Ulubione w marcu

Bardzo się cieszę, że pierwszy wpis z cyklu Ulubione w… spotkał się z tak ciepłym przyjęciem z Waszej strony. Dzisiaj chcę pokazać Wam to, co sprawiło mi największą radość i przyjemność w marcu. Będzie trochę krócej niż miesiąc temu, bo jestem już na walizkach (a raczej na kartonach) i czasu na wszystko brak, ale (mam nadzieję) równie ciekawie.

Ulubione w marcu

Ulubione w marcu to tym razem mniej kosmetyków i recenzji o produktach, które wyjątkowo przypadły mi do gustu. Jest za to bardziej rodzinnie.

Nowości w kosmetyczce

Ulubione w marcu

Nowości w marcu w mojej kosmetyczce pojawiło się znacznie więcej, niż widać na zdjęciu i będę pokazywać je Wam w kolejnych wpisach. Wszystkie wydają się być absolutnie cudowne i mam nadzieję, że takie też okażą się być, gdy już zacznę je stosować. Te, które widzicie na zdjęciu to olej z pestek śliwki i masło shea, które kupiłam w Ministerstwie Dobrego Mydła oraz naturalne mydła i masełko do ust, które są dziełem mojej koleżanki Pauliny. Coraz chętniej sięgam po takie kosmetyki handmade i doceniam ich prostotę, która przekłada się oczywiście też na ich działanie. Kosmetyki od Pauliny (jej produkty możecie poznać m.in. tutaj) mają bardzo przemyślane składy, są zrobione z ekologicznych składników i łagodne dla skóry. Wiele z nich jest też odpowiednia dla wegan. Jedno z mydełek, które zostało zrobione w oleju kokosowego, słonecznikowego, oliwy z oliwek i masła shea z dodatkiem glinki francuskiej i sody zamierzam przeznaczyć do mycia maluszka. Balsam do ust, które Paulina nazwała pomadką czekoladową, przywłaszczyła już sobie Lena. I nie mam nic przeciwko temu, żeby moja 5-letnia córka smarowała sobie tym kosmetykiem usta. Bo to, co zawiera to masło kakaowe i kokosowe, olej ze słodkich migdałów, wosk pszczeli i wosk candelila oraz witamina E. Tylko tyle i aż tyle, bo to tak naprawdę cała masa dobra dla skóry naszych ust 🙂

Sałatki na obiad

Ulubione w marcu

W tym miesiącu miałam wyjątkowo mało czasu i chęci na gotowanie obiadów i kilka razy zdarzyło mi się sięgnąć po gotowca. Ale gotowca nie byle jakiego, bo sałatki stanowiące pełnowartościowy i zdrowy posiłek. Moja ulubiona sałatka obiadowa to roszponka, karmelizowane buraki, ser feta, pomarańcza i pestki dyni. Można ją zjeść w bardzo popularnej w Białymstoku Baristacji z dodatkiem wypiekanego na miejscu pieczywa. Sałatkę, którą widzicie na zdjęciu kupiłam natomiast w Bistro Zdrowa Micha, które odwiedziłam w marcu kilka razy. W jej składzie są m.in. brokuły, suszone pomidory, grillowany kurczak (od początku ciąży zdarza mi się jeść drób) i prażone płatki migdałów. Do sałatki jest sos jogurtowy i bezglutenowe pieczywo, również wypiekane w lokalu. Taka porcja koztuje ok. 15 zł. A jest naprawdę smaczna i sycąca.

Wyprawka dla maluszka

Ulubione w marcu

Czapki, pajacyki, bluzeczki, spodenki, pieluszki, czyli kompletowanie wyprawki dla naszego synka zdecydowanie zdominowało mój wolny czas w marcu. Wiem, że jest jeszcze wcześnie, ale za to teraz, gdy mam już niemal wszystko to, co niezbędne, mogę skupić się na przeprowadzce i urządzaniu naszego nowego lokum w Norwegii 🙂

Książka, której jeszcze nie przeczytałam do końca 

Ulubione w marcu

Staram się, aby co miesiąc do biblioteczki Leny trafiały książki, które są nie tylko ładnie wydane, ale przede wszystkim dobrze napisane. Ostatnio w oko wpadła mi książka, która jest światowym bestsellerem, a zastosowane w niej techniki psychologiczne mają sprawiać, że dziecko szybko zasypia. Kupiłam ją z ciekawości, zachęcona dobrymi opiniami i ładnymi ilustracjami. Pomyślałam też, że nawet jeśli Lena jest na tą książkę już za duża, to będę mogła ją czytać też maleństwu. Już pierwszego wieczora po otrzymaniu przesyłki (książki kupuję zawsze on-line) postanowiłyśmy przeczytać na dobranoc właśnie książkę „O króliku, który chce zasnąć”. To, co się wydarzyło było zaskakujące, bo Lena zasnęła, gdy zaczynałam czytać trzecią stronę! Pomyślałam, że może to wpływ całodniowego zmęczenia, ale kolejnego wieczoru sytuacja się powtórzyła 🙂 Książka jest u nas od ponad dwóch tygodni, czytałyśmy ją pięć razy przed zaśnięciem i do tej pory dotarłam najdalej do piątej strony. Od dawna już nie zdarzyło się, żeby L. zasypiała podczas czytania książki, więc ta o Króliku Romku jest dla mnie fenomenem!

Do grona naszych ulubieńców w marcu zaliczają się też bez wątpienia audiobooki, których słuchamy z wielkim zainteresowaniem. Lenka zaśmiewa się słuchając perypetii przedszkolaków z opowiadań Grzegorza Kasdepke, a ja wspominam dzieciństwo słuchając „Akademii Pana Kleksa” w interpretacji oczywiście Piotra Fronczewskiego.

Wielkanoc

Ulubione w marcu

W tym roku gorączka przedświątecznych przygotować ominęła mnie z kilku powodów. Przede wszystkim przeprowadzka była wystarczającym powodem do tego, by odpuścić sobie wielkie sprzątanie. Po drugie – coraz większy brzuch (uwierzcie, że jest naprawdę duży!) utrudnia mi wykonywanie wielu czynności, a po trzecie – stan zapalny zęba, z którym borykałam się od środy i ostatecznie w sobotę zdecydowałam się przyjąć antybiotyk. Ominęło mnie więc mycie okien, porządki w szafach, szorowanie ścian, kolejki w sklepach i inne przyjemności związane z przygotowaniami do świąt. Jedyne czego sobie nie odmówiłam to przygotowanie świątecznych wypieków, z których za najbardziej udany mogę uznać sernik krówkowy, a z mniej słodkich – pasztet z czerwonej soczewicy.

Pierwsze wiosenne spacery

Ulubione w marcu

Pogoda na Wielkanoc dopisała i gdy w świąteczny poniedziałek obudziłam się bez opuchlizny i bólu zęba wiedziałam, że ten dzień spędzimy aktywnie. Wybraliśmy się na bardzo długi spacer, byliśmy w ZOO i w parku na pierwszych wiosennych lodach. Lena po raz pierwszy tej wiosny wsiadła na rower i dzielnie pedałowała (w końcu zaczyna jeździć samodzielnie) niemal przez całą drogę. Gdy wracaliśmy do domu też wsiadłam na rower (Bikery już są!) i odkryłam, że z ciążowym brzuchem na rowerze jest trochę dziwnie, ale nadal przyjemnie 🙂

Ulubione w marcu

A to już radość, która zagościła na twarzy mojej córki, gdy w końcu odkryła, że pedałowanie wcale nie jest takie trudne i rower może jechać tylko dzięki sile jej nóg 🙂

Ulubione blogi, czyli Share Week 2016

SHARE WEEK 2016 moje ulubione blogi

Ulubione w marcu to też Share Week, czyli akcja wzajemnej promocji i polecania blogerów przez blogerów. Od pięciu lat organizuje ją Andrzej Tucholski, autor bardzo lubianego przeze mnie bloga andrzejtucholski.pl . Mam wrażenie, że w tym roku Share Week gromadzi jeszcze większe grono blogerów niż rok wcześniej i chętnie podglądam wszystkie polecenia i czytam ich uzasadnienia. Swoimi typami, czyli ulubionymi blogami, które mnie inspirują i bardzo ciekawią, podzieliłam się z Wami w tym wpisie na blogu. Jestem bardzo ciekawa ostatecznego zestawienia i kto w tym roku będzie cieszył się z tego, że jego blog był najczęściej polecanym. Wyniki powinny być znane do połowy kwietnia.

Kończąc prezentację marcowych ulubieńców podzielę się z Wami jeszcze zdjęciem miasteczka, z którego będę pisać ulubieńców kwietnia, maja, czerwca itd. i wszystkie pozostały wpisy na bloga też 🙂 Prawda, że ładnie?

http://europan.no/ukategorisert/os/
http://europan.no/ukategorisert/os/

A teraz oddaję głos dla Was! Pochwalcie się, co w marcu znalazło się na liście Waszych ulubieńców, co fajnego udało Wam się kupić, przeczytać, obejrzeć, ugotować, osiągnąć itd. Jestem bardzo, bardzo ciekawa, a inspiracji nigdy dość 🙂

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Jak dbać o dłonie podrażnione częstym myciem i dezynfekcją? Skuteczne sposoby na regenerację przesuszonych dłoni

Gozo – najpiękniejsza wyspa Archipelagu Maltańskiego

Kosmetyczni ulubieńcy 2019 roku

Podsumowanie miesiąca: listopad i grudzień 2019

12 thoughts on “Ulubione w marcu”

  1. Też mam ochotę na tą książkę od dawna, może się skuszę jak będę w Polsce niebawem. Kiedy się przeprowadzacie? Piękne to miasteczko <3 Moi marcowi ulubieńcy się jeszcze tworzą, pewnie w przysżłym tygodniu będą na blogu 🙂

    1. Mąż pojechał już dzisiaj z całym naszym dobytkiem, czyli tym wszystkim, co się zmieściło w samochodzie (a ciężarówka to to nie jest :)) Ja z Lenką lecę 11 kwietnia, czyli dokładnie za 10 dni 🙂
      Jestem bardzo ciekawa Twoich ulubieńców i mam nadzieję, że ich nie przegapię 🙂

  2. Norwegia, no proszę! Jedziesz tam w najlepszym momencie, bo akurat nastąpi odwilż :)) A tak zupełnie serio cieszę się Twoim szczęściem. Czyste powietrze i minimalizm w architekturze na pewno będą Cię cieszyć każdego dnia. Wśród moich ulubieńców jest niewątpliwie Zielone Laboratorium i ich odżywka do włosów. Rewelacja! Olej z pestek śliwek mam od niedawna, ale już zachwycam się jego marcepanowym aromatem. Bajka! Pozdrawiam ciepło 🙂

    1. Spoko, akurat ta część Norwegii jest ciepła 🙂
      Do tej pory nie miałam przyjemności wypróbować nic z Zielonego Laboratorium, chociaż nie raz się do tego przymierzałam. A w okół oleju z pestek śliwki jeszcze krążę i odpieram pokusę, by otworzyć teraz i już. A wolałabym tego nie robić, dopóki nie dokończę poprzedniego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close