Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Często słyszę od Was pytanie: od czego rozpocząć naturalną pielęgnację? Czytanie składów to jedno, a wybór podstawowych kosmetyków to drugie. O tym, jak czytać etykiety już pisałam, więc dzisiaj skupię się na kosmetykach – podstawowych i według mnie najważniejszych produktach naturalnej pielęgnacji skóry i włosów.

Myślę, że ten wpis śmiało mogłam zatytułować „Must have naturalnej pielęgnacji”. Produkty, o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, to podstawa, na której opiera się naturalna pielęgnacja. Są kluczowymi składnikami eko-kosmetyków, które kupujemy w sklepie. Stanowią świetną bazę do kosmetyków domowej roboty. I przede wszystkim – świetnie działają stosowane w czystej postaci.

Oleje roślinne, glinki i hydrolaty – to właśnie od tych produktów warto rozpocząć naturalną pielęgnację. Dlaczego?

  • Oleje roślinne, glinki i hydrolaty są kosmetykami w 100% naturalnymi. Nie dodaje się do nich substancji zapachowych, barwników, konserwantów.
  • Są produktami o uniwersalnym zastosowaniu i możemy oprzeć na nich absolutnie całą pielęgnację.
  • Większość znanych mi olejów, glinek i hydrolatów nie wywołuje podrażnień i może być stosowana do pielęgnacji nawet bardzo delikatnej i wrażliwej skóry.
  • Są tanie, biorąc pod uwagę ich wydajność i wiele możliwości zastosowania.
  • Ich dostępność jest coraz większa. Oleje roślinne możemy kupić już w większości aptek i sklepów zielarskich.
  • Znając reakcję skóry na działanie poszczególnych olejów, hydrolatów, czy glinek, łatwiej jest dokonać wyboru gotowych kosmetyków: kremów, szamponów, toników, czy maseczek, w których składzie mogą się znajdować.
  • Kupienie oleju, glinki, czy hydrolatu nie wymaga wnikliwego czytania etykiety, a o tym, na co zwrócić uwagę w sklepie, gdy sięgamy po te produkty opowiem w dalszej części wpisu.

Oleje roślinne

Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Jestem przekonana, że większość z Was słyszała o olejach roślinnych i miała już okazję sprawdzić ich działanie. Od kilku lat robią one furorę nie tylko w świecie kosmetyków naturalnych. Sięgają po nie także producenci kosmetyków drogeryjnych. Wynika to przede wszystkim z właściwości olejów: tego, że są bardzo dobrze przyswajane i tolerowane przez naszą skórę i dostarczają jej niezbędne dla ładnego i zdrowego wyglądu składniki – niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy. 

Najlepsze i najbardziej wartościowe są oleje tłoczone na zimno i nierafinowane. W  składzie oleju podanym na etykiecie  nie powinno znajdować się nic więcej, poza olejem oczywiście. Warto to sprawdzić, żeby zamiast oleju, nie kupić olejku…czyli oleju wymieszanego z parafiną lub silikonami i dodatkiem perfum. Jedynym dodatkowym składnikiem, który może się pojawić jest olejek eteryczny, dodany jako konserwant.
Kupując olej zawsze sięgam po ten, który jest w butelce z ciemnego szkła. Poza olejem kokosowym, wszystkie dobrej jakości oleje powinny być sprzedawane w ciemnych i szklanych buteleczkach, które chronią prze szkodliwym działaniem światła i jełczeniem.

Powodów, dla których warto kupić olej roślinny i stosować go do codziennej pielęgnacji jest wiele. Ja cenię oleje za to, że fantastycznie nawilżają, zmiękczają i regenerują skórę, a dodatkowo regulują poziom sebum i delikatnie zwężają rozszerzone pory. Oleje przynoszą też ulgę mojej skórze, gdy ta swędzi, piecze, jest podrażniona i zaczerwieniona. Warto jest stosować oleje ze względu na ich działanie ujędrniające i uelastyczniające, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, wygładzające i przeciwzmarszczkowe. A do włosów między innymi po to, by je wygładzić, nawilżyć, odbudować i zregenerować, odżywić, chronić przed rozdwajaniem, nadać im ładny blask, miękkość i sprężystość.

Oleje cenię nie tylko za właściwości, ale też uniwersalność. Jeden olej może zastąpić nam krem do twarzy, płyn do demakijażu,  serum i maskę do włosów, balsam do ciała, olejek do masażu, balsam do ust, krem do rąk, krem do stóp, a nawet płyn do płukania jamy ustnej! Olejem możemy oczyścić skórę, usunąć makijaż, nawilżyć skórę. Możemy dodawać oleje do kąpieli i stosować do masażu. Wcierać w skórki wokół paznokci, leczyć spierzchniętą i spękaną skórę na piętach, łokciach, kolanach i ustach. Oleje świetnie sprawdzają się też jako składnik domowych kosmetyków, np. peelingów i maseczek. Możemy wykorzystywać je też do pielęgnacji włosów: wcierania w same końcówki, w skórę głowy (jeśli mamy problem z łupieżem lub przesuszoną skórą) albo nakładając olej na całe włosy, aby je nawilżyć, zregenerować i przywrócić im blask.

Najbardziej znane oleje to na pewno olej arganowy, olej ze słodkich migdałów, olej lniany i olej kokosowy. Oczywiście wybór jest dużo, dużo większy i nie sposób wymienić jest je wszystkie. Zamiast tego, chciałabym napisać o czymś innym. Otóż wybierając olej, pamiętajcie, że to, co jest dobre dla kogoś, nie koniecznie musi też służyć i Wam.

Nie ma jednego, uniwersalnego oleju, który sprawdzi się u każdego, kto po niego sięgnie. Tu wszystko zależy od rodzaju i typu cery, od porowatości włosów i Waszych oczekiwań względem oleju.

Jako przykład podam olej kokosowy. Słynie on z tego, że świetnie nawilża skórę i włosy. U mnie jednak się nie sprawdza, bo zatyka mi pory skóry (mam cerę mieszaną, skłonną do zapychania), a nakładany na włosy, sprawia, że bardzo się puszą (moje włosy są kręcone, suche i wysokoporowate). Jestem natomiast zadowolona z oleju perilla z pachnotki.

O olejach roślinnych będę jeszcze pisała. Jest to obszerny temat, któremu chcę poświęcić trochę więcej uwagi. W przyszłym tygodniu napiszę o tym, jak wybrać i stosować oleje do włosów. W kolejnym – o tym, jak dobrać odpowiedni olej do pielęgnacji twarzy.

Glinki

Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Naturalna pielęgnacja bez maseczki z glinki? Nie umiem sobie tego wyobrazić 🙂

Naturalne glinki, które kupujemy w formie proszku lub pasty, powstają ze skał osadowych. Zawierają całą gamę składników mineralnych, które mają świetny wpływ na wygląd skóry. Glinki, stosowane jako maseczka, oczyszczają skórę, regulują poziom sebum, wyrównują koloryt skóry, działają przeciwzapalnie, łagodzą i koją podrażnienia, odżywiają, spłycają zmarszczki, ujędrniają i wygładzają. Czyli robią wszystko to, co dobra maseczka robić powinna.

Fajne jest to, że glinkę możemy stosować nie tylko do pielęgnacji twarzy, ale też włosów i całego ciała. Jest to kolejny uniwersalny produkt o wielu sposobach zastosowania. Nie wiem, czy słyszeliście kiedyś o tym, że glinką możemy umyć włosy? Jest to skuteczny sposób, który pomaga odtłuścić skórę głowy, wyleczyć łupież i zmniejszyć wypadanie włosów. Glinkę możemy wykorzystać też jako maseczkę do włosów lub dodać do szamponu, aby wzmocnić jego działanie. Naturalne glinki świetnie sprawdzają się też jako składnik domowych peelingów i toników, w formie okładów i higienie jamy ustnej.

Moją ulubioną jest glinka marokańska (nazywana też glinką ghassoul lub rhassoul). Raz w tygodniu przygotowuję sobie maseczkę, która oczyszcza skórę, wyrównuje poziom sebum, delikatnie zmniejsza pory, wygładza i odżywia. Używam do niej wody różanej lub hydrolatu lawendowego. Taka maseczka jest prosta w przygotowaniu, bo wystarczy wymieszać glinkę z wodą i gotowe. Zmywanie glinki z twarzy to średnia przyjemność, bo wszystko wkoło się brudzi, ale efekt wszystko wynagradza.

To, o czym warto pamiętać robiąc maseczkę z glinki, to na pewno nie dopuszczanie do tego, aby glinka zaschła. Będzie wtedy bardzo trudna do zmycia. Aby tego uniknąć, należy zwilżać glinkę wodą lub hydrolatem. Lekkie zaczerwienie skóry po zmyciu glinki to nic złego. Wiele glinek, jak chociażby glinka zielona, ma bardzo silne działanie oczyszczające. Zaczerwienie, które pojawia się po zmyciu maseczki szybko zniknie, a aby je złagodzić, można przetrzeć skórę hydrolatem lub wodą różaną.

Glinka marokańska świetnie sprawdza się w pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i trądzikowej. Podobnie, jak glinka zielona, która ma jeszcze silniejsze działanie. Cera mieszana polubi też glinkę żółtą, która ma piękny kolor i równie piękną glinkę błękitną.
Do cery suchej polecam glinkę białą i różową. Jeśli macie problemy z pękającymi naczynkami wybierzcie glinkę czerwoną, która dobrze sprawdza się też przy trądziku różowatym.

Na co zwrócić uwagę kupując glinkę? Oczywiście na etykietę 🙂 W składzie ma być tylko glinka (np. kaolin, ghassoul, red clay), a w przypadku glinki w paście – glinka plus woda, ewentualnie olej. Nic więcej. Żadnych emulgatorów, perfum, barwników i konserwantów.

Hydrolaty

Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Hydrolaty roślinne mają pH zbliżone do pH naszej skóry i doskonale sprawdzają się w roli toniku. Są pozyskiwane z różnych części roślin poprzez ich destylację. Powstają w tym samym procesie co olejki eteryczne i nazywane są ich produktami ubocznymi. Ale jak na produkt uboczny mają bardzo fajne właściwości i świetnie sprawdzają się w pielęgnacji skóry i włosów.

Hydrolaty, które nazywa się też wodami kwiatowymi są delikatne i łagodne dla skóry. Nie wywołują podrażnień, łagodzą wszelkiego rodzaju podrażnienia i zaczerwienienia. Oczyszczają i odświeżają skórę, przywracają jej prawidłowy poziom pH, nawilżają i odżywiają. Stosowane na skórę głowy wzmacniają cebulki, mogą pomóc pozbyć się łupieżu, złagodzić swędzenie i zmniejszyć przetłuszczanie się skóry.

Podobnie, jak oleje i glinki, hydrolaty, mają uniwersalne zastosowanie. Ja stosuję hydrolat głównie jako tonik, do przemywania skóry rano i wieczorem. Latem często sięgam po hydrolat w ciągi dnia, aby odświeżyć skórę. Hydrolatu używam też do maseczki z glinki. Poza stosowanymi przeze mnie sposobami, hydrolat możecie też używać jako odżywczą i nawilżającą mgiełkę do włosów, wcierać w skórę głowy, robić okłady, które zmniejszą opuchliznę pod oczami, myć twarz, przemywać drobne ranki, wypryski i spękania skóry. Hydrolaty można też oczywiście wykorzystać jako składnik domowych kosmetyków.

Zapach hydrolatu często bardzo różni się od zapachu olejku eterycznego, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem. Często zapachy wód kwiatowych są lekko wyczuwalne i bardzo delikatne, innym razem zapach jest dość silny, jednak nie pozostaje długo na skórze. Aby kupić dobry hydrolat, patrzymy oczywiście na jego skład. Nie powinno znaleźć się w nim nic więcej, poza czystym hydrolatem i konserwantem roślinnym. Uważajcie, bo w wielu produktach możecie natknąć się na etanol, glicerynę i glikol propylenowy. Taki hydrolat zostawcie na sklepowej półce.

Lawendowy, różany, z gorzkiej pomarańczy, oczarowy, rozmarynowy. Który hydrolat wybrać? Oczywiście wszystko to zależy od rodzaju cery. Moja jest mieszana i lubi hydrolat z gorzkiej pomarańczy (często spotkacie go pod nazwą neroli) oraz hydrolat lawendowy i różany. Planuję też sprawdzić działanie hydrolatu z czystka, który podobno jest niezwykle pomocny w pielęgnacji skór problematycznych i zanieczyszczonych. Do cery suchej i wrażliwej mogę polecić hydrolat różany i hydrolat z kocanki (hydrolat z nieśmiertelnika). Oba dobrze sprawdzają się też w pielęgnacji cery naczynkowej. Do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej – tak, jak pisałam – hydrolat lawendowy, neroli, z czystka, ale też hydrolat miętowy, oczarowy, szałwiowy i rumiankowy. W pielęgnacji cery dojrzałej sprawdzają się hydrolat różany, oczarowy, neroli, lawendowy i z kocanki.

Zdaję sobie sprawę, że nie napisałam o wszystkim i być może pozostawiam Was z uczuciem niedosytu. Zachęcam jednak do zadawania pytań, na które z przyjemnością odpowiem. Naturalna pielęgnacja ma to do siebie, że mogłabym o niej pisać bez końca, jednak wiem, że mogę Was tym zmęczyć i znudzić 🙂
Tak, jak już wspomniałam, będę pisać jeszcze na temat olejów roślinnych. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie ich stosowania, działania, dopasowania do rodzaju cery itd. dajcie mi o tym znać. Będę mogła lepiej przygotować się do kolejnego wpisu.

Mam nadzieję, że dzisiejszy tekst okazał się dla Was pomocny. Dajcie znać, czy stosujecie oleje, glinki lub hydrolaty, czy macie wśród nich swoich ulubieńców i jak się sprawdzają. Pozdrawiam ciepło i do usłyszenia! 🙂

Jeśli uznacie, że wpis jest wartościowy, udostępnijcie go znajomym. Dziękuję 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Naturalne kosmetyki na zimę

Przegląd kosmetyków na zimę o działaniu ochronnym, regenerującym i odżywczym. Do twarzy, ciała i dla dzieci.

Naturalnie piękna jesień - listopadowe wyzwanie urodowe

Naturalnie piękna jesień – listopadowe wyzwanie urodowe

Sklep z kosmetykami naturalnymi Triny.pl

Gdzie kupuję kosmetyki naturalne? Moje ulubione sklepy on-line: Triny.pl

The Ordinary – jak się u mnie sprawdziły kosmetyki tej kultowej marki?

41 thoughts on “Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć”

  1. Olej kokosowy lubię zamiast pianki do golenia oraz do demakijażu, ale pod warunkiem, że za chwile go zmywam. Z glinek lubię biała, w szczególności do mycia zębów. Do przemywania twarzy nareszcie nabyłam wodę różaną i widzę, że moje naczynka są mi za to bardzo wdzięczne.

  2. Ja swoja przygode z pielegnacja naturalna zaczelam od olejow i olejkow (zreszta pisalam o nich kilka dni temu :)). Tak jak mowisz, sa uniwersalne, naturalne i stosunkowo niedrogie. Przymierzam sie do zakupu glinek, bo chetnie sama zaczne robic sobie maseczki.

    Swietny wpis, bardzo ostatnio dla mnie aktualny temat.

  3. Muszę przejść na bardziej naturalną pielęgnację. Od dłuższego czasu planuję zaopatrzyć się oleje ale jakoś do tej pory nie było okazji. Zainspirowałaś mnie tym wpisem, więc niebawem postaram się je zdobyć i zacząć wprowadzać małe zmiany 🙂

    1. Ja na jakiś czas też zrezygnowałam z glinek, bo ich zmywanie doprowadzało mnie do…no wiadomo. Ale moja skóra nalegała, bym się z glinkami przeprosiłam. Raz w tygodniu mogę zmywanie tej gliniastej maseczki jakoś przecierpieć 🙂

  4. Pierwszy wpis o kosmetykach naturalnych, który tak do mnie trafił. Co do olejów raczej musiałabym celować w Twoje typy.
    Nie wyczerpałaś do końca tematu? Czuję sie teraz doinformowana jak nigdy. Zapisuję sobie, a przy kolejnym wpisie z poleceniami podaję dalej! 🙂

  5. Bardzo pożyteczny tekst! Warto propagować produkty naturalne, żeby chemia nas nie zatruwała! Używam olejków naturalnych! Tego lata do demakijażu używałam oliwy z oliwek, bo skończył mi się w dziczy płyn! Jako toniku używam włoskiej wody różanej od kilku lat! Pozdrowienia!

  6. Świetny wpis! Masz rację z tymi olejami. W okół oleju kokosowego jest wielki szum, ale niestety dla wielu osób nie sprawdza się on dobrze. Planuję ostatnio zakup hydrolatów. Myślisz, że możan zmieszać ze sobą dwa lub trzy? No bo w sumie czemu nie? Zaciekawiłaś mnie bardzo tą glinką stosowaną na włosy i skórę głowy. Może mogłabyś napisać o tym osobny wpis? Słyszałam już kiedyś o tym, ale zupełnie zapomniałam. Fajnie byłoby wiedzieć jaka glinka na co i jak długo ją trzymać. Ja ma problem z bardzo wrażliwą i swędząca skórą głowy. Ewidentnie coś jej nie służy. Czuję, że przyda jej się jakiś naturalny kompres.

    1. Nie słyszałam nigdy o mieszaniu hydrolatów i nie wiem, czy jest to do czegoś potrzebne. Są to naprawdę wartościowe produkty, które w pojedynkę dają radę 🙂 Wpisu o glinkach nie planowałam, ale dlaczego nie? 🙂 A co do swędzącej skóry głowy – jakich kosmetyków używasz? Mam szczególnie na myśli szampon – czy jest z SLS-ami?

      1. Chodzi mi o to, czy można zmieszać np. różany hydrolat z lawendowym i mieć tak jakby dwa w jednym :). Dosyć długo używałam szamponów i odżywek Green Pharma. Wydaje mi się, że nie są z SLSami, ale pewności nie mam. Teraz przerzuciłam się na bardziej naturalne firmy Lush. Są w formie mydełka. Po jednym z olejem arganowym było całkiem fajnie. Teraz kupiłam nowy i jest tak sobie.
        Czekam w takim razie na wpis o glinkach ;))

  7. Bardzo ciekawy wpis. Nie mam doświadczenia z hydrolatami, bo oleje używam jakiś czas i jestem bardzo zadowolona. Glinki używałam dawno temu, przypomniałaś mi o nich. Chyba przy najbliższej okazji kupię zapas w Polsce.

  8. Bardzo cenny zbiór informacji 🙂 .. z olejów próbowałam tyko kokosowy oraz arganowy. Są bardzo wydajne i działają na moje włosy świetnie. Chętnie też spróbuję innych, może efekt będzie jeszcze lepszy.

  9. Naturalna pielęgnacja i do mnie przemawia. Zastanawiam się tylko, w
    jakich sklepach można dostać najlepsze oleje, hydrolaty i glinki? Jakie
    firmy wybrać – chodzi mi głównie o glinki i hydrolaty?

    1. Glinki kupisz w wielu sklepach z naturalnymi kosmetykami i aptekach. Nie ma jednej firmy, która ma najlepsze glinki. Sprawdzaj zawsze, czy w składzie nie ma nic poza glinką, a poza tym bierz pierwszą lepszą 🙂 Glinki oferuje m.in. Organique, Nacomi, Fitocosmetic, Calaya. Hydrolaty – ja lubię Your Natural Side, Avebio i SO’BIO Etic. To wysokiej jakości wody kwiatowe. Ale możesz też wybrać hydrolat z ecospa, zrob sobie krem i biochemii urody i też będzie okej 🙂

  10. Bardzo wyczerpujący i pełen wiedzy wpis! Sama zaczęłam niedawno regularnie używać oleju ze słodkich migdałów (dla mnie najlepszy) i hydrolatu bławatkowego (jest naprawdę super!). Hydrolat lawendowy wykorzystałam do zrobienia szamponu do włosów, podobnie jak Honeyquat (miałaś z nim do czynienia?). Szukam jeszcze inspiracji do delikatnego kremu do twarzy suchej, wymagającej oraz odżywki do włosów farbowanych. Jojoba wydaje się być naturalnym wyborem, ale zastanawiam się, co jeszcze?

    1. Nie robię sama kosmetyków, więc trudno mi doradzać co mogłoby się znaleźć w składzie kremu, ale jeśli ma być delikatnie to na pewno masło shea. Do tego kwas hialuronowy, hydrolat, może też wosk pszczeli (jesli nie masz alergii i nie jesteś weganką). Piszesz, że masz cerę wymagającą, czyli dokładnie jaką? To może podpowiem, jaki jeszcze olej mogłabyś dodać do kremu 🙂 A z Honeyquat nie miałam do czynienia i lecę sprawdzić, co to takiego 🙂

      1. Mam wrażliwą cerę skłonną do alergii- wówczas się robi sucha. Ale mam okresy, kiedy jest mieszana i skłonna do wyprysków. Alergie mam pyłkowe, ale też chyba na cytrusy, bo po nich moja skóra się zaczerwienia. Szkoda, bo sporo eko-vegan kremów ma dodatek olejku cytrynowego lub mandarynkowego.

        1. Zgadza się, że olejek cytrynowy jest dość powszechnie stosowany. Wiadomo, cytrusy to dobre konserwanty 🙂 Pomyślę chwilę i dam Ci znać, co jeszcze mi przyszło do głowy – na pewno olej z drzewa różanego powinien Cię zainteresować i napiszę, ale już nie tutaj, a w mailu, ok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close