Naturbox – moje pierwsze kosmetyczne pudełko i 3 powody, dlaczego warto je mieć

Zawsze podobała mi się idea pudełek z kosmetykami. Nie zamawiałam ich jednak z kilku powodów i byłam konsekwentna aż do dnia, gdy dowiedziałam się, że pojawiło się pudełko o nazwie Naturbox. I w tym wpisie nie tylko pokażę Wam zawartość tego pudełka, ale także przekonam do tego, że warto taki Naturbox sobie zamówić.

Naturbox to nowy projekt, którego najważniejszą ideą jest tworzenie pudełek zawierających wysokiej jakości kosmetyki naturalne, ekologiczne i organiczne. Pudełka mają mieć swoje comiesięczne edycje (na początku 2-miesięczne) i zawsze, bez względu na zawartość kosztować 75 zł. Wszystkie znajdujące się w Naturboxie kosmetyki są w pełnowymiarowych opakowaniach, a ich składy i jakość nie podlegają żadnym wątpliwościom. Skąd to wiem? Przede wszystkim stąd, że miałam okazję zapoznać się z pierwszą edycją pudełka osobiście oraz stąd, że znam osobę, która za ten projekt odpowiada. I wiem, że można jej zaufać. Ale po kolei.

Co znalazło się w pierwszej, premierowej edycji pudełka Naturbox?

Pierwsze pudełko Naturbox zawierało wyjątkowo 5 kosmetyków. W kolejnych edycjach będziemy otrzymywać po 4 pełnowymiarowe kosmetyki, które nie tylko uprzyjemnią nam codzienną pielęgnację, ale też pomogą osobom dopiero zaczynającym poznawać naturalne kosmetyki przekonać się do tego, że warto. Bo Naturbox ma zawierać tylko kosmetyki znanych i cenionych marek, w tym kosmetyki certyfikowane przez Ecocert, Natrue i Soil Association. W swoim pudełku znalazłam:

Aromatyczny olejek migdałowo-kokosowy do pielęgnacji ciała COSNATURE

Nie znam marki COSNATURE, ale po wypróbowaniu tego olejku wiem, że powinnam jak najszybciej nadrobić zaległości. Ma ona w swojej ofercie nie tylko olejki do ciała, ale też kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Wszystkie są certyfikowane przez NaTrue, a ja bardzo ten znaczek na kosmetykach lubię. Sam olejek jest kosmetykiem, który od razu przypadł mi do gustu. Bardzo dobrze się wchłania, skóra nie jest po nim lepka i ładnie pachnie. Zapach nie jest intensywny (i to również jest na plus), a sam olejek jest kompozycją olejów roślinnych, których działanie bardzo cenię. Najważniejsze są oczywiście olej ze słodkich migdałów i olej kokosowy, poza którymi w składzie olejku są też olej jojoba, olej z awokado, olej z nasion słonecznika i olej z nagietka. Olejek zmiękcza, nawilża i wygładza skórę. Zauważyłam też, że ma działanie łagodzące i świetnie mi się sprawdził po depilacji.

Pojemność olejku to 100 ml. Cena 31 zł.

Nawilżający żel pod prysznic VIANEK

Co za miłe zaskoczenie! Z dużym dystansem podchodziłam do kosmetyków marki Vianek, bo chociaż ich producentem jest Sylveco, dobrze znana wszystkim polska firma produkująca kosmetyki naturalne, to miałam wątpliwości, czy kosmetyki produkowane na rynek masowy (a taka była idea stworzenia serii Vianek) nie stracą na jakości. Ten żel pod prysznic (a wcześniej też peeling z tej samej serii) przekonały mnie jednak do tego, że tak nie jest! Piękny, ale wciąż naturalny i łagodny zapach, delikatna piana i przede wszystkim fajne działanie zmiękczające i oczyszczające tego żelu przekonały mnie do tego, że Vianek jest jednak super. Na tyle, że nie miałam wątpliwości, czy mogę tym żelem umyć też dzieci. Dodam jeszcze tylko, że żel ma bardzo przyjemną konsystencję, a jego skład został wzbogacony o ekstrakt z podbiału oraz olej z kiełków pszenicy, który świetnie pielęgnuje skórę suchą i podrażnioną.

Pojemność żelu pod prysznic to 300 ml. Cena 17 zł.

Szampon regenerujący z wyciągiem z łopianu i olejkiem arganowym EUBIONA

Uwielbiam szampony i żele pod prysznic marki Eubiona, także bardzo się ucieszyłam, że ten produkt znalazł się w pudełku Naturbox. Tym bardziej, że szampon jest przeznaczony do pielęgnacji włosów suchych, zniszczonych i osłabionych, a moje włosy takie właśnie są. W jego składzie nie ma SLS-ów, silikonów i parabenów, a szampon, tak jak i wszystkie produkty marki Eubiona ma certyfikat ECOCERT. Jest to jeden z najlepiej pieniących się szamponów o naturalnym składzie, jakie używałam i do tego bardzo wydajny. A znajdujące się w jego składzie wyciąg z korzenia łopianu, olej arganowy i wyciąg z granatu mają naprawdę korzystny wpływ na kondycję włosów. Oczywiście po umyciu nim włosów niezbędna jest odżywka, ale jeśli myjecie włosy naturalnymi szamponami, to dobrze już o tym wiecie.

Pojemność szamponu to 200 ml. Cena 22 zł.

Woda micelarna NEOBIO

Znam dobrze markę Neobio, ale tej wody micelarnej jeszcze nie używałam. W jej składzie nie ma alkoholu, syntetycznych barwników, substancji zapachowych, konserwantów, składników ropopochodnych, a nawet laktozy i glutenu. Jest za to sok z aloesu i wyciąg z lukrecji. Woda jest przeznaczona do pielęgnacji wszystkich typów cery i ma nie tylko pomóc w usuwaniu makijażu, ale działać też odświeżająco i kojąco. Jeszcze nie próbowałam, ale jestem bardzo ciekawa. Tym bardziej, że do wód i płynów micelarnych mam spore wymagania.

Pojemność wody to 100 ml. Cena 16 zł.

Peeling enzymatyczny SYLVECO

W niemal wszystkich Naturboxach znajdował się kremowy peeling do twarzy z papają i żeńszeniem indyjskim marki Orientana. Ja otrzymałam jednak wersję pudełka z peelingiem enzymatycznym Sylveco i bardzo się z tego cieszę. Przede wszystkim dlatego, że peeling z Orientany już znam, a ten z Sylveco jest nowością, której nie zdążyłam jeszcze wypróbować. I jest to pierwszy peeling enzymatyczny, który stosuję. A że jest to kosmetyk bardzo przyjemny, mam ochotę nakładać go na skórę codziennie! Jego skład to głównie oleje i masła roślinne oraz oczywiście enzymy – bromelaina i papaina. Mam nadzieję, że regularne stosowanie peelingu pomoże mi wygładzić i trochę zmiękczyć naskórek. Liczę też na pomoc w wyrównaniu kolorytu skóry i mniej niespodzianek w postaci ropnych wyprysków, z którymi zmagam się ostatnio zbyt często.

Pojemność peelingu to 75 ml. Cena 26.90 zł.

Poza kosmetykami w pudełku znalazło się też sporo próbek oraz dokładny opis zawartości Naturboxa oraz rabaty na zakupy w sklepach z kosmetykami naturalnymi.

3 powody, dla których warto zamówić Naturbox

 

Idea pudełka Naturbox spodobała mi się od razu. A teraz spróbuję przekonać Was do tego, że warto je zamówić. Chociaż myślę, że już po zaprezentowaniu jego zawartości widzicie, że jest to pudełko, wobec którego nie można przejść obojętnie.

1/ Wysoka jakość produktów, dobre marki i pewne składy

W Naturboxie zawsze znajdziecie 4 kosmetyki w pełnowymiarowych opakowaniach. Markami, które na pewno będą się pojawiać w kolejnych edycjach są m.in. Eubiona, Neobio, Weleda, Luvos, czyli kosmetyki bardzo znanych, cenionych i certyfikowanych marek. Poza nimi Naturbox będzie zawierał też polskie kosmetyki naturalne, ale tylko takie, których składów i jakości możemy być pewni.

2/ Oszczędność i wygoda

Cena Naturboxa to 75 zł. Należy doliczyć do niej jeszcze koszty wybranej przy zamówieniu przesyłki, ale to nadal jest dobra cena. Bo wartość kosmetyków kupowanych oddzielnie jest dużo wyższa! W przypadku premierowej edycji Naturbox oszczędność to aż 39 zł! Do tego dochodzi też wygoda – jedna przesyłka dostarczana do domu. Niemal zawsze w tym samym terminie.

3/ Miły element zaskoczenia

Zawartość pudełka nigdy nie jest do końca znana. I chociaż może to wywoływać niepewność, czy oby na pewno wszystkie kosmetyki nas ucieszą, to jest też fajny element oczekiwania i niespodzianki. A podpowiedzi co do zawartości pudełka będą pojawiać się na fanpage Naturboxa na FB. I już wiadomo, że w styczniowo-lutowej edycji na pewno pojawi się krem odżywczy do skóry przesuszonej SKIN FOOD marki Weleda. Na zimę jest to kosmetyk idealny!

Jeśli przekonałam Was do tego, żeby zamówić sobie przynajmniej jedną z edycji pudełka Naturbox, możecie zrobić to po kliknięciu w ten link. Zamówienia na edycję styczniowo-lutową przyjmowane są do 20 stycznia i z tego, co wiem, sporo pudełek już się sprzedało. Także warto szybko się decydować.

Jestem ciekawa, co sądzicie o takich kosmetycznych boxach, czy je zamawiacie i macie swoje ulubione? Dajcie też znać, jak Wam się podoba pomysł na pudełko z kosmetykami naturalnymi i co myślicie o jego premierowej zawartości? 

I już na koniec wyjaśnię, że ten wpis nie jest sponsorowany. Jednak idea Naturboxa oraz to, że miałam kiedyś przyjemność współpracować z jego autorką wpłynęły na to, że postanowiłam Wam to pudełko polecić.

 

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Jak dbać o dłonie podrażnione częstym myciem i dezynfekcją? Skuteczne sposoby na regenerację przesuszonych dłoni

Kosmetyczni ulubieńcy 2019 roku

Kosmetyki do włosów wysokoporowatych Anwen

Kosmetyki do włosów Anwen – jak się u mnie sprawdziły?

Prezentownik 2019

Katalog prezentów świątecznych 2019

17 thoughts on “Naturbox – moje pierwsze kosmetyczne pudełko i 3 powody, dlaczego warto je mieć”

  1. Zamysł jest super, z dwiema markami też spotykam się po raz pierwszy 🙂 Na pewno to świetna opcja na poznawanie nowości, ale… ja bym nie nadążała ze zużywaniem ich! Więc pudełko mogłabym zamawiać 2-3 razy do roku, ale na pewno nie co miesiąc 🙂

    1. Fajnie, że Naturbox można zamówić raz na jakiś czas, bo nie ma konieczności wykupowania abonamentów na kilka boxów itd. I zdecydowanie 2-3 razy w roku takie pudełko fajnie jest zamówić i ja pewnie z tej opcji skorzystam. Bo też do tej pory nie zamawiałam pudełek, żeby nie zapychać sobie szafek kosmetykami, których nie jestem w stanie zużywać na bieżąco 🙂

      1. Kupuję ale tylko wtedy, gdy te które właśnie używam kończą się. Jestem też przywiązana do konkretnych marek/produktów i nie eksperymentuję. Dlatego Naturbox – chociaż bardzo mi się podoba – nie trafi do mnie 🙂

  2. Bardzo ciekawa zawartość 🙂 Kilka produktów wpisuję na moją listę do wypróbowania. Jednak nie przepadam za ideą comiesięcznych pudełek. Kiedyś zamawiałam tego typu pudełka i miałam sporo produktów o podobnym przeznaczeniu lub nieodpowiednich dla mnie. Teraz wolę przeanalizować to czego potrzebuję i dopiero wtedy kupić.

    1. Ja sama nie kupuję nowych kosmetyków co miesiąc i tym bardziej takich pudełek też co miesiąc bym nie zamawiała. Dlatego podoba mi się, że Naturbox nie wymaga wykupowania od razu całego pakietu, jakiś tam abonamentów itd. Można zamówić go sobie raz na jakiś czas i to w momencie, gdy pojawią się pierwsze podpowiedzi co do jego zawartości 🙂

  3. Ciekawe pudełko, podoba mi się ta niepewność, co się znajdzie w danym miesiącu 🙂 Tym bardziej, że to niszowy zestaw, którego nie ma non stop w różnorodnych postach, dlatego można poczuć się jak dziecko rozpakowujące prezent 😀

    1. To prawda! Fajne jest też to, że w pudełku ma nie być zapychaczy w postaci mini wersji produktów i próbek mających jakiś tam produkt zastąpić. Będę obserwować jak się ten projekt rozwinie i mocno trzymać kciuki, żeby zyskał dużą popularność. A druga edycja pudełka zapowiada się jeszcze lepiej niż pierwsza 🙂

  4. Nigdy wcześniej nie zamawiałam, ale chyba tym razem się skuszę. Przekonała mnie ta idea promowania tylko kosmetyków naturalnych / eko. Bardzo fajne kosmetyki dostałaś w pierwszym pudełku. Aż żałuję, że nie zamówiłam 😉
    Dla mnie nie do końca fajny jest ten element zaskoczenia, bo wolałabym wiedziec co konkretnie otrzymam. Ale to chyba trzeba po prostu sprawdzić. Zawsze przecież można zrezygnować z dalszego kupowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close