodę SPF 25 Momme

Dla dzieciaków wybrałam krem na każdą pogodę z SPF 25 marki Momme. Jest to krem spacerowy, czyli przeznaczony do codziennego użytku, raczej nie na plażę. I tak go właśnie używam, smarując nim twarz Lenki przed wyjściem do szkoły (spędza dużo czasu na świeżym powietrzu) i wychodząc z Natanem na spacer lub nad morze, gdzie chodzimy powrzucać kamienie do wody. Krem dobrze się wchłania i rozprowadza na skórze, deliktanie bieli, ale tylko podczas aplikacji. Jego skład to głównie składniki roślinne, w tym oleje, masło shea i skwalan z oliwek. Krem zawiera też kompleks biolipidów roślinnych. Poza działaniem chroniącym przed promieniowaniem UVA i UVB, krem chroni też skórę przed działaniem takich czynników jak wiatr, czy wysoka i niska temperatura. Jest więc kremem dostosowanym do używania przez cały rok.

Wszystkie kremy dostępne są w drogerii internetowej Ekopolka.pl, która jest partnerem tego wpisu. A ja mam dla Was kod rabatowy -10% na wszystkie zamówienia złożone do 30 czerwca 2018 r. Kod: MHDLATO nie łączy się z innymi promocjami i nie obejmuje produktów będących aktualnie w promocji. Korzystajcie! 

Co zrobić, aby ochrona przeciwsłoneczna była skuteczna?

Słońce, chociaż cudowne, ma też swoje wady, a jest nim wpływające szkodliwie na skórę promieniowanie UVA i UVB. Te dwa typy promieniowania przyspieszają starzenie się naszej skóry, mogą być przyczyną oparzeń słonecznych i pojawiających się na skórze przebarwień. Dlatego ochrona przed nimi wydaje się być tak ważna, a latem wręcz konieczna. Niestety same kremy z filtrami UV to za mało, żeby zapewnić skórze 100% ochrony przeciwsłonecznej. Dlatego nawet jeśli je stosujemy warto pamiętać o tym, żeby korzystać ze słońca rozsądnie.

Dla przypomnienia – najważniejsze zasady zdrowego opalania:

  • w godzinach od 11-15, gdy słońce świeci najmocniej warto pozostać w cieniu, albo przynajmniej robić przerwy w opalaniu i przebywaniu na słońcu.
  • stosujemy kremy z filtrami UV i pamiętamy o ich częstej aplikacji, najlepiej co 2 godziny. Nawet jeśli krem jest wodoodporny, to i tak powinniśmy smarować się nim po każdym wyjściu z wody.
  • miejsca szczególnie narażone na poparzenia chronimy pod lekkim, przewiewnym, bawełnianym lub lnianym ubraniem.
  • pieprzyki i znamiona chronimy przed słońcem stosując kremy z bardzo wysokim filtrem i nakładamy ich więcej niż na pozostałe miejsca.
  • nosimy okrycia głowy. Kapelusze, czapeczki z daszkiem, chusty. Najlepszym wyborem jest oczywiście kapelusz z szerokiem rondem, bo nie tylko chroni włosy przed przesuszeniem, osłabieniem i utratą koloru, ale osłania też twarz i ramiona. Każde okrycie głowy wzmacnia też ochronę przed udarem cieplnym.
  • pijemy wodę i nie dopuszczamy do odwodnienia organizmu.
  • stosujemy dietę przeciwsłoneczną, czyli jemy dużo warzyw i owoców bogatych w beta-karoten.

Mam nadzieję, że kremy z filtrami UV, które wybrałam do tegorocznej ochrony przeciwsłonecznej dobrze się sprawdzą. Najbardziej zależy mi oczywiście na tym, aby nie nabawić się nowych przebarwień i na uniknięciu poparzeń.  O tym, czy kremy zdały egzamin napiszę po powrocie z Hiszpanii. A do Was mam pytanie: czy stosowałyście już któryś z tych kremów? I czy macie sprawdzone kremy z filtrami UV, które nigdy Was nie zawiodły?

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

50 powodów, dla których warto polubić jesień

Naturalne sposoby na walkę ze zmęczeniem, sennością i brakiem energii

Polskie podcasty o ekologii i zero waste

Śniadaniowe placuszki z brzoskwiniami – wegańskie i bez cukru!

8 thoughts on “Naturalne kremy z filtrami UV – mój wybór na wiosnę i lato 2018”

  1. Witaj, bardzo podoba mi się Twoja strona, jest tu wiele inspirujących treści 🙂
    Musze jednak skomentować informacje dotyczące różnicy w ochronie przeciwsłonecznej pomiędzy filtrem 25 a 50 – dotyczy to tylko promieniowania UVB, czyli tego mniej groźnego dla naszej skóry! Prawdziwym wrogiem, odpowiedzialnym m.in za powstawanie czerniaka, jest UVA. Różnica w ochronie przed UVA przy filtrze SPF 30 a 50 jest zwykle co najmniej dwukrotna. Informację o ochronie przed UVA na opakowaniu ukrywa się pod pojęciem PPD – im wyższe tym wyższa ochrona.

  2. Chyba się zdecyduję na Make Me Bio z filtrem do twarzy, bo ich poprzednie kremy bardzo polubiłam. Chciałabym go jednak wcześniej wypróbować. Niestety, prosiłam już o próbki przy zakupach on-line i nie dostałam żadnego kremu z filtrem. Być może uda mi się go wypróbować na targach zanim go kupię.

  3. Dzięki za ten wpis, pokazałaś kilka ciekawych produktów. 🙂 Ochrona przeciw słoneczna była dla mnie zawsze niezmiernie ważna z racji posiadania bardzo jasnej karnacji i cienkiej skóry, a znalezienie naturalnych i polskich produktów przeciwsłonecznych jest w dalszym ciągu dość trudne. W tym roku na nowo kompletuje swój arsenał ^^ ochronny i zdecydowałąm się na krem z SPF 25 z Make Me Bio do ciała – może tym razem bedzie lepiej bo niestety Make Me Bio lekki do twarzy SPF 25 i krem pod oczy SPF25 się u mnie nie sprawdziły :<, choć kocham ich krem różany i pomarańczkę oraz krem pod oczy z ogórkiem. 😉 Jestem Bardzo ciekawa jak sprawdzi Ci się krem z Phenomé bo sama się na niego czaję, ale przyznam, że cena jest nieco zaporowa dla mnie. Myślę, że skuszę się na krem z MoMee, ale wersję SPF50. Co sądzisz o kremie z nacomi do ciała SPF30? Ja miałam go w zeszłym roku i byłam zadowolona. Znasz go? Masz może jakieś obiekcje dotyczące skłądu?

  4. Kosmetyki naturalne, a do tego z filtrem UV to podstawa w mojej kosmetyczce. Uwielbiam kosmetyki od Make Me Bio, są świetne! W moim sklepie są również w ofercie 🙂 Polcecam również krem dla dzieci od Momme, moje dzieci go używają, a ja go sobie chwalę 🙂

  5. Powiem szczerze, że czekałam na taki wpis od Ciebie, a teraz nie mogę się doczekać artykułu z Twoją opinią po przetestowaniu tych kremów. Od zeszłego roku szukam dobrze wchłaniającego się, ale nie zapychającego kremu z filtrem i albo znajduję kremy apteczne, które są ciężkie i do stosowania przy kuracjach antybiotykowych albo takie, które mają bardzo słabą ochronę (np. SPF 10). Krem z Make Me Bio wydaje mi się dobry i konkretny. Chyba to właśnie na niego się skuszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close