Naturalny kosmetyk (nie)idealny. Masło shea, jego właściwości i zastosowanie

Na pewno o nim słyszeliście. Bo masło shea, to zaraz po oleju arganowym, najbardziej znany olej roślinny. Stosowany jako składnik wielu kosmetyków naturalnych i samodzielny produkt do codziennej pielęgnacji. Dziwnie pachnie, jego konsystencja pozostawia wiele do życzenia. Ale potrafi zdziałać cuda i to za to wyjątkowe działanie jest tak cenione. Jak się sprawdza u mnie? I dlaczego nie uważam masła shea za kosmetyk idealny, ale mimo wszystko mam je na łazienkowej półce?

Dzisiejszy wpis nie będzie typową recenzją masła shea, bo nie bardzo chcę je pisać. Chciałabym natomiast podzielić się z Wami swoją wiedzą o maśle shea, jego właściwościach i działaniu bez pomijania jego wad, o których często w blogerskich recenzjach kosmetyków się nie wspomina. Uważam, że jest to jeden z najlepszych kosmetyków naturalnych i to w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Bo masło shea to…po prostu masło shea. Czysty olej roślinny bez żadnych dodatkowych składników.

Masło shea – kilka ciekawostek

Masło shea jest tłuszczem roślinnym o stałej konsystencji. Wystarczy delikatnie je podgrzać, by zmieniło się w oleistą ciecz, podobnie jak olej kokosowy. Nigdy jednak nie stosowałam upłynnionej wersji masła shea, ale gdybyście chcieli połączyć shea z innym olejem, albo wykorzystać je jako składnik jakiegoś kosmetyku – to musicie delikatnie je podgrzać w kąpieli wodnej.

Masło shea wytwarza się z orzechów drzewa masłowego rosnącego w Afryce (najczęściej masło shea trafia do nas z Ghany), które u nas często nazywa się masłoszem. Orzechy masłosza z wyglądu przypominają śliwki lub oliwki, są zbierane ręcznie, a następnie rozłamywane, prażone i rozgniatane. Później orzechy gotuje się przez wiele godzin w wodzie, do momentu, aż na powierzchni wody zacznie zbierać się śmietanka, będąca właśnie masłem shea. Zbiera się ją, przekłada do pojemników i pozostawia do ostygnięcia.

Masło shea, które u nas, w Europie, stosuje się jedynie do celów kosmetycznych, w Afryce jest powszechnie stosowanym tłuszczem spożywczym. Jednak olej wykorzystywany do smażenia, czy przygotowania potraw pozyskuje się w trochę inny sposób, a konkretnie – nie z orzechów, a suszonych nasion masłosza. Masło wykorzystuje się też do celów medycznych, a owoce drzewa masłowego zjada tak, jak mango. Pisząc już wielokrotnie o maśle shea spotkałam się też z ciekawym określeniem drzewa masłowego, o którym mówi się, że jest to drzewo, które żywi i leczy, albo nazywa się je drzewem życia (karite – stąd też druga nazwa masła). Dla Afrykańczyków jest ono święte.

Właściwości pielęgnacyjne i zastosowanie masła shea

Naturalny kosmetyk (nie)idealny. Masło shea, jego właściwości i zastosowanie

Pielęgnacyjne właściwości masła shea to zasługa witamin A, E i F, kwasów tłuszczowych (oleinowego, stearynowego, palmitynowego i linolenowego), a także trójglicerydów, wosków i allantoiny, które zawiera i to w całkiem sporej ilości.

Co dobrego shea robi dla naszej skóry?

  • natłuszcza skórę
  • zapobiega utracie wody z naskórka, chroniąc tym samym skórę przed przesuszeniem
  • łagodzi podrażnienia, stany zapalne i zaczerwienienia skóry
  • działa jak opatrunek na skórę podrażnioną np. słońcem
  • przyspiesza gojenie się drobnych ran, otarć, oparzeń i odparzeń
  • wspomaga regenerację skóry
  • zmiękcza i wygładza
  • chroni przed działaniem czynników zewnętrznych, takich jak wiatr, niska temeperatura, czy słońce (zawiera naturalny filtr SPF 3-4)
  • łagodzi zmiany alergiczne
  • poprawia elastyczność, jędrność i sprężystość skóry
  • działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie

Jak widzicie, masło shea ma dość wszechstronne działanie. Dzięki temu ma też bardzo uniwersalne zastosowanie. Nie dość, że jest hypoalergiczne i bardzo, ale to bardzo łagodne dla skóry, może być stosowane do pielęgnacji całego ciała, włosów i twarzy. Stosowanie masła shea do włosów wzmacnia ich elastyczność, przywraca im miękkość, sprężystość i połysk oraz chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Fajne jest też to, że masło shea jest kosmetykiem, który możemy wykorzystać do pielęgnacji skóry całej rodziny. Słoiczek masła shea z Ministerstwa Dobrego Mydła, który widzicie na zdjęciu, kupiłam właśnie z myślą o pielęgnacji skóry maluszka, ale smaruję nim też Lenę i sama też często po nie sięgam. Na szczęście jest wydajne, więc raczej nie zdążymy go zużyć przed narodzinami małego 🙂

Do czego i jak stosuję masło shea?

Sama najczęściej sięgam po shea, aby natłuszczać i nawilżać bardzo suchą skórę na łokciach, piętach i kolanach. Stosuję je też wtedy, gdy przypomina o sobie egzema na dłoniach, a ostatnio na bardzo wysuszoną (na skutek alergii) skórę na rączkach Leny. Kilka lat temu, gdy dopiero zapoznawałam się z masłem shea, stosowałam je także jako krem do twarzy, ale w tej roli nie bardzo je polubiłam. Nie powiem – działało świetnie, bo skóra była po nim mięciutka, gładka i super nawilżona, ale za to przeszkadzała mi jego tłustość po nałożeniu na skórę i zapach, który do dzisiaj jest dla mnie mało przyjemny. Ale do tego jeszcze wrócę. Teraz czas na zaprezentowanie całej masy możliwości zastosowania masła shea w codziennej pielęgnacji.

Do czego możemy wykorzystać masło shea?

  • do natłuszczania bardzo suchych i narażonych na rogowacenie partii ciała (czyli, tak jak wspomniałam wyżej – do wcierania w skórę pięt, kolan i łokci)
  • jako krem ochronny zapobiegający odparzeniom u niemowląt i małych dzieci
  • do łagodzenia podrażnień, odparzeń i oparzeń (swędzących wysypek o podłożu alergicznym, odparzeń podpieluszkowych i oparzeń słonecznych)
  • do natłuszczających kąpieli, które będą również zmiękczać i nawilżać skórę oraz łagodzić świąd (masło dodajemy do ciepłej wody)
  • do codziennej pielęgnacji suchej skóry twarzy, dłoni i całego ciała -> stosujemy tak jak krem, czy balsam
  • kobiety w ciąży mogą stosować masło shea do pielęgnacji skóry na brzuchu, piersiach i pośladkach, aby zapobiec powstawaniu rozstępów
  • jako krem ochronny zimą, a także do ochrony skóry przed podrażnieniami słonecznymi (w tym przypadku radzę stosować masło shea tylko wspomagająco, jako uzupełnienie ochrony przeciwsłonecznej, bo niski faktor na poziomie SPF 3-4 nie zapewni skórze dostatecznej ochrony)
  • jako maść na podrażnioną, piekącą i swędzącą skórę
  • jako maść na sutki u kobiet karmiących piersią
  • dodatek do domowych kosmetyków
  • do łagodzenia podrażnień po goleniu (u mężczyzn) i depilacji (u kobiet)
  • do pielęgnacji włosów – do olejowania lub jako maska do suchych i zniszczonych włosów

Dlaczego masło shea to kosmetyk nieidealny?

Wszystko to, co napisałam o maśle shea do tej pory przedstawia je jako kosmetyk, który jest dobry na wszystko i doskonale sprawdza się przy rozwiązywaniu niemal wszystkich problemów pielęgnacyjnych. I rzeczywiście tak jest. Uważam, że masło shea jest jednym z tych naturalnych kosmetyków, który warto mieć zawsze na łazienkowej półce i raczej nie słyszałam, by ktoś był niezadowolony z jego działania. Sama też jestem jego miłośniczką, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, nie wszystko mi w nim pasuje. To, co sprawia, że masło shea nie zostało uznane przeze mnie za kosmetyk idealny, to jego konsystencja i zapach.

Naturalny kosmetyk (nie)idealny. Masło shea, jego właściwości i zastosowanie

Czyste, nierafinowane masło shea, czyli to, które ma najlepsze właściwości, ma dość intensywny, orzechowo-drzewny zapach (im masło jest świeższe, tym zapach jest bardziej intensywny), który nie bardzo lubię. Swego czasu masło jeszcze przed nałożeniem na skórę rozcierałam w dłoniach z olejkiem eterycznym, dzięki czemu jego stosowanie było przyjemniejsze, chociaż i tak wrażenia na mnie nie robiło. Dzisiaj jestem już mniej wrażliwa na zapach masła shea (chyba się po prostu do niego przyzwyczaiłam), ale i tak jego fanką nie zostałam. Nierafinowane masło ma też dość trudną (inne określenie nie przychodzi mi do głowy) konsystencję – kruchą, twardą i grudkowatą, która dopiero gdy zaczniemy masło rozcierać na skórze lub w dłoniach, ulega zmiękczeniu. Gdy stosuję masło shea u siebie – jego konsystencja nie drażni mnie tak, jak wtedy, gdy chcę nasmarować nim Lenę i chcę to zrobić szybko.

Z drugiej strony, to, co nazwałam wadami masła shea, czyli jego zapach i konsystencję stanowi o jego wysokiej wartości. Dlaczego? Bo im masło shea jest bardziej kruche, twarde i pachnące, tym jest świeższe i lepszej jakości. I kupując masło shea warto zwrócić na to uwagę. Pamiętajcie, że czyste, nierafinowane masło shea nigdy nie będzie białe, bezzapachowe, idealnie gładkie i mięciutkie.

Masło shea, które kupiłam w Ministerstwie Dobrego Mydła jest jednym z lepszych, na jakie dotąd trafiłam. Pochodzi z Ghany, jest dość miękkie, zapach jest wyczuwalny, ale nie bardzo intensywny, a samo masło dobrze się rozciera. Ma też dość krótki termin ważności (luty 2017), na co też  radzę Wam zwracać uwagę. Bo chociaż masło shea się nie psuje, to po upływie od 1 do 1,5 roku traci swoje lecznicze i pielęgnacyjne właściwości. Masła rafinowanego ten termin nie dotyczy, bo i tak to, co najcenniejsze zostało utracone w procesie jego obróbki. Podoba mi się też to, że shea z Ministerstwa zapakowane jest w szklany słoiczek z ciemnego szkła (o tym, dlaczego to ważne pisałam w tym wpisie). Wcześniej zawsze trafiałam na masło shea w plastikowych pudełkach.

I już na sam koniec mam dla Was bardzo prosty przepis na domowy balsam do pielęgnacji ust i dłoni na bazie masła shea, na który trafiłam jakiś czas temu na jednym z moich ulubionych blogów Lilinatura.pl

Pomarańczowy balsam do pielęgnacji ust i dłoni

Składniki:

2 łyżki masła shea

1 łyżka oleju ze słodkich migdałów

5 kropli pomarańczowego olejku eterycznego

Masło należy rozpuścić w kąpieli wodnej i dokładnie wymieszać z olejem ze słodkich migdałów. Gdy trochę przestygnie, dodać olejek eteryczny, wymieszać, przelać do czystego słoiczka i odstawić do stężenia.

Prawda, że proste? Oczywiście zamiast olejku pomarańczowego możecie dodać każdy inny – taki, który najbardziej lubicie, albo macie akurat pod ręką 🙂

Masło shea możecie też wykorzystać do wielu innych, domowych kosmetyków. Świetnie sprawdzi się np. w peelingach cukrowych albo z drobno zmielonymi migdałami.

Znacie masło shea? Do czego i jak je stosujecie, za co cenicie, jak się u Was sprawdza? A może jest to kosmetyk, który nie przypadł Wam do gustu?

Jeśli uważacie, że ten wpis może się komuś przydać – udostępnijcie go dalej 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Żel aloesowy – właściwości, działanie i 10 super sposobów wykorzystania aloesu w pielęgnacji

Dobre kremy z filtrami do twarzy, ciała i dla dzieci – ponad 60 propozycji z polskich sklepów

Kubeczek menstruacyjny – hit czy kit? Wszystko, co warto wiedzieć o kubeczkach menstruacyjnych + recenzja kubeczka OrganiCup

Kosmetyki zero waste – przegląd produktów z polskich sklepów

15 thoughts on “Naturalny kosmetyk (nie)idealny. Masło shea, jego właściwości i zastosowanie”

  1. Mam teraz dokładnie to samo masło shea – z Ministerstwa Dobrego Mydła – i używam na noc na twarz. Świetnie odżywia skórę. W ciąży stosowałam na skórę brzucha. Początkowo drażniła mnie konsystencja, ale teraz przyzwyczaiłam się. Też chcę z niego zrobić jakiś kremik, zobaczymy, jak wyjdzie 🙂

  2. Ja tam samo kocham je i nienawidzę. Stosuję najczęściej jako regenerację do ust, ale ten zapach, smak i konsystencja sprawia, że robię to tylko jak jestem zmuszona. Najczęściej używam go do paznokci żeby je zregenerować po hybrydach. Wmasowuję go irchą w paznokcie. Próbowałam stosować zamiast kremu do rąk ponieważ mam ekstremalnie przesuszone, ale przyniosło to marny efekt, zraziłam się dziwną konsystencją na dłoniach 🙂

  3. Polecam masło shea gatunek Nilotica, które pochodzi ze wschodniej Afryki i w stanie surowym (nierafinowanym) jest bardziej miękkie od shea z Afryki zachodniej i przyjemniej pachnie. Niewielka jego ilość jest bardzo wydajna, dobrze i szybko się rozprowadza. Jestem zachwycona.

  4. Witam
    Jeśli chodzi o konsystencje masła do smarowania zarówno siebie jak i maluszka ja swoje po stężeniu w kąpieli wodnej miksuje
    Jest puszyste i rozsmarowywuje sie super
    „Idzie jak po maśle „ 😁 pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close