Lubię wiedzieć, co jem. Ty też?

Zdrowe odżywianie ma dla mnie duże znaczenie. Już na etapie robienia zakupów spożywczych, lubię wiedzieć skąd pochodzi wkładana do koszyka marchewka, co znajduje się w składzie masła i jogurtu. Unikam wielu produktów, w tym żywności wysokoprzetworzonej. Lubię wiedzieć, co jem. I wiem, że nas – osób świadomie kupujących produkty spożywcze i zdrowo się odżywiających jest coraz więcej.

Dlaczego? Bo mamy coraz większą świadomość, że to, co jemy wpływa na jakość naszego życia. Na dobre samopoczucie, zdrowie, wygląd. Jedzenie jest paliwem dla naszego organizmu. Większość produktów spożywczych, które dzisiaj kupujemy jest głęboko przetworzona, naszpikowana chemią i paskudnie zakonserwowana. Wkładając je do koszyka, przynosimy do domu produkty pozbawione większości wartości odżywczych. I zawierające substancje, które mogą poważnie zaszkodzić.

Dlatego chcę i staram się wiedzieć, co kupuję.

Zanim cokolwiek trafi do mojego koszyka, czytam etykietę. Unikam produktów z syropem glukozowo-fruktozowym. Z długą listą E w składzie. Z glutaminianem sodu. Z zagęstnikami i barwnikami.

Nie kupuję jogurtów owocowych i serków homogenizowanych. Wolę jogurt naturalny, do którego sama dodaję owoce. Jogurt kupuję bez mleka w proszku.

Unikam suszonych owoców z dwutlenkiem siarki. Wystarczająco dużo wdycham go z powietrza.

To, co mogę, robię sama.

A w domu można zrobić naprawdę dużo! Chociażby masło orzechowe. Wystarczy kupić orzechy, dodać do nich odrobinę dobrego oleju i szczyptę soli. Wszystko zmiksować w blenderze. I gotowe. W domu można zrobić też mleko roślinne. Z płatków owsianych lub wiórek kokosowych. Nie ma przy tym dużo pracy, ewentualnie trochę bałaganu. A mleko jest jeszcze lepsze (i tańsze), niż to z kartonu.

Piekę ciasta, muffiny, a czasami też chleb. Do ciast dodaję cukier waniliowy, nie wanilinowy. I proszek do pieczenia bez fosforanów. Zamiast margaryny, prawdziwe masło.

Kanapki jem z przygotowanymi przez siebie pastami warzywnymi albo jajecznymi. A jajka mam ze wsi, z prawdziwego kurnika. Podobno od szczęśliwych kur.

Owoców i warzyw nie kupuję w hipermarketach.

Wybieram osiedlowe warzywniaki. Najchętniej kupowałabym je bezpośrednio od zaufanego rolnika, który ma pole daleko od ruchliwej ulicy, nie podsypuje upraw nawozami i nie spryskuje dziwnymi substancjami. I będę to robić. Rolnicy już są. Teraz czekam na pierwsze sezonowe warzywa.

Nie kupuję truskawek i innych owoców sezonowych w środku zimy. Jestem świadoma tego, że zanim pojawiły się na półkach w naszych sklepach, przejechały setki, a nawet tysiące kilometrów. Żeby tę drogę przetrwać, zostały bogato okraszone konserwantami. Czy naprawdę chcę je jeść? Nie. Wolę zaczekać do wiosny.

Unikam produktów, które zawierają utwardzone tłuszcze. Frytki dla córki robię sama. A bez chipsów naprawdę można żyć.

Nie kupuję zup w proszku, owsianki w proszku, kaszki w proszku. Nie kupuję nic w proszku.

Mleko kupuję w plastikowej butelce, nie w kartonie.

Jeśli zdarzy mi się kupię kaszę, czy ryż w takich plastikowych torebeczkach do gotowanie, wysypuję je z nich. Ugotowane w samej wodzie, bez tej folii, smakują lepiej.

Nie kupuję napojów gazowanych i wód smakowych.

Dziękuję też za gotowe dania, które wystarczy odgrzać w mikrofalówce i już można jeść. Poza tym nie mam mikrofalówki.

I żyję. I mam się dobrze.

Nie spędzam przy tym całego dnia w kuchni. Nie wydaję też na jedzenie fortuny. Zdarza mi się wprawdzie wyjść ze sklepu tylko z połową produktów, które chciałam kupić. Bo te z drugiej części listy nie nadawały się do spożycia. Szukam więc ich w innym sklepie. Albo zmieniam plany i kupuję coś innego. Naprawdę można jeść zdrowiej. I kupować bardziej świadomie. Trzeba tylko chcieć.

Jestem ciekawa, jaki jest Wasz stosunek do zdrowego odżywiania. Czytacie etykiety? Kupujecie lokalną żywność?

 

 

 

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Przeziębienie w ciąży

Przeziębienie w ciąży – co może pomóc?

Po raz trzeci będę mamą.

Będę mamą po raz trzeci!

20 rzeczy dobrych dla zdrowia, które możesz zrobić jesienią

Domowa kapusta kiszona krok po kroku + przepis na surówkę z kapusty kiszonej z jabłkiem i marchewką

13 thoughts on “Lubię wiedzieć, co jem. Ty też?”

  1. Świetnie wszystko opisałaś Olu, mam wiele podobnych nawyków, chociażby z tymi woreczkami od kasz – nie cierpię ich, staram się kupować sypane, ale często jest to trudne, więc wysypuje, gotuję, nawet pachnie lepiej, bez folii 🙂
    Jeśli chodzi o lokalne produkty… marzę, by to bardziej się rozwinęło, mieszkam obecnie na wsi, gdzie nawet kur nie zobaczysz na dzień dobry 🙂 Chciałabym kupować świeże produkty prosto od … rolnika, gospodarza 🙂

    1. To może kupisz sobie kurkę znoszącą jajka? 🙂

      Nie wspomniałam w tekście o tym, że warto też mieć swój własny ogródek. Chociażby na balkonie. Mieszkam w mieście, ale na balkonie mam zioła, koperek i pietruszkę. Te ostatnie po ścięciu zamrażam i w środku zimy mam pachnącą zieleniną zupę 🙂 Tego lata spróbuję też z pomidorkami, a w przyszłym może skuszę się na truskawki. Co swoje, to swoje 🙂

  2. super post, niektórzy uważają, że na takie zakupy trzeba właśnie wydać fortunę i dlatego wolą wydać pieniądze na coś co niszczy ich organizm, może ten post rozwieje ich wątpliwości co do zdrowego odżywiania się 🙂

  3. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że aby zdrowo jeść trzeba poświęcić temu dużo czasu. Okazuje się jednak, że tak naprawdę wcale nie trzeba spędzić całego dnia w kuchni 🙂
    Pozdrawiam

  4. Pewnie, że można 🙂 Jak ktoś chce to potrafi. Ja zawsze polecam przejść na dietę bezglutenową. Daje świetne rezultaty. Ta dieta jest dobra nie tylko dla ludzi chorych na celiakię. Na produkty (o dziwo!) wydaje się o wiele mniej!

  5. Mam szczęście mieć w rodzinie zufanego rolnika. 🙂 dwa lata jedzenia nie sypanych warzyw etc. i efekt wow. Na wszystkie E i syropy staram sie zwaracać uwagę. Nie zawsze sie to udaje. Dziś już żadziej niż kiedyś. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close