Powrót do formy sprzed ciąży. Schudłam już 3 kilogramy!

Tak, możecie bić mi brawo i gratulować! Schudłam już 3 kilogramy i jest to bardzo dobry początek mojego powrotu do formy sprzed ciąży.

Trochę ponad miesiąc temu napisałam Wam o tym, jak wygląda obecnie moja dieta i co chcę w niej zmienić. Przyznałam się do podjadania, częstego sięgania po słodkości, całkowicie rozregulowanych pór posiłków i jedzenie zbyt dużych porcji. W tym wpisie pojawiło się jeszcze więcej mniejszych i większych grzeszków, na które dałam sobie przyzwolenie i których popełnianie w zasadzie mi nie przeszkadzało. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Doszłam jednak bowiem do takiego etapu, w którym poważnie zaczęłam myśleć o tym, że to najwyższa pora na wprowadzenie zmian w sposobie odżywiania. Oczywiście przez cały czas wiedziałam o tym, że powinnam, ale poziom motywacji był wciąż zbyt mały, by to zrobić.

Ten wpis, tak dobrze przez Was przyjęty, był jednak deklaracją zmian, z których nie mogłam się już wycofać. Chociaż nie, mogłam. Ale nie chciałam. Bo wiem, że mi ufacie i daliście mi tak ogromne wsparcie, że nie chciałam i nie mogłam Was zawieść. Najbardziej jednak nie chciałam zawieść samej siebie, bo to przecież o mnie, moje zdrowie i samopoczucie tutaj chodzi.

No i się zaczęło. Początek marca uczyniłam początkiem mojego powrotu do formy sprzed ciąży. I po upływie niecałego miesiąca postanowiłam podzielić się z Wami tym, co udało mi się zrobić, jakie zmiany wprowadzić, a co nadal przede mną.

Powrót do formy sprzed ciąży, czyli jak schudłam pierwsze 3 kilogramy

Zacznę oczywiście od zmian w diecie, albo jak wolicie – zmian w jadłospisie.

To, co udało mi się zrobić to:

  • ograniczyć ilość zjadanego pieczywa – wywaliłam z jadłospisu kanapki, które jadłam na śniadanie (do łask wróciła owsianka), praktycznie nie jem ich już też na kolację. To pozwoliło znacznie ograniczyć mi ilość zjadanego codziennie pieczywa, które występuje już głównie tylko jako podstawa kanapek jedzonych na drugie śniadanie,
  • jem więcej warzyw i staram się też zjeść minimum dwa owoce dziennie (zazwyczaj jeden jest dodatkiem do śniadania, a drugi przekąską przed obiadem),
  • nie jem słodyczy – i to jest mój największy sukces! Przez ostatnie cztery tygodnie praktycznie nie jadłam żadnych słodkości, poza jaglanym brownie, które upiekłam w połowie miesiąca i kilkoma ciasteczkami z amarantusa, na które przepis podawałam Wam kilka dni temu na Instagramie. I wiecie co? Wcale mnie do słodkości nie ciągnie, co jest dla mnie samej czymś niesamowitym!
  • zacząć ćwiczyć – zapisałam się na siłownię, mam treningi co drugi dzień i czuję się dzięki nim fantastycznie.
  • przestałam podjadać! Z jednym małym wyjątkiem, bo przecież każdy czasami musi, w sobotnie wieczory nie jem już chipsów i nie zagryzam ich orzeszkami 😉
  • zmniejszyć porcję zjadanych posiłków,
  • wyregulować czas i częstotliwość zjadanych posiłków, w czym pomogły mi…herbaty!

Na początku marca otrzymałam propozycję od Slim Herbal System, która dotyczyła przetestowania działania ziołowych herbat wspierających odchudzanie.

W pierwszym momencie ta propozycja wydała mi się absurdalna, bo nigdy przy odchudzaniu nie korzystałam z żadnego wsparcia farmaceutycznego, nie piłam odchudzających herbat i drinków, nie łykałam suplementów. Poza tym, co tu dużo mówić – nie wierzę w to, że tego typu produkty mogą mieć właściwości odchudzające.

Ale moją uwagę zwróciły składy tych herbat. Same naturalne składniki, głównie zioła. I żadnych, uznawanych za cudownie działające, specyfików. Do tego całkiem sensownie ułożony program, który wyjaśniał, jaki jest sens picia tych herbat, czemu służą konkretne mieszanki itd. Pomyślałam więc, czemu nie?

Slim Herbal System to 6 ziołowych mieszanek – herbat, których receptury zostały utworzone przez ekspertów Instytutu Zielarstwa Polskiego i Terapii Naturalnych. Ich picie – o określonych porach dnia i w określonej kolejności ma służyć poprawie kondycji układu pokarmowego, przyspieszyć metabolizm, poprawiać samopoczucie, dodać energii. Poszczególne składniki herbat mają też zmniejszać apetyt na słodycze, ułatwiać trawienie węglowodanów, oczyszczać organizm z toksyn. A przy odpowiedniej diecie i aktywności fizycznej mogą być też wsparciem w odchudzaniu. Bo o tym, że sama herbata nas nie odchudzi dobrze przecież wiemy.

Pierwsze dni picia tych herbat nie były łatwe, bo miałam wrażenie, że praktycznie nie robię nic innego, jak tylko patrzę na zegarek, czy to już pora i piję herbatę za herbatą 🙂

Ale dość szybko zorientowałam się, że ma to swoją dobrą stronę. Pierwszą herbatę należy wypić między 8.00 a 10.00 – po śniadaniu. Drugą – między 10.00 a 12.oo, czyli po drugim śniadaniu, kolejną przed obiadem (w przerwie między posiłkami) itd. W moim przypadku okazało się to genialnym sposobem na wyregulowanie sobie pór posiłków! Od ponad 3 tygodni mój organizm znowu dostaje wszystkie posiłki o tych samych porach, za co jest mi chyba wdzięczny, a przynajmniej na to wskazuje waga. Jest też lepiej nawodniony, bo jednak 6 ziołowych herbat skutecznie uzupełnia bilans płynów. I dostaje mniej kawy, bo zwyczajnie na wypicie więcej niż dwóch kubków nie mam już miejsca (i czasu).

No i picie tych herbatek zwyczajnie weszło mi już w nawyk. Poza tym są one smaczne (poza jedną, tą którą należy wypić przed obiadem), więc szybko przeszłam z trybu „muszę wypić herbatę” na tryb „chcę się napić herbaty”.

Przy okazji zauważyłam też, że moja cera wygląda znacznie lepiej. I ma na to wpływ i lepsze nawodnienie organizmu, jak i zioła, które są składnikiem mieszanek Slim Herbal System. Jeśli chcecie dowiedzieć się na ich temat więcej, sprawdzić wszystkie składniki i działanie poszczególnych mieszanek, zajrzyjcie na tę stronę -> klik!

♦♦♦

Jak widzicie, w mojej diecie zaszło już sporo zmian, ale przede mną nadal długa droga. Te 3 kilogramy, które udało mi się zrzucić przez ostatnie tygodnie to tak naprawdę nadmiar wody. Przede mną najtrudniejsze, czyli redukcja tkanki tłuszczowej. Ale jestem na dobrej drodze, bo nie lubię rezygnować z tego, co już zaczęłam. Zwłaszcza, gdy widzę, że zaczyna to przynosić efekty i pożądane rezultaty. 

Kolejną aktualizację tego, jak mi idzie w powrocie do formy sprzed ciąży przygotuję za miesiąc. I postaram się dodać wreszcie jakieś zdjęcia, na których, mam nadzieję, będę szeroko się do Was uśmiechać i ważyć mniej o kolejne 2 kilogramy.

 

Jestem ciekawa, czy ktoś z Was też postanowił trochę schudnąć tej wiosny, uporządkować swoją dietę, albo wprowadzić w niej ważne zmiany? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jak Wam idzie! 

Partnerem wpisu jest Slim Herbal System.

 

 

 

 

 

 

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Pieczona owsianka z malinami i bananami przepis

Pieczona owsianka z malinami i bananami bez cukru

Cukrzyca ciążowa rozmowa o cukrzycy z dietetyczką

Cukrzyca ciążowa – przyczyny, diagnostyka, leczenie. Rozmowa z dietetyczką Kamilą Wrzesińską

Sernik bez cukru - przepis

Świąteczny sernik bez cukru z solonym karmelem daktylowym

Seventh Generation recenzja

Ekologiczne środki czystości Seventh Generation – recenzja

11 thoughts on “Powrót do formy sprzed ciąży. Schudłam już 3 kilogramy!”

  1. Ja, ja! Za mną po 2 tygodniach pierwsze ok 1,5kg więc dobre i to. Dla Ciebie wielkie brawa! A te herbatki brzmią ciekawie i przede wszystkim tak jak mówisz to fajny sposób na wyregulowanie pór posiłków, z czym również mam spory problem. Gratuluję i też pochwalę się że coraz mniej podjadam między posiłkami i bardzo rzadko grzeszę, a jak już to kawałkiem gorzkiej czekolady albo daktylem. Jesteśmy na dobrej drodze Kochana! Ja jeszcze tylko muszę dołączyć aktywność fizyczną, ale jest już zielone światło od lekarza więc trzeba będzie zakasać rękawy 🙂 w sumie to będzie świetny sposób żeby wyjść z domu i odsapnąć – paradoksalnie przy treningu 😀

    1. Brawo! U mnie do pewnego momentu waga po porodzie spadała bez żadnego wysiłku, a później, jak już pisałam, stanęła w miejscu i stała aż do teraz. Mam nadzieję, że u Ciebie pójdzie to wszystko sprawniej! A wyjście na trening to rzeczywiście najlepsza opcja odpoczynku! Fajnie, że już teraz będziesz mogła sobie na to pozwolić! Mój młody nadal nie akceptuje picia z butelki, więc dopiero teraz, gdy ma już dłuższe przerwy w jedzeniu mogę sobie pozwolić na wyjście z domu nawet na 2 godziny 🙂

      1. Też mam nadzieję choć u mnie spadło kilka kg i stanęło na bardzo niezadowalającej mnie liczbie 😉 Czy będę mogła sobie pozwolić to zobaczymy, tu też z butelką już średnio… a jedzenie często i co pół h 😉 więc jeszcze zobaczę jak to zorganizuję 😀 najwyżej mąż będzie ich wtedy brał na spacer, bo w wózku śpi ładnie. Grunt że wiosna idzie 😉

  2. Super! Trzymam kciuki za dalszą pracą nad sobą 🙂
    Ja mam u siebie tylko problemy z kolacjami… najczęściej sięgam po pełnoziarniste pieczywo i smarowidełko z awokado lub ciecierzycy, ale często się tym nie najadam i kończy się tak, że podgryzam sobie serek z lodówki do tego ;D Masz może jakieś ciekawe pomysły na szybkie i smaczne kolacje? 🙂

    1. Właśnie kolacje to też mój problem! Staram się, żeby były lekkie i jeśli już są to kanapki to z chrupkim pieczywem. Dzisiaj jadłam omlet owsiany, ale z owocami, więc to też nie jest super opcja. Najlepsze są zdecydowanie sałatki, ale ja się nimi nie najadam na tyle, żeby już nic nie podjadać. Będę chciała popracować nad tematem kolacji w najbliższym czasie, tym bardziej, że teraz kolacja jest też u mnie posiłkiem potreningowym i napisać o tym oddzielny post.

      Dobrego wieczoru 🙂

      1. Mam dokładnie to samo! Sałatkami w ogóle się nie najadam wieczorem, a też nie chcę żeby przygotowanie kolacji zajmowało mi dłużej niż 15 minut. Kolacja to również mój posiłek potreningowy 😉 Próbowałam pić białko, ale czuję się po nim ciężko ;/

        Czekam z niecierpliwością na wpis, pozdrawiam 🙂

  3. Gratuluję 3kg:) Mi po dwóch ciążach też jeszcze trochę w nadmiarze zostało. Nieregularny tryb życia z małymi dziećmi nie sprzyja niestety dbaniu o siebie. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie;) A siłownia na pewno przyniesie fajne efekty. Pozdrawiam!

  4. Gratuluję i….dziękuję, bo bardzo mnie tym wpisem zmobilizowałaś do działania. Potrzebuję zrzucić trochę więcej ale na początek 3 kg będą sukcesem. Tobie i sobie – powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close