Miodek majowy, czyli syrop z mniszka lekarskiego

Z żółtych kwiatów mniszka lekarskiego można upleść wianek, zrobić kilka naturalnych kosmetyków albo…ugotować miodek, znany też jako syrop z mniszka, który jesienią i zimą będzie wspierał naszą odporność i wspomagał leczenie przeziębienia.

O tym, że syrop z mniszka lekarskiego może wspomóc leczenie jesienno-zimowych infekcji, jest smaczny i bardzo łatwy w przygotowaniu, usłyszałam po raz pierwszy w zeszłym roku. Bardzo mnie ten temat zainteresował i zapaliłam się do pomysłu, by taki miodek przyrządzić, ale nim wybrałam się na wieś, mlecze już dawno przekwitły. A z tych rosnących przy ulicy w mieście wolałam syropu nie gotować. W tym roku byłam jednak bardziej czujna i gdy tylko łąki się ukwieciły żółtymi kwiatami mniszka, zmobilizowałam rodzinkę i ruszyliśmy na majowe mniszkobranie.

Syrop z mniszka lekarskiego od lat uważany jest za naturalne remedium na wiele schorzeń, w tym wspomaganie leczenia przeziębień i jesienno-zimowych infekcji. Przygotowuje się go z kwiatów, w których znajdują się spore ilości witamin, minerałów i substancji prozdrowotnych.

Właściwości syropu z mniszka lekarskiego (miodku z mniszka)

  • działa przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie
  • wspomaga leczenie przeziębiania i infekcji górnych dróg oddechowych – łagodzi kaszel, stany zapalne gardła i jamy ustnej
  • wzmacnia układ odpornościowy
  • oczyszcza organizm z toksyn
  • łagodzi infekcje dróg moczowych i wspomaga ich leczenie
  • wspomaga leczenie wielu schorzeń układu pokarmowego i poprawia trawienie
  • przyspiesza gojenie się ran

Sami widzicie, że warto mieć taki syrop w domu. Tym bardziej, że możemy podawać go także dzieciom.

Przygotowując syrop z mniszka warto jednak wiedzieć o jednym – podczas gotowania wiele cennych substancji, które znajdują się w jego kwiatach traci swoje właściwości, a ich działanie nie jest tak silne, jak wtedy, gdy kwiaty są świeże. Dlatego syrop będzie działał raczej wspomagająco, niż leczniczo. Chcąc skorzystać z właściwego działania miodu z mniszka lekarskiego, lepiej zaopatrzyć się w ten, który przyrządza się z jego nektaru.

Przepis na syrop z mniszka lekarskiego

Miodek majowy, czyli syrop z mniszka lekarskiego

Do przygotowania syropu potrzebowałam:

  • ok. 400-500 kwiatów mniszka lekarskiego (same główki)
  • litr wody
  • cytrynę
  • kilogram cukru

Początkowo zebranie 500 główek kwiatowych wydawało mi się zadaniem, które będzie wymagało spędzenia na łące kilku godzin. A wystarczyło dosłownie 15 minut. I gdyby nie to, że zerwaliśmy wszystkie rosnące na tym kawałku łąki kwiaty, pewnie wrócilibyśmy do domu z 1000, a może i 2000 tysiącami żółtego kwiecia.

Po powrocie do domu kwiaty rozsypałam na gazetach rozłożonych na tarasie i zostawiłam na godzinę, żeby wszystkie zamieszkujące je robaczki mogły sobie pójść. Następnie zebrałam je wszystkie, wrzuciłam do garnka, zalałam litrem wody i zagotowałam. Po 15 minutach do gotujących się kwiatów dodałam pokrojoną w plastry cytrynę, przykryłam garnek pokrywką i zdjęłam z kuchenki.

Rano przystąpiłam do kolejnego etapu przyrządzania syropu. Odcedziłam kwiaty i wycisnęłam z nich sok (pomogła mi w tym pielucha tetrowa o dość luźnym splocie; dobra będzie też gaza, albo gęsto pleciona firanka żakardowa). Kwiaty wyrzuciłam, a do uzyskanego płynu wsypałam cukier. Wymieszałam i zagotowałam, po czym zmniejszyłam ogień i mieszając od czasu do czasu gotowałam syrop przez 1,5 godziny.

Czytając wcześniej liczne przepisy na syrop z mniszka lekarskiego dowiedziałam się, że syrop trzeba gotować tak długo, aż będzie miał pożądaną przez nas konsystencję. Wiadomo, że im dłużej będziemy go podrzewać, tym będzie gęstszy i jego konstynencja zacznie być zbliżona do prawdziwego miodu. Początkowo chciałam, żeby i mój syrop był taki gęsty, ale przestraszyłam się, gdy zaczął zmieniać kolor i w ciągu kilku minut ze złotego, miodowego koloru stał się brązowy 🙂 Przez chwilę myślałam nawet, że mój syrop się spalił. Ale jak się okazało – kolor również jest uzależniony od tego, jak długo gotujemy syrop.

Gorący syrop przelałam do słoika o pojemności 750 ml i zawinęłam w koc, chcąc go poddać tak zwanej suchej pasteryzacji, o której czytałam na blogu Agnieszki Maciąg. I wszystko było okej, dopóki po 3 godzinach nie odwróciłam słoika do góry dnem. Okazało się, że jest nieszczelny i syrop zaczął wyciekać, robiąc przy tym istny armagedon z mojej kuchni! W ciągu kilku sekund blat był pokryty lepkim syropem, który w błyskawicznym tempie zastygał 🙂 Przelanie syropu do czystego (i szczelnego) słoika oraz sprzątnięcie kuchni to było coś. A gdy już się uwinęłam i doprowadziłam kuchnię i siebie do porządku, spanikowałam, że teraz to na pewno ten syrop muszę wylać. Okazało się jednak, że wcale nie wymaga on pasteryzacji, więc zagotowałam go ponownie, przelałam do słoika, zamknęłam i już. Gotowe.

A w międzyczasie miałam okazję trochę tego miodku majowego posmakować. Jest naprawdę smaczny i jak dla mnie, ma taki trochę herbaciany smak i zapach. W słoiku (jak widzicie na zdjęciu) ma bardzo ciemny kolor, ale przelany do miseczki w nieco mniejszej ilości jest raczej bursztynowy.

Zimą przekonam się, czy rzeczywiście pomaga w leczeniu przeziębienia. A Was zachęcam do tego, żebyście też taki syrop z mniszka przygotowali. Nawet jeśli nie wierzycie w jego lecznicze działanie, to możecie mieć pyszny dodatek do herbaty 🙂

Przypominam, że wciąż możecie też zebrać pędy sosny i przyrządzić z nich bardzo dobry syrop na przeziębienie i infekcje górnych dróg oddechowych. Pisałam o nim w tym wpisie.

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Przeziębienie w ciąży

Przeziębienie w ciąży – co może pomóc?

Po raz trzeci będę mamą.

Będę mamą po raz trzeci!

20 rzeczy dobrych dla zdrowia, które możesz zrobić jesienią

Domowa kapusta kiszona krok po kroku + przepis na surówkę z kapusty kiszonej z jabłkiem i marchewką

12 thoughts on “Miodek majowy, czyli syrop z mniszka lekarskiego”

  1. Fantastyczna sprawa, moja Babcia zawsze go robi. Też bym spróbowała, ale gdzie w Londynie znaleźć mniszki…? 🙂

    Druga sprawa jest taka, że słyszałam ostatnio (godzącą w moją duszę) opinię, że syrop z mniszka to sam cukier i nie jest zdrowy. Widziałam alternatywę bez cukru, ale moje poczucie tradycji nie pozwoliło mi nawet przeczytać.

    1. Myślę, że słyszałaś właśnie o tym, o czym wspomniałam – że część właściwości mniszka ulatuje wraz z parą z gotującego się syropu. Ale nawet jeśli – to i tak wolę wierzyć w cudowną moc tego syropu, niż równie zacukrzonego syropu z apteki 🙂

      1. Nie nie, to że gotowanie to inna sprawa. Ja się odnoszę do tego, że taka łyżka syropku ma tyle cukru, co trzydniowy przydział 🙂 Ale to nie moja opinia, ja i tak kocham syrop z mniszka bezapelacyjnie! 🙂

          1. To prawda! Był taki moment, kiedy próbowałam przejść cukrowy detoks, ale poległam po 3 dniach. I wcale nie dlatego, że źle się czułam, tylko dlatego, że kombinowanie, co by tu zjeść, żeby nie było w tym grama cukru było zbyt męczące 🙂

  2. Syrop z mniszka jest u nas na liście „pogotowia ratunkowego” jak córkę łapie kaszel, a jest to jej słaby punkt. Kiedy była malutka i bałam się podawać jej pewne rzeczy (natrzeć czymś na bazie spirytusu, podać miód z propolisem, syrop z mniszka, czy olejki eteryczne) kaszel po kilku dniach kończył się wizytą u lekarza i lekiem, często mocnym. Teraz jak tylko coś się zaczyna od razu atakuję wszystkimi stronami i do kilku dni pozbywamy się o kaszlu. Te metody są skuteczne, ale trzeba pamiętać, że profilaktycznie i na samym początku choroby. No a smak syropku wymiata 🙂

    1. Dziękuję Ci za ten komentarz! Ja też przez długi czas wierzyłam w uzdrawiającą moc wszystkiego z apteki i recept wypisanych przez lekarzy, a o posmarowaniu córki np. Amolem nie było mowy. Chyba taki już urok troski o pierwsze dziecko. W końcu jednak zdecydowałam się na domowe sposoby walki z infekcjami wszelkiej maści i jestem z tej decyzji zadowolona. Córka zresztą też i ten syrop to głównie dla niej 🙂

      1. Niestety, człowiek uczy się całe życie. Ja nie demonizuję zupełnie medycyny akademickiej, bo kiedy widzę,że sytuacja wymyka mi się spod kontroli jadę do lekarza, ale irytuje mnie fakt, że pomimo iż przeczytam ulotkę to mało wiem o leku, a w większości przypadków i tak go podaję. A tak przy okazji dyskusji, bo super nazwałaś ten syropek, czy próbowaliście prawdziwego miodu mniszkowego, takiego zrobionego przez pszczółki? Konsystencję ma jak nutella, jest bladokremowy, a w smaku boski, ja na to mówiłam biała nutelka. Nie wiem kiedy u nas „pękły” trzy słoiki 🙂

  3. Jadłam! Chociaż sama nie robiłam. Wyszedł spod ręki mojego teścia. Nie wiem, czy wszystko poszło u niego zgodnie z recepturą, bo nie jest słodki, a przypomina w smaku… ziołowe tabletki na gardło coś jak „tymianek i podbiał”. Albo to ja mam przekręcony smak przez ciążę 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close