O mocy superfoods

Superfoods, czyli mówiąc po naszemu superżywność to produkty, które mają pomóc nam żyć dłużej i zdrowiej, cieszyć się ładną cerą, zgrabną sylwetką i świetnym samopoczuciem. Czy superfoods rzeczywiście ma superwłaściwości? I czy warto włączać do diety coraz to nowsze, bardzo egzotyczne produkty, które zyskują to miano?

Tematem superfoods zainteresowałam się jakiś czas temu, bo lubię dowiadywać się o nowinkach, które pojawiają się w temacie żywienia. Interesują mnie także kwestie leczenia dietą, a raczej tego, jak dieta i sposób odżywiania może wpływać na zdrowie. Wiem również, że jedzenie wpływa na kondycję skóry, włosów, paznokci i samopoczucie. Dlatego superfoods zainteresowało mnie szczególnie. Bo tym mianem określa się żywność o udowodnionym i korzystnym wpływie na zdrowie.

Czym jest superżywność?

Superfoods to naturalne i nieprzetworzone produkty, bogate w składniki odżywcze, minerały i witaminy. Mają one za zadanie chronić nasz organizm przed chorobami i działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych, wywierać korzystny wpływ na nasz wygląd, wspomagać odchudzanie. Ich działanie potwierdzają liczne badania i wszystko wskazuje na to, że warto po superżywność sięgnąć i włączyć produkty do niej zaliczane do swojego jadłospisu.

Sęk w tym, że często są to bardzo egzotyczne, niekoniecznie ładnie wyglądające, dość drogie i trudno dostępne produkty. Na ceny superżywności nie wpływają jednak tylko działania marketingowców i rosnąca popularność zaliczanych do jej grona produktów, ale też to, że przyjeżdżają do nas często z drugiego końca świata, są pozyskiwane w sposób przyjazny środowisku, naturalne i jak już wspominałam, nieprzetworzone.

O superfoods można powiedzieć, że są naturalnymi suplementami, których jedzenie może mieć realny wpływ na zdrowie. Może, ale oczywiście nie musi. Wiele przecież zależy od tego, czego po superżywności się spodziewamy. Osobiście nie wierzę w to, że zjedzenie codziennie kilku garści cudownych jagód goji wydłuży mi życie, a wypicie zielonego jęczmienia odchudzi o kilka kilogramów. Wierzę jednak w to, że spożywanie tych produktów w jakimś tam stopniu może przyczynić się do poprawy mojego zdrowia, wzmocnić odporność, wspomóc przemianę materii itd.

Ważne, żebyśmy włączając je do diety zachowali umiar. Superfoods nie powinno być naszym jedynym pożywieniem. Gdyby nim zostało – raz, że moglibyśmy szybko odczuć brak gotówki w portfelu, a dwa – nadmiar też nie jest niczym dobrym. Poza tym, suplementy mają wspomagać, a nie żywić.

Moringa, jagody acai, sok z noni, quinoa, zielony jęczmień, spirulina, nasiona chia – to tylko początek listy produktów znanych jako superfoods.

Jeszcze niedawno nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Teraz w mojej kuchni można zaleźć nasiona chia, amarantus, komosę ryżową, jagody goji. Nie odważyłam się jeszcze spróbować zielonego jęczmienia, chlorelli, spiruliny. Nie piłam też soku z noni. I nie wiem, czy ich spróbuję. Dlaczego? Bo lista superfoods nie kończy się na tych nieznanych produktach. Znajdują się też na niej produkty znane nam i obecne w naszych kuchniach od dawna.

Siemię lniane, żurawina, sok z aronii, kasza jaglana, jarmuż – to też superfoods.

Fakt. To, co inne, nowe, egzotyczne od zawsze wzbudza zainteresowanie. Także superżywność pochodząca z odległych krańców świata wydaje nam się bardziej interesująca od tej z lokalnego podwórka, którą znamy przecież od zawsze. Sięgając po to, co nowe, nie zastanawiamy się często nad tym, czy jest to dla nas na pewno dobre. Bo czy zawsze to, co przyjechało do nas z kraju, w którym ludzie prowadzą zupełnie inny tryb życia i inaczej się odżywiają, będzie równie korzystnie wpływało na nasz organizm?

Zakładam, że wielu z Was zna odpowiedź na to pytanie. Ja na nie nie odpowiem. Na pewno nie teraz. Przejdę natomiast do zapowiedzi cyklu wpisów poświęconych superfoods.

Przez najbliższe tygodnie w tekstach opatrzonych hashtagiem #Superfoods będę porównywała superżywność z naszego lokalnego podwórka z tą, która przyjeżdża do nas często z drugiego krańca świata. Będą to bardzo ciekawe zestawienia, pokazujące, jak wartościowe są produkty uznawane za superfoods i które – mam nadzieję – ułatwią Wam podjęcie decyzji, co warto włączyć do jadłospisu, a co pozostawić na sklepowej półce. Jestem przekonana, że będzie to przydatna dla Was ściąga.

Znacie produkty nazywane popularnie superfoods? Czy wierzycie w to, że jedzenie ma realny wpływ na stan naszego zdrowia, wygląd i samopoczucie?

Jeśli uznacie, ten wpis za wartościowy i godny polecenia, udostępnijcie go znajomym. Dziękuję 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Sernik bez cukru - przepis

Świąteczny sernik bez cukru z solonym karmelem daktylowym

Seventh Generation recenzja

Ekologiczne środki czystości Seventh Generation – recenzja

Karp z grzybami i kapusta + przepis

Karp z grzybami i kapustą – nie tylko na świąteczny stół

Pełnoziarnisty piernik świąteczny – bez jajek, masła, mleka i cukru. Pyszny, puszysty i bardzo aromatyczny!

8 thoughts on “O mocy superfoods”

  1. Najzdrowiej jeść produkty lokalne. Prosto pisząc to co przyjechało zza Oceanu (np. jagody goji) jest najlepsze dla ludzi mieszkających zza Oceanem.
    Poza tym wspomniane jagody goji są sprzedawane w Polsce suszone, przez co nie są bogate w witaminę C, która utleniania się podczas suszenia. Lepsza dla nas będzie żurawina, polski odpowiednik goji.

    U siebie na blogu poruszałam problem zagranicznych superfoods.

    Będę podpatrywac Twój cykl #superfoods 🙂 Wierzę, że jedzenie nieprzetworzonej żywności ma zbawienny wpływ na nasz organizm. Na pewno sobie nie zaszkodzimy wrzucając łyżkę nasion lnu do jogurtu.:)

    1. Też jestem tego zdania i porównując ze sobą superfoods, które przyjeżdża z innych kontynentów, z tymi, które rosną na naszych polach, łąkach i w lasach, będę pisać m.in. o tym, który z produktów jest dla nas bardziej wartościowy 🙂

      Twój wpis przeczytałam wczoraj i na pewno wykorzystam część zawartych w nim informacji u siebie 🙂

  2. Kiedyś po prostu jadło się więcej takich drobiazgów jak nasion, jagód i innych mniejszych roślinek. Rewolucja przemysłowa żywności zniszczyła to wszystko. Ale nasze organizmy nadal tego potrzebują. Zeszliśmy na łatwiznę w jedzeniu. Dlatego powrót do różnego rodzaju jadalnych „drobiazgów” jest dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close