Naturalna ochrona przeciwsłoneczna. Wasze pytania i moje odpowiedzi

Temat ochrony skóry przed promieniowaniem UV powraca jak bumerang każdej wiosny. Coraz intensywniej grzejące słońce, pierwsze wyjście na plażę, długie godziny spędzone na świeżym powietrzu motywują do sięgnięcia po kremy z filtrami ochronnymi. Bo przecież nikt nie lubi piekącej i podrażnionej przez słońce skóry.

W ostatnich dniach otrzymałam od Was wiele pytań związanych z ochroną skóry przed promieniowaniem UV. Szukacie naturalnych kosmetyków, które ochronią skórę przed poparzeniami słonecznymi, pytacie o oleje roślinne i ich skuteczność w ochronie przeciwsłonecznej oraz różnice między filtrami mineralnymi i filtrami chemicznymi.

Widząc, jak wiele pytań i wątpliwości wzbudza naturalna ochrona przeciwsłoneczna, postanowiłam przygotować wpis, w którym postaram się obalić kilka mitów związanych z ochroną przeciwsłoneczną, rozwiać Wasze wątpliwości i przede wszystkim opowiedzieć o tym wszystkim, o czym należy wiedzieć chcąc opalać się zdrowo i bezpiecznie.

Wpis podzieliłam na cztery części. Mam nadzieję, że taki układ będzie dla Was bardziej czytelny, bo informacji, które w nim zawarłam jest naprawdę sporo.

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna – obalamy mity

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna

Słońce szkodzi skórze tylko latem

Niestety nie jest to prawdą. Z promieniowaniem UVA, które jest dużo bardziej szkodliwe dla naszej skóry niż promieniowanie UVB, mamy do czynienia przez cały rok. Także w pochmurny, zimowy dzień. Dlatego ochronę przeciwsłoneczną w postaci filtrów powinniśmy stosować nie tylko latem. Oczywiście nie oznacza to, że codziennie, przez cały rok mamy nakładać na skórę krem przeznaczony do ochrony skóry przed promieniowaniem UV z wysokim filtrem, dokładnie taki sam, jak przed wyjściem na plażę. Wystarczy, że taki filtr znajdzie się w stosowanym na co dzień kremie nawilżającym, podkładzie, czy kremie BB. Wysokość współczynnika SPF należy oczywiście dobrać do wymagań skóry i typu karnacji.

Najważniejsza jest ochrona przed promieniowaniem UVB

Kolejny mit, który może nam bardzo zaszkodzić. Związany jest z tym, że wciąż mamy niewielką wiedzę o rodzajach promieniowania słonecznego i wydaje nam się, że słońce szkodzi skórze tylko wtedy, kiedy ją opala. A za opaleniznę odpowiedzialne jest właśnie promieniowanie UVB. Tak jednak nie jest. Bo chociaż to promieniowanie UVB może powodować oparzenia słoneczne i podrażniać skórę, to i tak bardziej szkodliwe są promienie UVA, które przenikają do głębokich warstw naszej skóry. Promieniowanie UVA, z którym mamy do czynienia przez cały rok i na dużo większą skalę niż z promieniowaniem UVB, przyczynia się do fotostarzenie skóry, pozbawiając ją kolagenu i elastyny, powoduje przebarwienia skórne, wpływa na zaburzenia pigmentacji. Jest też jedną z przyczyn rozwoju nowotworu skóry. Dlatego nie należy go bagatelizować. Tak, jak nie należy bagatelizować promieniowania UVB. Aby chronić skórę przed działaniem obydwu typów promieniowania, należy stosować kremy, które zapewnią ochronę przed działaniem i UVA i UVB. Zwracajcie na to uwagę wybierając kosmetyki ochronne, bo wiele produktów zapewnia wysoką ochronę tylko przed jednym typem promieniowania (zwykle UVB), mniejszą uwagę przykładając do ochrony UVA.

Kremy z filtrem blokują syntezę witaminy D

Witamina D, której nasz organizm tak bardzo potrzebuje i której brakuje niemal każdemu z nas, jest wytwarzana przez organizm pod wpływem promieniowania UVB. Nie oznacza to jednak, że jeśli nałożymy na skórę filtr, który będzie chronił skórę przed promieniowaniem UVB, to jednocześnie zablokujemy proces wytwarzania i syntezowania tej ważnej dla zdrowia i samopoczucia witaminy. Pamiętajcie, że żaden krem, nawet ten z SPF 50 nie zapewnia 100% ochrony przed promieniowaniem UVA i UVB. Tym samym nie blokuje też w 100% procesu przyswajania witaminy D.

Olej roślinny jest lepszy od kremu z filtrem

Jako wielka fanka naturalnej pielęgnacji powinnam napisać – tak, to prawda, stosujcie oleje zamiast kremów z filtrami, bo tak samo dobrze chronią przed słońcem i są przy tym dużo bezpieczniejsze dla skóry. Ale niestety nie mogę tego zrobić. Oleje roślinne zawierają naturalne filtry ochronne i mogą wspierać naturalną ochronę przeciwsłoneczną. Są bezpieczne i łagodne dla skóry. Ale wciąż umowne pozostają wartości ich rzeczywistego SPF, nie sprawdzono ich fotostabilności, a ochrona, jaką mają zapewniać, nie została potwierdzona badaniami (przynajmniej ja o nich nie wiem). Poza tym, ochrona, jaką mogą zapewnić jest krótkotrwała (olej wnika w skórę, nie pozostaje na jej powierzchni, tak jak krem z filtrem) i dotyczy tylko promieniowania UVB. Dlatego olej, chociaż bezpieczniejszy i łagodniejszy dla skóry, nie zapewni nam lepszej ochrony przed słońcem, niż krem z filtrem.

Eko-kremy ochronne nie działają tak, jak kremy drogeryjne

To prawda. Eko-kremy działają inaczej, bo zawierają inny rodzaj filtrów – mineralne, a nie filtry chemiczne. Chociaż i w kosmetykach drogeryjnych coraz częściej można trafić na filtry mineralne. Jednak to, że zawarte w eko-kremach filtry mineralne działają inaczej niż filtry chemiczne (pozostają na powierzchni skóry i odbijają promienie UV, jak tarcza ochronna), nie znaczy, że działają gorzej. Są filtrami uważanymi za bezpieczniejsze i łagodniejsze dla naszej skóry i organizmu. Faktem jest jednak, że taki filtr działa nieco krócej i należy częściej aplikować go na skórę. Może też pozostawiać na skórze białą powłokę.

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna – Wasze pytania i moje odpowiedzi

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna

Promieniowanie UVA i UVB – jaka jest różnica?

Podstawowe różnice między promieniowaniem UVA i UVB już wyjaśniłam. Myślę jednak, że warto zaznaczyć je jeszcze raz.

Promieniowanie UVA to promieniowanie, z którym mamy do czynienia przez cały rok w takim samym stopniu. Nie jest tak, że latem jest silniejsze, a zimą słabsze. Mało tego – promienie UVA działają także w bardzo pochmurny dzień. Bez problemu przenikają przez chmury, szkło i naszą skórę niestety też. A przenikając przez skórę i dostając się do jej głębokich warstw, przyczyniają się do procesu fotostarzenia skóry, powstawania przebarwień, zmarszczek i plam pigmentacyjnych. Promieniowanie UVA jest też jedną z przyczyn czerniaka, czyli nowotworu skóry. Promieniowanie UVA jest bardzo zdradliwe, bo w przeciwieństwie do promieniowania UVB nie daje o sobie znać. Nie zmienia koloru skóry (czyli nie opala), nie powoduje podrażnień i oparzeń słonecznych. Ale jest i dobrze zdawać sobie z tego sprawę stosując całoroczną ochronę przeciwsłoneczną.

Promieniowanie UVB działa głównie na powierzchni naszej skóry. Z jednej strony jest przez nas bardzo pożądane, bo pod jego wpływem wytwarza się naturalna i najłatwiej przyswajana przez organizm witamina D, a skóra nabiera ładnego, opalonego wyglądu. Z drugiej strony to jednak przed negatywnym działaniem promieniowania UVB tak bardzo się bronimy. Bo to właśnie te promienie powodują oprzenia, podrażnienia i zaczerwieniania skóry.

Który filtr mineralny jest lepszy – tlenek cynku, czy dwutlenek tytanu?

Szczerze? Nie potrafię odpowiedzień na to pytanie. Dwutlenek tytanu (Titanium Dioxide) oraz tlenek cynku (Zinc Oxide) są filtrami mineralnymi, które stosuje się nie tylko w kosmetykach chroniących przed promiewaniem UV, ale też np. mineralnych kosmetykach do makijażu. Są one uważane za bezpieczne dla naszej skóry, chociaż sporo kontrowersji i wątpliwości wzbudzają filtry mineralne w postaci nanocząsteczkowej. Podobno przenikają one przez skórę, tak jak filtry chemiczne. Nie zostało to jednak potwierdzone badaniami, a zaletą filtrów w postaci nanocząsteczek jest to, że nie bielą skóry.

Wracając do pytania o to, który z filtrów jest lepszy – warto podkreślić, że tlenek cynku zapewnia ochronę przede wszystkim przed promieniowaniem UVA, a dwutlenek tytanu przed promieniowaniem UVB. Dlatego zamiast rozpatrywać, który z nich jest lepszy, najlepiej sięgnąć po kosmetyki, które zawierają oba filtry w składzie i są wspierane przez takie substancje, jak np. krzemionka (hydrated silica). 

Które filtry to filtry przenikające?

Filtry przenikające, czyli te, które mają zdolność przenikania do krwioobiegu i zaburzania równowagi hormonalnej (mają działanie estrogenne) to najbardziej niezbezpieczne filtry i powinny być przez nas unikane. Należą do nich:

Ethylhexyl Methoxycinnamate
Homosalate
Octyl Methoxycinnamate
Octyl Dimethyl PABA
Methoxydibenzoylmethane
Benzophenone-3
Benzophenone-4
4- Methylbenzylidene Camphor

Jak kupić dobry krem ochronny?

Dla każdego z nas określenie „dobry krem ochronny” będzie oznaczało coś innego. Decydując się na naturalną ochronę przeciwsłoneczną na pewno warto zwrócić uwagę na to, jakie filtry znajdują się w składzie kremu, czy ich działanie jest wspierane naturalnymi składnikami, takimi jak oleje i ekstrakty roślinne, czy zawierają antyoksydanty, które chronią przed działaniem wolnych rodników, czy chronią przed obydwoma rodzajami promieniowania UV. Ważny jest oczywiście współczynnik SPF (na plaży bezwzględnie powinien być na poziomie 30-50). Ja sama unikam też kosmetyków zawierających parabeny, PEG-i, parafinę, PPG i nie stosuję kremów z filtrami, które je zawierają.

Co z aluminium w eko-kremach z filtrami – czy naprawdę może zaszkodzić skórze?

Kilka lat temu pojawiły się kontrowersje dotyczące stosowania aluminium w kremach z filtrami. W wyniku przeprowadzonych badań naukowcy doszli do wniosku, że glin może szkodzić skórze, ale nie wskazali jednocześnie, że nasza skóra nie radzi sobie z neutralizowaniem jego szkodliwego działania. Rozeszła się więc wieść o tym, że lepiej aluminium unikać, co nie jest łatwe, bo w większości kremów ochronnych (zwłaszcza tych z dwutlenkiem tytanu) jest on stosowany. Co ja myślę na ten temat? Uważam, że w kosmetykach mających chronić naszą skórę przed promieniowaniem UV może być dużo więcej składników o bardziej szkodliwym działaniu, niż aluminium. Poza tym przeglądając składy eko-kremów ochronnych i od lat stosując je w ochronie przeciwsłonecznej nie trafiłam na taki, w składzie którego aluminium byłby składnikiem występującym wysoko w składzie. Pojawia się przeważnie gdzieś na końcu listy, co oznacza, że jego dodatek jest niewielki.

Czy olej z pestek malin wystarczy, żeby słońce nie podrażniło skóry?

Nie, nie wystarczy. Na pytanie o działanie olejów w ochronie przeciwsłonecznej już właściwie odpowiedziałam w tym tekście, ale powtórzę to jeszcze raz: sam olej roślinny nie zapewni naszej skórze wystarczającej ochrony przed promieniowaniem UV. Może ją wspomagać i uzupełniać, gdy jest stosowany w duecie z kremem z filtrami, ale stosowany samodzielnie, nie uchroni przed negatywnym wpływem promieniowania UVA i nie ochroni przed poparzeniami wywołanymi przez promieniowanie UVB. Zadba natomiast o to, aby skóra szybko nie uległa przesuszeniu, nie straciła elastyczności i miękkości.

Kremy z filtrami mineralnymi bielą skórę – czy to prawda?

Tak, to prawda. Filtry mineralne mogą pozostawiać na skórze biały film, jednak nie wszystkie, bo tak, jak pisałam – filtry w postaci nanocząsteczkowej nie bielą skóry.

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna – polecane kosmetyki

W ofercie producentów kosmetyków naturalnych wciąż pojawiają się nowości i coraz trudniej nadążyć mi za wszystkimi nowinkami, a jeszcze trudniej wypróbować ich działanie. Dlatego wśród polecanych kosmetyków znajdziecie głównie produkty marek, z którymi miałam już do czynienia i którym ufam. Przy każdym z nich znajduje się odnośnik z linkiem do strony producenta, dystrybutora lub sklepu, z którego dowiecie się o danym kosmetyku więcej.

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna. Wasze pytania i moje odpowiedzi

Alphanova BIO Krem Przeciwsłoneczny, filtr 50+ BB

Bardzo fajny krem, tak jak i pozostałe kosmetyki z serii SUN marki Alphanova. Zawiera filtr mineralny (titanium dioxide), wszystkie jego składniki są pochodzenia naturalnego. Zapewnia wysoką ochronę SPF zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB. Nie bieli skórę, działa natomiast jak lekki krem BB.

Do kupienia m.in. w Ekodrogeria.pl

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna. Wasze pytania i moje odpowiedzi

Eco Cosmetics – Emulsja na słońce SPF 30 NEUTRAL

Od kilku lat bardzo sobie cenię kosmetyki ochronne Eco Cosmetics i nie zawiodłam się jeszcze na ich działaniu. Seria NEUTRAL jest nowością w ich ofercie i muszę przyznać, że wszystkie produkty są warte zainteresowania. Zawierają filtr mineralny – dwutlenek tytanu, wszystkie składniki są pochodzenia naturalnego, kosmetyki mają certyfikat ECOCERT. Mogą być stosowane do ochrony skóry przez całą rodzinę – także w pielęgnacji wrażliwej skóry niemowląt i małych dzieci.
Cała oferta kosmetyków Eco Cosmetics dostępna jest tutaj.

 

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna

 

Eubiona – Krem przeciwsłoneczny LSF/SPF 30 z masłem shea i owocem granatu

Kolejny fajny krem w 100% oparty na naturalnych składnikach. Zawiera dwutlenek tytanu, chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Może być stosowany do każdego rodzaju skóry, w tym wrażliwej. Odpowiedni dla dzieci. Jak na eko-krem na bardzo dobrą cenę.

Dostępny tutaj.

 

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna

Momme – Ochronny parasol od słonka (SPF 50)

W zasadzie jest to krem przeznaczony do przeciwsłonecznej ochrony niemowląt i małych dzieci, ale nie widzę przeciwwskazań, żeby osoby dorosłe też nie mogły go stosować. Momme to polska marka kosmetyków naturalnych, której warto przyjrzeć się bliżej. Tym bardziej, że kosmetyki dostępne są także w Rossmanie. Krem ochronny na słońce zawiera dwa rodzaje filtrów mineralnych (tlenek cynku i dwutlenek tytanu), chroni przed promieniowaniem UVA i UVB i ma naprawdę wzorowy skład.

Po więcej szczegółów odsyłam Was na stronę producenta.

 

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna. Wasze pytania i moje odpowiedzi

Bjobj – Krem do opalania SPF 30

Zawiera zarówno tlenek cynku, jak i dwutlenek tytanu. Chroni przed promieniowaniem UVA i UVB, zawiera też sporo olejów roślinnych. Powinien sprawdzić się w pielęgnacji każdego rodzaju skóry, w tym wrażliwej. Certyfikowany, zawiera mnóstwo składników z upraw ekologicznych.

Dostępny m.in. w sklepie Bio-beauty.pl

 Naturalna ochrona przeciwsłoneczna – zasady bezpiecznego opalania

Naturalna ochrona przeciwsłoneczna

I już na sam koniec, przypominam Wam o zasadach bezpiecznego opalania. Warto o nich pamiętać i nie zdawać się tylko na ochronne działanie kosmetyków. Sama jestem wierna tym zasadom od lat, bo moja jasna karnacja okraszona sporą ilością pieprzyków i znamion, bardzo łatwo ulega podrażnieniom słonecznym.

  • Nawet najlepszy krem nie zapewni skórze 100% ochrony przeciwsłonecznej.
  • Słońce nie jest naszym wrogiem, ale trzeba korzystać z niego rozsądnie. Gdy świeci najmocniej, czyli w godzinach od 11-15 lepiej pozostać w cieniu. Tam też docierają promienie słoneczne, ale ich działanie nie jest tak intensywne.
  • Stosowanie kremów z filtrami to podstawa, gdy decydujemy się spędzić cały dzień na plaży. Warto przy tym pamiętać o częstej aplikacji kremu – najlepiej co 2 godziny oraz po każdym wyjściu z wody (nawet jeśli krem jest wodoodporny).
  • Miejsca szczególnie narażone na poparzenia słoneczne należy chronić pod lekkim, przewiewnym ubraniem z naturalnych tkanin. Len i bawełna sprawdzają się idealnie.
  • Pieprzyki i znamiona wymagają szczególnej ochrony przed bezpośrednim działaniem słońca. Wiem, że nie sposób wyjść na plażę w bluzce z długim rękawem, dlatego krem z bardzo wysokim filtrem SPF 50 jest niezbędny.
  • W bardzo słoneczny i gorący dzień niezbędne jest też okrycie głowy. Kapelusz nie tylko ochroni włosy przed przesuszeniem, a skórę twarzy przed zbyt intensywną opalenizną, ale też może nas uchronić przed udarem cieplnym.
  • Stopniowo nabywana opalenizna będzie trwalsza, zdrowsza i ładniejsza od tej, którą zyskamy po całym dniu spędzonym w pełnym słońcu. Dlatego nie ma co przesadzać z nadmierną ekspozycją skóry na słońce i naprawdę warto opalać się stopniowo.
  • Przebywając na słońcu należy pamiętać o stałym nawadnianiu organizmu i wypijaniu dużych ilości wody. Warto też podjadać owoce zawierające duże ilości wody, np. arbuza.

UFF! Chyba udało mi się dotrzeć do końca. Mam nadzieję, że wyczerpałam temat, a jeśli nie – dajcie znać w komentarzach, co jeszcze chcielibyście wiedzieć. I pamiętajcie – słońce nie jest naszym wrogiem, ale trzeba umieć z niego korzystać. A naturalna ochrona przeciwsłoneczna może być tak samo skuteczna, jak ochrona z użyciem filtrów chemicznych, ale za to dużo łagodniejsza i bezpieczniejsza dla skóry. 

Jeśli uznacie, że ten wpis może być przydatny dla innych – udostępnijcie go na FB, Twitterze, Google+. Dzięki! 

 

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

50 powodów, dla których warto polubić jesień

Naturalne sposoby na walkę ze zmęczeniem, sennością i brakiem energii

Polskie podcasty o ekologii i zero waste

Śniadaniowe placuszki z brzoskwiniami – wegańskie i bez cukru!

9 thoughts on “Naturalna ochrona przeciwsłoneczna. Wasze pytania i moje odpowiedzi”

  1. Wygląda na to, że moja skora dalej musi chronić się sama. Jak do tej pory każdy krem z filtrem wyrzucałam po pierwszym użyciu – podrażniają, uczulają. Po unikam słońca, zwłaszcza jak dostanę leki i tak będę musiała. Najlepszą ochroną jest rozsądne korzystanie ze słońca i nieeksponowanie skory na jego długotrwale działanie przez np. leżenie i opalanie.

    1. W przypadku skóry skłonnej do alergii większość kosmetyków drogeryjnych i aptecznych na słońce może podrażniać. Tych eko też, chociaż seria Neutral z Eco Cosmetics naprawdę wydaje się być bezpieczna nawet dla wrażliwców.

  2. Rzeczywiście się napracowałaś. Bardzo dużo informacji!
    Ja nigdy nie używam kremów. Bardzo dużo przebywam na słońcu / w cieniu – dozując w zależności od natężenia. Uwielbiam słońce. Nigdy się nie smażę plackiem, ale mieszkajac w kraju, w którym tygodniami potrafi nie być słońca mam potrzebę wygrzewania sie w nim kiedy tylko się pojawia.

    1. Tak, jak pisałam – słońce nie jest naszym wrogiem i też je uwielbiam, ale uważam, że ochrona skóry to jednak podstawa, zwłaszcza, gdy tego słońca jest mało i skóra nie jest do niego przyzwyczajona. Wygrzewać w słońcu można się przecież też z warstwą kremu ochronnego na skórze 🙂

      P.S. U Ciebie też wiosna jest tak piękna i słoneczna, jak w NO? 🙂

      1. Moja skóra jest bardzo przyzwyczajona do słońca dlatego, że wystawiam ją na słońce gdy tylko ono jest. Słońce to życie, a ja lubię żyć.:)
        Każdy ma swoją filozofię bycia i życia. Wiele dzisiejszych produktów to marketingowe tricki. Stwarza się potrzebę, by sprzedać produkt. A dzisiaj duże firmy są w tym ekspertami. Ale, ale – to moje zdanie i kilku jeszcze innych wtajemniczonych osób…

        U nas już lato. Lato w Szwecji zaczyna się 1 maja. Tutaj są trzy pory roku. Szwedzkie lato, zima i „coś tam jeszcze”. „Coś tam jeszcze” może się nawet zdarzyć w środku lata, albo w środku zimy. Obecnie jednak od trzech dni jest piękne lato. Dobrze, że u was też to i u nas trochę potrwa, bo najczęściej wasza pogoda trafia do nas. Trwaj pogodo, trwaj, bo kocham słońce 😀

        Miłego dnia! :*

  3. My z córką wypracowałyśmy w sobie taki system, że w mniej słoneczne dni stosujemy mieszkankę oleju z pestek malin wraz z olejem kokosowym i świetnie się sprawdza, daje mnie oleju kokosowego w stosunku do oleju z pestek malin i dobrze się to wchłania. Dodajemy też czasami krople mięty pieprzowej, która od nas odstrasza owady. W słoneczne dni, gdy jesteś na placu zabaw i jest faktycznie duże słońce smarujemy się Eubioną i jestem z niej zadowolona. Ma SPF30, który w zupełności nam wystarcza. Do tego każdego roku w maju badamy sobie całą rodziną znamiona.

  4. Co do niby nieblokowania syntezy witaminy D muszę się nie zgodzić. Nie używałam od kilku lat żadnych kremów z filtrem i starałam się unikać słońca, ale i tak zawsze gdzieś w maju się opaliłam. Kiedy zrobiłam badania okazało się, że mam duży niedobór witaminy D i musiałam zacząć ją suplementować i na 15 minut dziennie przeprosić się że słońcem. Co by było gdybym jeszcze w środku zimy w pochmurny dzień smarowała się kremem z wysokim filtrem? Jaki wtedy miałabym niedobór? Oczywiście nie zrozum mnie źle, nie namawiam do leżenia plackiem na słońcu, raczej do zachowania umiaru i pamiętania o tym jak ważna jest witamina D. Mieszkamy w strefie gdzie zimą naprawdę wcale nie jest tak łatwo w pochmurny dzień ‚pobrać’ sobie niezbędną witaminę D.
    Kolejna rzecz to titanum dioxide, który wcale nie jest dla nas neutralny, wystarczy dobrze poczytać w internecie, by znaleźć mnóstwo nieciekawych informacji na jego temat, więc osobiście byłabym za tlenkiem cynku.

    1. Wcale nie zachęcam do tego, by zimą nakładać na skórę kremy z wysokim filtrem. I chyba nawet nie wyobrażam sobie, żebym sama miała tak robić 🙂

      A co do dwutlenku tytanu – czytałam na jego temat naprawdę dużo, bo wiem, jak wiele kontrowersji wzbudza. Kiedyś nawet jedna z moich klientek przekonywała mnie do tego, że jest on bardzo niebezpieczny, bo służy też m.in. do produkcji bomb 😀 Jest jednak i tak łagodniejszym i bardziej bezpiecznym filtrem niż np. filtry przenikające i ufam, że producenci kosmetyków wiedzą, co robią, używając go w recepturach swoich produktów. Ale też żałuję, że jednak powszechniejsze nie jest stosowanie tlenku cynku, bo jednak to titanium dioxide dominuje w mineralnej ochronie przeciwsłonecznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close