The Ordinary – jak się u mnie sprawdziły kosmetyki tej kultowej marki?

Marka The Ordinary w krótkim czasie zyskała ogromną popularność i grono wiernych klientów. Biorąc pod uwagę składy oferowanych kosmetyków, ich działanie, filozofię i transparentność marki – nie ma się czemu dziwić. Sama byłam bardzo ciekawa, czy kosmetyki The Ordinary rzeczywiście są tak świetne, jak o nich mówią, więc jak tylko nadarzyła się okazja – postanowiłam się o tym przekonać. W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami opinią na temat dwóch kosmetyków The Ordinary, których używałam od kwietnia tego roku.

The Ordinary – kosmetyki, po które trzeba było stać w kolejce

Kosmetyki The Ordinary są uwielbiane za niezwykłą skuteczność w walce z oznakami starzenia, trądzikiem, przebarwieniami i innymi problemami skórnymi. Chociaż marka jest na rynku dość krótko, bo od 2013 roku, zdążyła zająć już wysokie miejsce w rankingach najpopularniejszych i najbardziej pożądanych kosmetyków. Był czas, że kosmetyki The Ordinary znikały ze sklepowych półek tak szybko, że trzeba było mieć naprawdę wyjątkowe szczęście, by wrócić do domu z buteleczką ulubionego serum lub olejku. W tej chwili z dostępnością nie ma już takich problemów, za to marka nadal świetnie sobie radzi, wciąż poszerzając grono zadowolonych klientek. Co stoi za tym wyjątkowym sukcesem The Ordinary i sprawia, że marka cieszy się tak dużą popularnością? Przed napisaniem tego wpisu postanowiłam to sprawdzić i zanim przejdę do recenzji kosmetyków The Ordinary, chętnie Wam o tym opowiem.

Prostota, minimalizm i wyjątkowa skuteczność – tajemnica sukcesu The Ordinary

Tym, co wyróżnia kosmetyki The Ordinary i zadecydowało o wyjątkowym sukcesie tej marki jest połączenie wysokiej jakości oferowanych produktów z prostotą ich składów, niskimi cenami oraz szczerością wobec klientów. Zdaniem ekspertów to właśnie te czynniki zadecydowały o tym, że kosmetyki stworzone przez koncern DECIEM w bardzo krótkim czasie zyskały miano kultowych i zajęły mocną pozycję na rynku kosmetycznym. Oczywiście nie bez znaczenia jest to, że kosmetyki The Ordinary są wyjątkowo skuteczne i polecane nawet przez kosmetologów i dermatologów.

Co wyróżnia kosmetyki The Ordinary?

  • wysokie stężenie substancji aktywnych, głównie kwasów i witaminy C.
  • dobre składy kosmetyków bez dodatku alkoholu, parafiny, parabenów, formaldehydu, rtęci, zapychaczy, sztucznych barwników, substancji zapachowych i zagęstników. Marka stosuje wysokiej jakości surowce, w tym ekologiczne oleje roślinne.
  • kosmetyki są wegańskie, nie testowane na zwierzętach (marka nie jest dostępna na rynku chińskim).
  • proste składy zawierające przeważnie kilka składników o aktywnym działaniu pielęgnacyjnym.
  • uczciwe podejście do klienta, szczerość i transparentność – każdy produkt jest dokładnie opisany. Już na etykiecie widać, jakie są stężenia użytych substancji. Wchodząc na stronę wybranego kosmetyku dowiadujemy się, jakie są spodziewane efekty działania, jak najlepiej stosować dany kosmetyk, z czym łączyć, czego unikać. Producent krok po kroku prowadzi nas za rękę, abyśmy nie zrobili sobie krzywdy i czerpały jak najwięcej korzyści ze stosowanych kosmetyków. I robi to wszystko bez zbędnej otoczki marketingowej.
  • ładne, czytelne, estetyczne, proste i przejrzyste opakowania, szklane buteleczki, ułatwiające aplikację pipetki.
  • niskie ceny – jakość kosmetyków porównuje się do profesjonalnych, aptecznych i gabinetowych produktów za kilkaset złotych. Tymczasem ich ceny na sklepowych półkach oscylują w przedziale 20-80 zł, a średnia cena za serum z kwasami to 30-40 zł.
  • skuteczność porównywana do efektów zabiegów gabinetowych.
  • przemyślane formuły mające przynieść jak najlepsze efekty pielęgnacyjne.

Kosmetyki The Ordinary w mojej pielęgnacji – kwas migdałowy i serum z witaminą C

Na włączenie kosmetyków The Ordinary zdecydowałam się ze względu na przebarwienia, które mam od drugiej ciąży, czyli już ponad 3 lata. Wcześniej stosowana pielęgnacja nie pomogła mi w zmniejszeniu ich widoczności, dlatego od dłuższego czasu po głowie chodziły mi kwasy. Nie bardzo wiedziałam jednak, jaki kwas i czy na pewno nie zrobię sobie nim krzywdy, a im więcej o tym czytałam, tym mniej byłam pewna tego, czy chcę stosować kwasy samodzielnie. Niestety seria profesjonalnych zabiegów w salonie nie wchodziła w grę, dlatego gdy trafiłam w sklepie na kosmetyki The Ordinary, uznałam, że albo teraz, albo nigdy 🙂 Zdecydowałam się na uważany za bezpieczny kwas migdałowy, który można stosować przez cały rok oraz serum z witaminą C. Uznałam, że ten skromny zestaw na początek będzie wystarczający i pomoże mi sprawdzić, jak moja skóra reaguje na kwasy i tak mocno stężoną witaminę C.

Mandelic Acid 10% + HA – Peeling z kwasem migdałowym

Peeling z kwasem migdałowym The Ordinary

The Ordinary Mandelic Acid 10% + HA to peeling z 10% kwasem migdałowym i kwasem hialuronowym. Jest łagodniejszy od pozostałych kwasów AHA i może być stosowany do wszystkich rodzajów cery, nawet wrażliwej. Dodatek kwasu hialuronowego ma zapewnić skórze odpowiedni poziom nawilżenia. W składzie produktu nie ma silikonów, olejów i alkoholu. Jest to kosmetyk wegański. Ph peelingu waha się między 3,5 a 3,7.

Działanie peelingu z kwasem migdałowym (wg producenta):

  • złuszcza i usuwa martwe komórki naskórka
  • wyrównuje koloryt skóry
  • zmiękcza, wygładza i nawilża skórę
  • ogranicza wydzielanie łoju

Peeling z kwasem migdałowym jest polecany do skóry:

  • suchej i odwodnionej
  • dojrzałej i ze zmarszczkami
  • mieszanej i tłustej
  • pozbawionej blasku i poszarzałej

Sposób użycia: peeling nakłada się na suchą i oczyszczoną skórę. Po upływie określonego czasu zmywa wodą i przechodzi do następnych etapów pielęgnacji, takich jak nałożenie serum lub kremu.

Ważne! Stosując peelingi i kosmetyki z kwasami, stosujemy ochronę przeciwsłoneczną, czyli kremy z wysokimi filtrami!

Na stronie producenta oraz w sklepie Cosibella, gdzie można kupić ten peeling, podana jest lista innych kosmetyków The Ordinary, z którymi nie powinnyśmy łączyć preparatu w jednym schemacie zabiegowym. Są to wskazówki, z którymi warto zapoznać się planując pielęgnację z kwasami i produktami The Ordinary.

Peeling z kwasem migdałowym – moja opinia

Przyznaję – bałam się tego kosmetyku, jak nie wiem co, ale byłam też szalenie ciekawa efektów jego stosowania. I gdy w końcu zaczęłam (od dnia do zakupu do pierwszego użycia minęły ponad 2 tygodnie!) szybko wpadłam w zachwyt nad jego działaniem. Już po pierwszym użyciu skóra była wyraźnie gładsza, a z każdą kolejnym peelingiem stawała się bardziej miękka, świeża, promienna i czysta. Tak, dobrze czytacie – czysta. Stopniowo znikały wszystkie zaskórniki, pory zaczęły się zwężać, cera była idealnie nawilżona i szybciej wchłaniała serum olejowe, kremy i inne kosmetyki. Po około miesiącu zaczęły znikać też przebarwienia, co łączę ze stosowaniem peelingu migdałowego razem z serum z witaminą C.

Jak stosowałam peeling z kwasem migdałowym?

Pierwszego dnia zmyłam peeling ze skóry po 30 minutach, bo skóra zaczęła trochę szczypać. Kolejne aplikacje powtarzałam co 2 dni, wydłużając czas trzymania peelingu na skórze, aż do pozostawiania go na skórze na noc. Peeling używałam zawsze wieczorem, a rano zabezpieczałam skórę kremem z filtrem SPF 50.

Czy jest coś, co mogłabym zarzucić peelingowi z kwasem migdałowym?

Absolutnie nie! Ten kosmetyk spełnił wszystkie moje oczekiwania, do tego okazał się przyjemny w stosowaniu. Po jego nałożeniu skóra nie była klejąca, produkt szybko się wchłaniał. Ze zmyciem też nie było problemów, peeling nie podrażniał skóry, nie powodował jej zaczerwienienia i łuszczenia. Efekty jego stosowania stały się widoczne bardzo szybko i zachęciły do tego, aby wypróbować kolejne kosmetyki z kwasami The Ordinary.

Peeling kupiłam w H&M (nie wiem, czy w polskich sklepach tej sieci też jest dostępny). Kosztował ok. 30 zł.

Vitamin C Suspension 23% + HA Spheres 2% – Serum z 23% witaminą C i 2% kwasem hialuronowym

Serum z 23% witaminą C i kwasem hialuronowym The Ordinary

Serum Vitamin C Suspension 23% + HA Spheres 2% to bezwodna zawiesina 23% proszku kwasu L-askorbinowego i 2% kwasu hialuronowego. Kosmetyk nie zawiera w składzie alkoholu, silikonów, olejów. Jest polecany do cery o nierównomiernym kolorycie, borykającej się z zaburzeniami pigmentacji oraz rozszerzonymi naczyniami krwionośnymi. W składzie serum nie ma surowców pochodzenia zwierzęcego, jest to produkt wegański.

Działanie serum z 23% witaminą C (według producenta):

  • rozjaśnia przebarwienia i działa wybielająco
  • redukuje zaczerwienienia i wyrównuje koloryt skóry
  • uszczelnia naczynia krwionośne
  • spowalnia procesy starzenia się skóry – witamina C jest silnym antyoksydantem
  • działa przeciwzapalnie

Serum jest polecane do skóry:

  • z widocznymi przebarwieniami
  • dojrzałej i ze zmarszczkami
  • z rozszerzonymi naczyniami krwionośnymi
  • skóry poszarzałej, pozbawionej blasku

Sposób użycia: serum nakłada się na oczyszczoną skórę, po wcześniejszej aplikacji serum na bazie wody. Ze względu na mocne działanie, zaleca się, aby częstotliwość stosowania serum była stopniowa. Przed użyciem należy wykonać próbę uczuleniową.

Ważne! Po nałożeniu serum na skórę, przez kilka-kilkanaście minut, można odczuwać mrowienie, szczypanie i pieczenie. To reakcja na wysokie stężenie witaminy C.

Serum z witaminą C i kwasem hialuronowym The Ordinary – moja opinia

Na zakup tego serum skusiłam się ze względu na wysoką zawartość witaminy C i jej działanie rozjaśniające. Skład kosmetyku nie do końca mi odpowiadał (emulsja zawiera m.in. BHT), uznałam jednak, że w tym przypadku – jeśli przebarwienie rzeczywiście mają być mniej widoczne – jestem skłonna pójść na drobne ustępstwa. Pierwsza reakcja skóry na to serum bardzo mnie zaskoczyła – tak mocnego pieczenia i szczypania się nie spodziewałam! Zwłaszcza, że moja skóra jest dość gruba i odporna na podrażnienia! Wytrzymałam 10 minut i pobiegłam do łazienki opłukać twarz chłodną wodą. Było ciut lepiej, ale dopiero po nałożeniu oleju z opuncji figowej, skóra się uspokoiła. Przy kolejnym użyciu serum olej pojawił się na skórze niemal od razu, dzięki czemu szczypanie nie dokuczało już tak bardzo. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego, jak skóra reaguje na serum, co nie znaczy, że to zaakceptowałam 😉

Efekty działania serum Vitamin C Suspension 23% + HA Spheres 2% zaczęłam dostrzegać po 2-3 tygodniach od pierwszego zastosowania. Skóra była wyraźnie jaśniejsza i bardziej promienna, rano wyglądała bardzo świeżo. Stała się też bardziej miękka i gładka (tu upatruję też działanie peelingu migdałowego), zniknęły zaczerwienia i stany zapalne. Mniej więcej po miesiącu zauważyłam, że przebarwienia, które wiosną powinny stawać się bardziej widoczne, zaczęły znikać! Największa różnica była widoczna na skroniach, gdzie skóra stała się niemal czysta i na kościach policzkowych. Różnicę w wyglądzie mojej skóry oraz zanikanie przebarwień zauważył też mój mąż, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że serum i peeling z kwasem migdałowym naprawdę działają.

Jak często stosowałam serum zanim zauważyłam pierwsze efekty?

Co 2-3 dni przez pierwsze 2 tygodnie, codziennie przez następne 2 miesiące (z przerwą podczas tygodnia spędzonego na Malcie). W miesiącach wakacyjnych serum używałam tylko raz w tygodniu.

Czy jest coś, co mogłabym zarzucić temu kosmetykowi?

Z powodu zbyt intensywnego uczucie szczypania i pieczenia skóry ten kosmetyk nie trafił do grona moich ulubieńców. Konsystencja była okej, natomiast warto wiedzieć, że nakładając serum na twarz można mieć uczucie piasku pod palcami. Serum szybko się wchłania i to jest na plus, natomiast składowo miałabym się do czego przyczepić. Ale, jak już napisałam, w tym jednym przypadku, mogę pójść na ustępstwa. Poza tym działanie serum wynagrodziło wszystkie niedogodności związane z jego stosowaniem oraz nie do końca idealny skład. Cenowo kosmetyk też wypadł dobrze, bo kosztował ok. 25 zł.

Jak oceniam kosmetyki The Ordinary?

Mandelic Acid 10% + HA i Vitamin C Suspension 23% + HA Spheres 2% The Ordinary

Pewnie nie trudno się domyślić, że jestem bardzo zadowolona z efektów działania kosmetyków The Ordinary. W końcu udało mi się osiągnąć to, o co walczyłam 3 lata – rozjaśnić przebarwienia i to na tyle skutecznie, że po lecie ich widoczność wciąż jest minimalna. Oczywiście nie usunęłam przebarwień całkowicie i dlatego wciąż będę z nimi walczyć z kolejnymi kosmetykami The Ordinary. Na pewno dam Wam znać, na które produkty tym razem się zdecydowałam i napiszę, czy sprawdziły się równie dobrze, jak peeling migdałowy i serum z wit. C.

Na koniec mam jeszcze kilka uwag i wskazówek związanych ze stosowaniem kosmetyków tej marki. Pamiętajcie, że są to produkty zawierające wysokie stężenia kwasów i trzeba postępować z nimi ostrożnie i odpowiedzialnie. Jeśli zdecydujecie się włączyć kosmetyki The Ordinary do pielęgnacji, poczytajcie co można z czym łączyć, jak ułożyć skuteczny rytuał pielęgnacyjny, które kosmetyki uzupełniają swoje działanie, a które się wykluczają. Przed pierwszym użyciem kosmetyków wykonajcie próbę uczuleniową. Kosmetyki włączajcie do pielęgnacji stopniowo zwiększając częstotliwość ich stosowania.

Miejcie też na uwadze, że The Ordinary to nie kosmetyki naturalne! Dlatego poza kosmetykami z naturalnymi składami, możemy trafić też na produkty zwierające np. silikony.

Najwięcej informacji na temat kosmetyków The Ordinary, porad i wskazówek pielęgnacyjnych znajdziecie na stronie producenta – Deciem.com.  Tam też możecie kupić kosmetyki i skompletować zestaw swój zestaw startowy. W Polsce  kosmetyki dostępne są w sklepie Cosibella.pl (tutaj też jest mnóstwo informacji praktycznych dotyczących ich stosowania) i w drogeriach sieci Douglas. Tutaj jednak może nie być pełnej oferty.

W niedługim czasie opiszę Wam, jak wyglądał mój rytuał pielęgnacyjny z użyciem peelingu migdałowego i serum z witaminą C. W planach mam też przegląd najciekawszych, moich zdaniem, kosmetyków The Ordinary.  Dajcie znać, czy taki przegląd byłby przydatny i które kosmetyki The Ordinary najbardziej Was interesują 🙂 Chętnie poznam też Wasze opinie o kosmetykach tej marki, jeśli oczywiście miałyście już okazję ich używać. 

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Naturalne kosmetyki na zimę

Przegląd kosmetyków na zimę o działaniu ochronnym, regenerującym i odżywczym. Do twarzy, ciała i dla dzieci.

Naturalnie piękna jesień - listopadowe wyzwanie urodowe

Naturalnie piękna jesień – listopadowe wyzwanie urodowe

Sklep z kosmetykami naturalnymi Triny.pl

Gdzie kupuję kosmetyki naturalne? Moje ulubione sklepy on-line: Triny.pl

Oleje roślinne w pielęgnacji skóry – wszystko, co warto wiedzieć na ich temat

6 thoughts on “The Ordinary – jak się u mnie sprawdziły kosmetyki tej kultowej marki?”

  1. O, dziekuje za opinie, peeling wyprobuje na pewno skoro jest latwo dostepne w norweskich H&M.
    Czy byly tam jeszcze inne kosmetyki tej firmy?
    ps. Jestem fanka Twoich przepisow, prosze o wiecej na blogu:-)

  2. Dziękuję za ten wpis 🙂 moja siostra też ma przebarwienia i na pewno powiem jej o tych kosmetykach. I sama też może na jakieś się skuszę 🙂 czekam wpis o rytuale i przeglądzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close