Malta na własną rękę – ceny, wskazówki i informacje praktyczne

Malta jest krajem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Warto się tu wybrać nie tylko latem, ale i zimą, bo słońce na Malcie świeci przez 300 dni w roku, a temperatura powietrza nie spada poniżej 14 st. C. Po tygodniu spędzonym na tej pięknej wyspie nabrałam ochoty na więcej i kiedyś na pewno tam wrócę. Swoje wrażenia oraz miejsca warte uwagi opisałam w tym wpisie, a dzisiaj przygotowałam dla Was garść informacji praktycznych i wskazówek, które mogą przydać się przed wyjazdem na Maltę.

Jak dostać się na Maltę?

Malta jest niewielkim, ale dobrze rozwiniętym krajem o powierzchni 316 km2. Znajduje się w basenie Morza Śródziemnego, 81 km na południe od Włoch. Jest to kraj wyspiarski i najlepiej dostać się tu samolotem. Lotnisko znajduje się w miejscowości Luqa, w odległości ok. 5,5 km od stolicy kraju, Valletty. Z Polski można dostać się tu liniami lotniczymi Ryanair z Krakowa, Wrocławia, Gdańska i Poznania oraz liniami WizzAir z Katowic, Warszawy i Gdańska. Lot trwa ok. 2,5 godziny. My lecieliśmy liniami Ryanair z norweskiego lotniska Oslo TORP znajdującego się w Sandefjord. Nasz lot trwał prawie 4 godziny, a za bilety zapłaciliśmy po 180 NOK za osobę w jedną stronę.

Dojazd z lotniska

Transfer z lotniska warto zaplanować sobie wcześniej. My zarezerwowaliśmy Shuttle Transfer za pośrednictwem bloga maltaigozo.pl. Z tego, co zdążyłam się zorientować była to najtańsza z możliwych opcji, bo za osobę zapłaciliśmy 4,5 euro (36 euro za 4 osoby w dwie strony z dojazdem pod sam hotel). Gdybyśmy chcieli zamówić taksówkę, musielibyśmy zapłacić 35 euro w jedną stronę.

Na lotnisko dojeżdżają też autobusy: X1 (Lotnisko-Cirkewwa), X2 (Lotnisko-San Giljan), X3 (Lotnisko-Buggiba przez Rabat), X4 (Valletta – Lotnisko – Birzebbuga). Jest to dobra opcja dojazdu z lotniska do miejsca pobytu na Malcie, o ile nie zależy nam na tym, aby jak najszybciej dostać się na miejsce, wiemy dokładnie, gdzie mamy wysiąść i nie mamy dużo bagażu.

Oczywiście można też wynająć auto, my jednak na tę opcję się nie zdecydowaliśmy i w dalszej części wpisu napiszę, czy była to dobra decyzja 🙂

Hotel, czy mieszkanie?

Szukając miejsca, w którym zatrzymamy się na czas pobytu na Malcie, zaczęłam oczywiście od Airbnb i przejrzenia oferty mieszkań do wynajęcia. Dość szybko zorientowałam się jednak, że standardy oferowanych mieszkań są takie sobie, a i ceny nie należą do najniższych. Jeśli już znalazłam coś w dobrej cenie, to delikatnie rzecz ujmując, niska cena odpowiadała niskiemu standardowi, co było widać na zdjęciach. Dlatego w drugiej kolejności postanowiłam przejrzeć oferty hoteli i tutaj też, lekko nie było. Okazało się, że w przypadku hoteli niska cena to również niski standard. Zdążyłam się też zorientować, że zarówno styl, w jakim urządzone są mieszkania i hotele, jest dość specyficzny. To taka mieszanka stylu włoskiego, marokańskiego i angielskiego 🙂 Ostatecznie nasz wybór padł na Maritime Antonine Hotel&Spa w miejscowości Mellieha. Rezerwacji dokonałam za pośrednictwem systemu rezerwacyjnego, który oferuje wspomniany już blog maltaigozo.pl. Prowadzą go mieszkający na Malcie Polacy, którzy dzięki znajomości z lokalnymi hotelarzami oraz właścicielami wynajmowanych mieszkań, stworzyli system rezerwacyjny, oferujący ceny niższe niż np. Booking.com. W przypadku naszego hotelu cena była niższa o ponad 1500 NOK!

Przed dokonaniem rezerwacji wymieniłam kilka maili z Kasią, poprosiłam też o rekomendacje hoteli w określonym przedziale finansowym i dokładne wyjaśnienie, jak odbywa się proces rezerwacji itd. Wraz z pokojem w hotelu zamówiłam też transfer z lotniska i transfer powrotny na lotnisko i wszystko opłaciłam jednym przelewem.

Nasz hotel – Maritime Antonine Hotel&Spa

Hotel Maritime w Mellieha ma przyznane 4 gwiazdki i znajduje się w sąsiedztwie kościoła pw.  Matki Boskiej Zwycięskiej. Przy hotelu znajduje się przystanek autobusowy, z którego odjeżdżają autobusy do portu w Cirkewwa, do Valletty, na plażę Golden Bay, do Sliemy i Buggiby. Tuż obok są też restauracje i knajpki z dobrym jedzeniem, wypożyczalnia samochodów i małe sklepiki.

W środku hotel prezentuje się tak:

Nauczeni doświadczeniem z zeszłego roku wynajęliśmy pokój typu Junior Suite o pow. 34 mkw. Mieliśmy tu ogromne łóżko sypialniane i rozkładaną sofę dla dzieci. Do tego stolik, dwa fotele, biurko z krzesłem, lodówkę, dużą szafę i oczywiście łazienkę. Pokój okazał się wygodny, przestronny, a jego atutem był balkon z widokiem na hotelowy ogród.

Przez cały pobyt mogliśmy korzystać z trzech basenów: wewnętrznego, zewnętrznego i znajdującego się na dachu hotelu. Do tego ostatniego wstęp mają dzieci powyżej 16 roku życia. W hotelu znajduje się restauracja, w której jedliśmy śniadania, dwa bary i restauracja Al Ponte z pyszną pizzą i makaronami.

Za tygodniowy pobyt ze śniadaniami zapłaciliśmy 6800 NOK, czyli ok. 3300 zł (2 osoby dorosłe i dzieci w wieku 2 i 8 lat).

Z hotelu jestem bardzo zadowolona, bo okazał się stosunkowo nieduży, obsługa była przemiła i bardzo pomocna, do tego było czysto, schludnie i naprawdę wygodnie. Jedyne na co mogłabym ponarzekać to śniadania, bo codziennie było to samo, ale jakby nie patrzeć, w domu też codziennie jem owsiankę 🙂 Doceniam natomiast to, że jedzenia w bufecie śniadaniowym nie było za dużo. Patrząc na to z perspektywy osoby, która nie lubi marnować jedzenia i ma świadomość, jak dużo jedzenia marnuje się w branży hotelowej, uważam to za duży plus.

Komunikacja publiczna na Malcie

Przygotowując się do wyjazdu ustaliłam, że po Malcie można bezproblemowo podróżować komunikacją publiczną, bo autobusy dojeżdżają do większości miejsc. Dodatkowo Malta nie jest duża, dlatego sam dojazd z jednej części wyspy na drugą nie powinien zająć dużo czasu. Dlatego dzień po przylocie kupiliśmy polecane karty turystyczne Tallinja upoważniające do nielimitowanej ilości przejazdów autobusami na Malcie i Gozo przez 7 dni. Karta kosztuje 21 euro (osoba dorosła) i 15 euro (dziecko w wieku szkolnym). 3-letnie dziecko podróżuje za darmo na bilecie rodzica. Kupując kartę mniej płacimy za przejazd (normalna cena za bilet poza sezonem, czyli od października do czerwca to 1,5 euro, w sezonie 2 euro, autobusy nocne 3 euro) i nie musimy za każdym razem kupować biletu w autobusie u kierowcy. Wystarczy po wejściu do autobusu przyłożyć kartę do czytnika, opłata za przejazd pobiera się automatycznie.

Karta jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które planują dużo podróżować i korzystać głównie z transportu publicznego. Nam się przydała, bo często dostanie się z jednego miejsca do drugiego wymagało przesiadek i gdybyśmy mieli za każdym razem kupować bilet, wydalibyśmy na to więcej pieniędzy, niż wydaliśmy na zakup kart.

Autobus czy auto?

Co do transportu publicznego na Malcie, czyli autobusów, mam mieszane uczucia i gdybym miała jechać tam ponownie, prawdopodobnie wynajęłabym auto. Może nie na cały wyjazd, ale na 2-3 dni, żeby objechać najdalsze części wyspy oraz te miejsca, które wymagały przesiadek z autobusu do autobusu. Przesiadki nie były komfortowe z kilku powodów. Po pierwsze – czasami trudno było ustalić gdzie tak naprawdę wysiąść. Po drugie – po wyjściu z jednego autobusu gdzieś w centrum jakiegoś miasteczka czy wioski, problemem było załapanie się na kolejny. Autobusy na Malcie zabierają określoną ilość pasażerów i gdy mają już komplet, trudno się do nich dostać. To z kolei wydłuża czas oczekiwania i podróży, zwłaszcza jeśli autobus według rozkładu jeździ co pół godziny. To właśnie z powodu źle zaplanowanej przesiadki drugiego dnia pobytu nie dojechaliśmy do Mdiny, a dojazd do Marsaxlokk zajął nam 4 godziny. Teraz już wiemy, że jadąc z przesiadkami, trzeba planować je na stacjach początkowych (takich mini-dworcach), bo na kolejnych przystankach może być już problem z wejściem do autobusu.

Kolejną kwestią są same autobusy, które nie są zbyt komfortowe i dość małe. Wejście z wózkiem dziecięcym bywa czasami dość trudne, a jeszcze trudniej z takiego autobusu z wózkiem się wydostać. Plusem jest natomiast to, że po wejściu do autobusu można liczyć na miejsce siedzące na specjalnych miejscach wyznaczonych dla rodzin z dziećmi i na wózkach inwalidzkich. Nawet jeśli miejsca były zajęte, zawsze nam ustępowano.

To, o czym warto pamiętać podróżując transportem miejskim jest to, że autobusy zatrzymują się na przystankach na żądanie. Jeśli chcemy wysiąść musimy odpowiednio wcześniej nacisnąć przycisk STOP. A czekając na przystanku zatrzymać autobus machnięciem ręki. Tak samo odbywa się to w Norwegii.

Rozkłady jazdy są czasami mało przydatne, bo autobusy potrafią przyjechać mocno spóźnione, albo nie przyjechać wcale (tak też nam się zdarzyło). Natomiast aplikacja Malta Public Transport, w której można zaplanować podróż, lubi wprowadzić w błąd, w tym sensie, że zaplanuje nam podróż z 3 przesiadkami, co niestety nie kończy się dobrze 🙂 Podsumowując – dopóki nie nauczyliśmy się korzystać z komunikacji autobusowej, podróżowanie nimi było uciążliwe i dało nam w kość. Później było już tylko lepiej, ale i tak uważam, że wynajęcie auta byłoby lepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że przystanek przy naszym hotelu był nieczynny przez 5 dni naszego pobytu, a najbliższy znajdował się 15 minut marszu dalej.

Ważną rzeczą, o której warto wiedzieć przed przyjazdem na Maltę jest to, że obowiązuje tu ruch lewostronny.

Prom na Gozo i rejs na Comino

Aby dostać się na Gozo należy dojechać do portu w miejscowości Cirkewwa. Promy na Gozo pływają przez 24 godziny, co 45 minut. Rozkład dostępny jest na tej stronie: Gozo Channel. Cena biletu dla osoby dorosłej w dwie strony to 4,65 euro. Co ciekawe, bilet kupujemy dopiero w drodze powrotnej na Maltę. Rejs trwa 25 minut.

Na Gozo schodzimy z promu w miejscowości Mgarr. Przystanek autobusowy, z którego można dojechać do stolicy wyspy – Victorii, na plażę Ramla Bay, czy klify Xlendi, znajduje się tuż przy wyjściu z portu. Obowiązuje tutaj karta Tallinja, więc nie trzeba kupować dodatkowych biletów.

Płynąc na Gozo trzeba liczyć się z tym, że na promie może być sporo ludzi i aut. My na Gozo byliśmy w niedzielę i w drodze powrotnej (prom mieliśmy ok. 19:30) utknęliśmy w korku aut chcących wjechać na prom, który ciągnął się przez 1,5 km. Na szczęście kierowcy autobusu udało się wyjechać na osobny pas i dosłownie minutę przed początkiem rejsu weszliśmy na prom.

Na Comino można dostać się prywatnymi motorówkami i łodziami. Rejsy odbywają się między innymi z portu w Cirkewwa. Można też najpierw popłynąć na Gozo i stamtąd popłynąć na Comino. Bilet, który kupujemy przed wejściem na łódź jest jednocześnie biletem powrotnym. My za rejs na Comino z portu w Cirkewwa zapłaciliśmy 33 euro. Inną opcją dostania się na Comino jest kilkugodzinny rejs, podczas którego odwiedza się też inne wyspy i zatoki. Na taki rejs można się załapać na przystani przy plaży Mellieha Bay.

Ceny jedzenia na Malcie

Ceny na Malcie, podobnie, jak w innych krajach w basenie Morza Śródziemnego, nie należą do najniższych. Duży wpływ na ceny żywności ma tu fakt, że 70% żywności jest importowana z innych krajów. Drogie są na pewno warzywa i owoce (ich ceny niewiele różnią się od tych w norweskich marketach), cena chleba, mleka, czy nabiału to od 1 euro za chleb do 2 euro za 12 jajek. Za wodę w 1,5 litrowej butelce trzeba zapłacić ok. 1 euro i tutaj od razu zaznaczę, że kranówka na Malcie nie jest polecana do picia. Warto przy tym pamiętać, że ceny na wyspie mogą się od siebie różnić.

Ceny w restauracjach są dość wyrównane. Za najtańszą pizzę płaciliśmy 6,90 euro, droższe pizze typu capriciosa kosztowały 9,90 euro. Lokalne piwo Cisk w butelce o poj. 0,33 litra kosztuje od 1,5 do 2 euro. Za maltański talerz (różnego rodzaju przekąski typu sery, oliwki, pasta z fasoli, krakersy) dla dwóch osób z dodatkiem koszyka pieczywa lub wina płaciliśmy ok. 12 euro. Makarony (pyszne!) i sałatki kosztują od 7 do 10 euro. Jedzenie w knajpach jest tu naprawdę smaczne, a porcje duże. Nam bardzo smakowała pizza (była naprawdę wyśmienita!), lody i desery też okazały się super.

Fajną opcją na mniejszy głód są sprzedawane w wielu miejscach pastizzi – przekąski z ciasta francuskiego z różnym nadzieniem (moja ulubiona to pastizzi z serem ricotta). Taka bułka kosztuje 1-2 euro i jest bardzo sycąca. W tych samych miejscach, w których można kupić pastizzi, dostępna jest pizza na kawałki. Kawa, która na Malcie jest bardzo dobra, kosztuje ok. 1,5 euro, a w zestawie z ciastem od 3,5 do 4 euro.

Poza wydatkami na jedzenie, trzeba liczyć się też z opłatami za korzystanie z leżaków na plaży (od 5 do 12 euro!). Płaci się też za takie atrakcje jak akwarium, muzea, wioska Popeya i wejście do katakumb Św. Pawła.

Czy Malta to dobry kraj na wakacje z dziećmi?

Na Malcie jest sporo atrakcji dla rodzin podróżujących z dziećmi. Poza odwiedzonymi przez nas akwarium i wioską Popeya oraz plażami z czystą wodą i miękkim piaskiem, są też między innymi: Family Park w Marsaskali, Bird Park dla małych miłośników przyrody, park wodny Splash&Fun Water (podczas naszego pobytu był jeszcze nieczynny) oraz Playmobil FunPark. Placów zabaw nie jest tu tak dużo jak np. w Hiszpanii, ale jak już się na jakiś trafi, to można liczyć na to, że dzieci przepadną tam na długo. W restauracjach są specjalnie przygotowane zestawy dla najmłodszych (kids menu) oraz krzesełka do siedzenia. W autobusach, o czym już wspomniałam, są wyznaczone miejsca dla rodziców z dziećmi i z wózkami dziecięcymi. Tych miejsc nie jest jednak za dużo, więc może być tak, że się nie zmieścimy.

Podczas naszego pobytu na Malcie odniosłam wrażenie, że Maltańczycy, a szczególnie starsze osoby, lubią dzieci i chętnie nawiązują z nimi kontakt. Ogromnym minusem jest natomiast coś z czym mierzyłam się codziennie i są to chodniki, które kompletnie nie są przystosowane do poruszania się z wózkami dziecięcymi. Wąskie, dziurawe, z wysokimi krawężnikami, często zastawione samochodami. Przyznam, że poruszanie się z wózkiem to była momentami katorga, a mam wózek na dużych kołach, który świetnie radzi sobie w trudnym terenie! Jeśli więc będziecie wybierać się na Maltę z wózkiem, weźcie pod uwagę, że lekko nie będzie 😉

Informacje przydatne przed wyjazdem na Maltę

Na sam koniec przygotowałam jeszcze kilka informacji, które mogą okazać się przydatne przed wyjazdem na Maltę:

  • gniazdka elektryczne na Malcie są typowo angielskie, więc trzeba mieć ze sobą przejściówkę
  • nie wszędzie można płacić kartą, w wielu miejscach są ustalone kwoty powyżej których płatność może być dokonana kartą
  • na Malcie bez problemu dogadamy się po angielsku – jest to tutaj drugi język urzędowy
  • do autobusu wchodzi się tylko jednymi drzwiami, od strony kierowcy
  • na Malcie obowiązuje ruch lewostronny
  • na plaży i w wodzie można natknąć się na meduzy
  • sezon letni na Malcie zaczyna się 15 czerwca
  • ceny wielu atrakcji oraz biletów autobusowych ulegają zmianie z początkiem i końcem sezonu letniego
  • w autobusach nie można jeść.

Podsumowanie

Nasz wyjazd na Maltę uznaję za bardzo udany i jestem szczęśliwa, że udało nam się odwiedzić i trochę poznać ten kraj. Cieszę się również, że pogoda nam dopisała i poza jednym deszczowym dniem, przez cały czas było słonecznie. Maj na Malcie okazał się być przepiękny, bo wszystko kwitło, było zielono i kolorowo. Słońce też już mocno przypiekało i gdyby nie krem z filtrem pewnie wróciłabym do domu spieczona na raka. Jeśli chodzi o temperaturę to było 22-24 st. C, czyli idealnie na zwiedzanie. Temperatura wody w morzu wynosiła 19-20 st.C. Pisząc ten wpis sprawdziłam, że w tej chwili na Malcie jest już 28 st.C, a latem będzie jeszcze cieplej. Wybierając się na Maltę warto zabrać ze sobą lekkie i przewiewne ciuchy oraz dobry krem z filtrem. I być przygotowanym na to, że w maju mieszkańcy nadal chodzą w kurtkach 🙂

Kończąc jeszcze raz przypominam o wpisie, w którym znajdziecie mnóstwo zdjęć z Malty i opis najfajniejszych miejsc, jakie udało nam się odwiedzić:

Malta – najpiękniejsze plaże, miasteczka i atrakcje turystyczne | Subiektywny przewodnik

Polecam Wam też zapoznać się z blogiem maltaigozo.pl, bo jest to super źródło informacji o Malcie. Przy okazji dziękuję Kasi za pomoc przy rezerwacji hotelu, a Oli z bloga Supernaturalni.pl za wszystkie otrzymane wskazówki i porady. Natomiast wszystkim planującym w najbliższym czasie wyjazd na Maltę życzę udanego pobytu i cudownie spędzonego czasu 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Październik 2019 na zdjęciach

Podsumowanie miesiąca. Październik 2019 – ciąża i moja nowa przyjaciółka kanapa.

Naturalnie piękna jesień - listopadowe wyzwanie urodowe

Naturalnie piękna jesień – listopadowe wyzwanie urodowe

Jak przeżyć norweską jesień?

Sklep z kosmetykami naturalnymi Triny.pl

Gdzie kupuję kosmetyki naturalne? Moje ulubione sklepy on-line: Triny.pl

2 thoughts on “Malta na własną rękę – ceny, wskazówki i informacje praktyczne”

  1. Świetny post! Na Maltę póki co się nie wybieram, ale miło było poczytać, i jeśli kiedyś kupię tam bilety z chęcią wrócę do Twoich wskazówek 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close