Wyprawka niemowlęca zero waste

Wyprawka niemowlęca w stylu zero waste

Skompletowanie wyprawki niemowlęcej jest jednym z tych momentów, w którym łatwo popaść w zakupowy szał i stracić głowę. Rynek artykułów dziecięcych jest bardzo rozwinięty, a młodzi rodzice mają do wyboru tysiące produktów, które na pierwszy rzut wydają się niezbędne i absolutnie potrzebne. Nawet ja, doświadczona mama, kompletująca wyprawkę niemowlęcą po raz trzeci, mam mnóstwo dylematów, co kupić, a z czego zrezygnować. Staram się jednak, podobnie jak w dwóch poprzednich ciążach, zachować rozsądek i kierować dwiema bliskimi mi zasadami – minimalizmu i less waste. Dzięki temu nasza wyprawka niemowlęca jest już prawie gotowa, a ja po raz kolejny mogę powiedzieć, że udało mi się skompletować wyprawkę niemowlęcą utrzymaną w stylu eko i zero waste.

Wyprawka czas start

W najbliższych tygodniach na blogu pojawi się kilka wpisów dotyczących wyprawki niemowlęcej. Dowiecie się z nich, jakie produkty dla niemowląt i małych dzieci uważam za absolutnie niezbędne, a bez których jestem w stanie się obyć, co znalazło się w naszej trzeciej wyprawce niemowlęcej, a co ostatecznie do niej nie trafiło. Pojawi się też oczywiście wpis z wyprawką kosmetyczną, o który jestem często proszona w wiadomościach od Was oraz wpis z naszymi wyprawkowymi hitami.

Dzisiaj natomiast zapraszam Was na pierwszy tekst dotyczący wyprawki niemowlęcej w stylu zero waste. Pisałam go z przyjemnością, dzieląc nie tylko pomysłami na to, jak stworzyć przyjazną środowisku i kieszeni wyprawkę niemowlęcą, ale też opisując swoje doświadczenia w tym temacie, nabyte podczas kompletowania dwóch poprzednich wyprawek niemowlęcych dla moich dzieci.

Wyprawka niemowlęca – co jest niezbędne?

Na pewno nie raz słyszeliście zdanie, że małe dziecko potrzebuje tylko kochających rodziców, a wszystkie niemowlęce gadżety i akcesoria to zbędny dodatek. Prawda jest jednak taka, że w coś to dziecko trzeba ubrać i wyposażyć w przynajmniej kilka produktów, które pomogą zadbać o jego zdrowie i higienę.

Za najbardziej niezbędne elementy wyprawki niemowlęcej uważa się:

  • ubranka
  • pieluszki
  • chusteczki nawilżane
  • łóżeczko
  • pościel do łóżeczka, kocyki
  • wanienkę
  • ręczniki lub okrycia kąpielowe
  • wózek
  • akcesoria typu butelka czy smoczek
  • kosmetyki pielęgnacyjne i produkty higieniczne takie jak nożyczki do paznokci, czy silikonowa szczoteczka do zębów

Do tego dochodzą jeszcze takie „przydasie”, jak sterylizator do butelek, szumiący miś, karuzela do łóżeczka, leżaczek, kokon niemowlęcy, zabawki-zawieszki do wózka i….kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt produktów, które mają ułatwić rodzicom opiekę nad dzieckiem. Kupując to wszystko jesteśmy absolutnie przekonani o konieczności posiadania tych wszystkich produktów. Wydajemy przy tym mnóstwo pieniędzy, bo produkty dla niemowląt i małych dzieci do najtańszych nie należą, a później toniemy pod stertą mniej lub bardziej potrzebnych produktów we wszystkich odcieniach różu, błękitów, szarości, bieli i beżu. I dopiero po kilku miesiącach uświadamiamy sobie, że tylko część produktów, mających być wyprawkowym „must have” naprawdę nimi była. Cała reszta okazała się zupełnie zbędna, niepotrzebna i mało praktyczna.

Aby uniknąć sytuacji, w której kupimy za dużo, warto naprawdę dobrze przemyśleć, co tak naprawdę jest nam potrzebne na pierwsze dni, tygodnie opieki nad nowonarodzonym dzieckiem. I uświadomić, że wszystko mamy na wyciągnięcie ręki i w każdej chwili możemy dokupić to, czego jednak nam brakuje.

Wyprawka niemowlęca w stylu zero waste

Jeśli zależy nam, aby wyprawka niemowlęca naszego dziecka była ekologiczna i przyjazna środowisku, wykreślmy z niej wszystkie „przydasie” i postawmy na to, co niezbędne. Moim zdaniem są to przede wszystkim:

1. Ubranka niemowlęce wykonane z dobrej jakości materiałów (bawełna organiczna, wełna), nie koniecznie nowe.

Jestem wielką zwolenniczką kupowania produktów z drugiej ręki. Dlatego zarówno Lenka, jak i Natan, mieli wyprawkę ubraniową skompletowaną z ubrań otrzymanych od moich znajomych lub kupionych w sklepach z odzieżą używaną. Część pierwszej garderoby naszego trzeciego dziecka też pochodzi z drugiej ręki, a dokupiłam do niej tylko to, czego brakowało w paczce ciuszków kupionej na portalu wyprzedażowym (odpowiednik polskiego OLX).

Maluszki nie niszczą ubrań, szybko wyrastają z pierwszych rozmiarów, więc ubrania po nich są najczęściej w idealnym stanie i z powodzeniem mogą być używane przez kolejne dzieci. Kupując ubrania używane lub korzystając z tych, które otrzymaliśmy po dzieciach naszych znajomych, oszczędzamy pieniądze i przyczyniamy się do troski o środowisko, na które przemysł tekstylny wpływa w niszczycielski sposób. Pamiętajmy, że produkcja odzieży to tysiące litrów zużytej wody, kilogramy chemikaliów i ścieki.

Jeśli jednak, z różnych powodów, zdecydujecie się na kupienie nowych ciuszków, wybierzcie te z dobrej jakości materiałów. A gdy dzidziuś z nich wyrośnie, wystawcie je na portalu sprzedażowym, dając im kolejne życie. Ja w ten sposób sprzedałam wszystkie ubranka po Natanku, a kilka lat wcześniej po Lence.

2. Pieluszki – wielorazowe, a jeśli brakuje nam odwagi, żeby ich używać, przyjazne środowisku pieluszki jednorazowe.

Pieluszki wielorazowe to najbardziej ekologiczna opcja pieluchowania. Są ładne, praktyczne, wygodne. Nie zawierają substancji chemicznych, pozwalają skórze oddychać, nie powodują odparzeń i podrażnień. Można prać i używać je bez końca, nie produkując przy tym takiej tony śmieci, jak przy pieluszkach jednorazowych. Koszt skompletowania wielorazowej wyprawki pieluszkowej może początkowo zniechęcać, ale wierzcie mi – to się opłaca. Nawet jeśli doliczymy do tego koszty wody, prądu i proszku, które będą potrzebne do prania pieluszek. Jeśli nie jesteście co do tego przekonani, polecam zapoznać się z podliczeniem kosztów pieluchowania wielorazowego, które przygotowała Joanna, z bloga Organiczni: Czy pieluchy wielorazowe są ekonomiczne?

Zdaję sobie sprawę z tego, że pieluchowanie wielorazowe może przerażać, zniechęcać i być postrzegane jako dołożenie sobie kolejnych obowiązków. Niemniej jednak uważam, że warto spróbować, kupując (lub pożyczając) kilka pieluszek wielorazowych i stosować tzw. system mieszany (pieluchy wielorazowe na zmianę z pieluchami jednorazowymi). Jeśli uznamy, że wielo jest okej – super, bierzmy się za kompletowanie pełnej pieluszkowej wyprawki. Jeśli nie – nic na siłę. Ja sama mam na tym polu różne doświadczenia, bo o ile Lenę pieluchowało mi się super, tak już z Natankiem było zupełnie inaczej. Ale o tym opowiem może przy innej okazji.

A co jeśli nie chcemy pieluchować wielorazowo? Tutaj dobrym rozwiązaniem będą pieluszki jednorazowe wykonane z przyjaznych środowisku materiałów (np. bawełna, skrobia kukurydziana). Ulegają one całkowitej lub częściowej biodegradacji, więc spędzą na wysypisku mniej lat niż tradycyjne pieluszki jednorazowe. Do ich wyprodukowania używa się też mniej substancji chemicznych, takie pieluszki są też zdrowsze dla pupy maluszka.

Wyprawka niemowlęca zero waste

3. Artykuły higieniczne, w tym kosmetyki i chusteczki nawilżane.

Tym, czego na pewno nie potrzebuje małe dziecko jest cała szafka kosmetyków. Tym, co niezbędne do umycia maluszka jest ciepła woda, do której możemy dodać kilka kropli oleju ze słodkich migdałów i delikatne, naturalne mydło w kostce. Tego samego olejku możemy użyć do masażu maluszka i na ciemieniuchę. Olej roślinny zabezpieczy też skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, więc możemy posmarować nim buźkę dziecka przed wyjściem na spacer. W przypadku podrażnionej skóry do kąpieli możemy dodać zmielone płatki owsiane lub wykąpać dziecko w krochmalu z mąki ziemniaczanej. Skrobia ziemniaczana to też najlepsza, naturalna zasypka. Taka pielęgnacja w stylu zero waste jest zdrowa dla skóry dziecka, przyjazna dla środowiska i portfela.

Jeśli jednak nie wyobrażamy sobie kąpania dziecka w samej wodzie, możemy kupić delikatny płyn do kąpieli na bazie naturalnych składników. Za zbędne uważam natomiast szampon do włosów (główkę możemy umyć płynem do kąpieli), mleczka i lotiony nawilżające, oliwki ułatwiające zasypianie, oddzielne kremy do twarzy, ciała, na spacer i pod pieluszkę. O ile dziecko nie ma problemów dermatologicznych i specjalnych zaleceń dotyczących pielęgnacji skóry, wszystkie te kosmetyki są naprawdę niepotrzebne.

Jeśli chodzi o chusteczki nawilżane, to uważam je za jeden z niezbędnych elementów wyprawki niemowlęcej i nie będę ukrywać, że je uwielbiam. Używam jednak chusteczki, które mają dobre składy, są bez substancji zapachowych i alergenów. Jeśli tylko mogę – kupuję chusteczki biodegradowalne w przyjaznych środowisku opakowaniach. Staram się też stosować je zamiennie z wielorazowymi myjkami (pocięte pieluszki) i płatkami wielorazowymi, żeby jednak ograniczać ich zużycie do minimum.

4. Łóżeczko, wózek, chusta.

Kolejne elementy wyprawki niemowlęcej to miejsce do spania (czyli łóżeczko, kołyska, kosz mojżesza lub dostawka do łóżka), wózek i/lub chusta do noszenia dzieci. Każdy z tych produktów możemy kupić z drugiej ręki lub pożyczyć od znajomych. A później przekazać do dalszego obiegu.

5. Akcesoria niemowlęce typu butelki i smoczki.

Nawet jeśli planujemy karmić piersią, warto mieć przygotowaną jedną butelkę na wszelki wypadek. Początek laktacji bywa trudny i nie zawsze usłany różami, a podanie dziecku mleka z butelki nie musi oznaczać końca karmienia piersią. Kupując butelki i smoczki wybieramy produkty bez bisfenolu A, z bezpiecznych, atestowanych tworzyw i materiałów. Warto też zwrócić uwagę na to, czy wybrane przez nas butelki i smoczki są dostępne w okolicznych sklepach/aptekach, żeby nie było problemu z dokupieniem kolejnych smoczków/końcówek do butelek i ich wymianą na nowe, gdy te pierwsze się zużyją.

Tym, co uważam za zbędne są specjalne płyny do mycia butelek i smoczków, sterylizatory, suszarki na butelki itd. Do sterylizacji butelek i smoczków nasze ekologiczne mamy i babcie używały wrzątku i nie widzę powodów, żebyśmy my też tego nie robili.

6. Pościel, ręczniki.

Artykuły tekstylne, typu pościel, ręczniki, okrycia kąpielowe, pieluchy, rożki i otulacze, podobnie jak ubranka, możemy mieć z drugiej ręki. Jeśli decydujemy się na zakup nowych, to polecam, aby były to produkty wykonane z naturalnych tkanin, np. len, bawełna organiczna, czy wełna.

Na pierwsze chwile z maluszkiem przyda się na pewno dobrej jakości tetra lub pieluszka muślinowa w większym rozmiarze, w którą możemy spowijać dziecko. Gdy dziecko będzie większe, taka pielucha może służyć jako cienki kocyk. Pieluszki tetrowe, muślinowe, bambusowe, flanelowe przydają się podczas przewijania, po kąpieli (najlepiej osuszają skórę dziecka), przy karmieniu, dlatego zachęcam, aby mieć ich przynajmniej kilka sztuk. Jeśli będą to dobrej jakości pieluchy, posłużą też naszym kolejnym dzieciom, a i my same możemy z nich korzystać, tnąc je na mniejsze części i używając np. do wycierania twarzy lub zmywania makijażu.

Czy pościel jest niezbędna? Tu zdania są podzielone i raczej zachęca się do tego, aby dziecko spało w specjalnych śpiworkach, a w pierwszych dniach życia w rożku lub otulone pieluchą/cienkim kocykiem. Chodzi tu głównie o względy bezpieczeństwa.

Okrycie kąpielowe z kapturkiem nie jest niezbędne, jest za to bardzo wygodne. Uważam jednak, że nie ma sensu kupować kilku okryć, jedno spokojnie wystarczy. Tutaj warto też zwrócić uwagę na rozmiar takiego ręcznika. Im większy, tym dłużej posłuży dziecku. Natan w lipcu skończy 4 lata, a wciąż korzysta ze swojego ręcznika z kapturkiem.

Co do kocyka – są mamy, które uważają kocyki za zbędne i takie, które mają ich kilka i ze wszystkich korzystają. Moim zdaniem wystarczy mieć 1-2 kocyki (np. cieńszy i grubszy) i zachęcam do tego, aby były to kocyki tkane, wykonane z wełny lub bawełny. To ważne ze względu na bezpieczeństwo maluszka i sposób produkcji takiego kocyka.

Czy potrzebujemy coś jeszcze?

Produktem absolutnie niezbędnym, który powinien znaleźć się w każdej wyprawce niemowlęcej jest też fotelik samochodowy (o ile oczywiście mamy auto) i tutaj, bez żadnych kompromisów, stawiamy na jakość i bezpieczeństwo. Natomiast tym, z czego możemy zrezygnować na starcie powinny być zabawki, gryzaki, bujaczki, karuzelki i wszelkiego rodzaju produkty, których będziemy potrzebować dopiero w kolejnych etapach życia naszego dziecka. W kwestii zabawek proponuję jednak stawiać na minimalizm, wybierać produkty z atestowanych materiałów, najlepiej drewniane. Przed zakupem każdej kolejnej rzeczy dla naszego dziecka warto też zastanowić się nad tym, czy na pewno jest to produkt niezbędny oraz czy musi być nowy. Zachęcam też do tego, aby dbać o rzeczy naszego dziecka, dzięki czemu, gdy dany produkt przestanie być nam potrzebny, będziemy mogli, w duchu zero waste, dać mu drugie życie, przekazując komuś innemu.

Dzieci a zero waste

Posiadanie dzieci wywołuje chyba najgorętsze dyskusje wśród zwolenników idei zero waste. Ci najbardziej oddani sprawie deklarują rezygnację z posiadania potomstwa i próbują przekonywać do słuszności tej decyzji innych. Ja sama, chociaż prowadzę ekologiczny styl życia od wielu lat i jestem zwolenniczką idei zero waste, z posiadania dzieci nie zrezygnowałam. I szczerze mówiąc, nigdy nie rozpatrywałam macierzyństwa przez pryzmat dylematów ekologicznych. Starałam się natomiast, już od pierwszej ciąży, dokonywać tak świadomych wyborów konsumenckich, by obecność moich dzieci na świecie, stanowiła jak najmniejszą ingerencję w dobro środowiska naturalnego i przyszłość naszej planety. Dlatego już przy pierwszym dziecku (czyli prawie 9 lat temu!) używałam wielorazowych pieluszek, ekologicznych kosmetyków i kupowałam ubranka w second handach. Już wtedy uważałam, że bycie eko się opłaca, nawet jeśli było to powodem drwin ze strony otoczenia. Dzisiaj bycie eko mamą i wychowywanie dzieci zgodnie z zasadami zero waste jest powodem do dumy, a w świetle zachodzących zmian klimatycznych, wręcz niezbędne. Dlatego zachęcam do tego, by podejmować trud bycia świadomym konsumentem, a co za tym idzie odpowiedzialnym i przyjaznym środowisku, ekologicznym rodzicem. Wyjdzie to na zdrowie nam wszystkim.

Dajcie znać, jakie są Wasze patenty na wyprawkę niemowlęcą w stylu zero waste. Co Waszym zdaniem powinno się w niej znaleźć, a czego być w niej nie musi? I bez czego Wy nie wyobrażacie sobie wyprawki niemowlęcej dla swojego dziecka?

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Norweskie pudełko wyprawkowe

Babypakker – norweska wyprawka dla noworodka

baby shower impreza dla przyszłej mamy

Moje pierwsze baby shower – relacja

Seventh Generation recenzja

Ekologiczne środki czystości Seventh Generation – recenzja

Prezentownik 2019

Katalog prezentów świątecznych 2019

12 thoughts on “Wyprawka niemowlęca w stylu zero waste”

  1. Wyprawkę dla pierwszego dziecka, które lada moment przyjdzie na świat, kompletowałam właśnie w stylu zero waste. Sporo rzeczy kupiłam używanych, z wielu zrezygnowałam (tak, jak piszesz, np. wyparzać można wrzątkiem, nie potrzebne są do tego specjalne sprzęty). Ponadto będę korzystać z rodzinnego drewnianego łóżeczka (ma 38 lat i przeżyło 5 dzieci). Tylko fotelik i wózek kupiłam nowe i porządne, żeby w razie potrzeby kolejne dziecko mogło z niego skorzystać.

    1. Wow! Takie łóżeczko z historią to prawdziwy skarb! Nasze łóżeczka też były używane przez inne dzieci zanim do nas trafiły, później od nas trafiały do kolejnych. A teraz…nie mamy żadnego, bo na początek zdecydowałam się na kosz mojżesza (oczywiście też z drugiej ręki). Co do wózka – nie wiem jeszcze, czy będziemy mieć nowy (który później trafi na rynek wtórny), czy używany, ale na pewno będziemy chcieli wybrać wózek dobrej jakości i uniwersalny, tak jak przy poprzednich dzieciach.

      Na kiedy masz termin? Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie! :*

      1. Też zastanawiałam się nad koszem mojżesza, ale szkoda mi było właśnie nie skorzystać z naszego łóżeczka.

        Mam teraz na 30.01.2020. Chociaż maluch już powoli pcha się na świat.

        Dziękuję :* Tobie życzę świetnej końcówki ciąży i też szczęśliwego rozwiązania 🙂

  2. Nam chusteczki nawilżane w ogóle nie schodzą (mały kończy jutro 5 miesięcy). Używamy płatków kosmetycznych i zwykłej wody, a w czasie wyjść używamy chusteczek, które otrzymałam jeszcze na szkole rodzenia 🙂 Szumiś również może być zastąpiony przez szumy różnego rodzaju na YT, które można sobie zgrać 🙂 Nie widzę sensu płacenia 200 zł za maskotkę, w sytuacji gdy np. szum w ogóle może na dziecko nie działać.
    Jeżeli chodzi o śpiworki, to w pierwszych miesiącach nam się nie sprawdziły, dziecko tak do 3 miesiąca na ogół spokojnie śpi, dopiero potem ma na tyle siły, żeby zarzucić sobie kołdrę na siebie (tutaj przydatny jest monitor oddechu, chociaż ja do rogów kołderki przyszyłam wstążki i zawiązuje je wokół szczebelków, mały się może odkopać z kołdry, ale nie zarzuci jej sobie na głowę przy takim rozwiązaniu).
    Kosmetyki to u nas minimum: Oillan do mycia ciała, Bepanthen na pupę, Mustela Liniment – płyn micelarny do pupy (to dla mnie hit, nie wyobrażam sobie bez niego przewijania). Na ciemieniuchę olejki u nas doprowadziły do pogorszenia stanu, dopiero zestaw z Musteli załatwił problem w 2 dni (olejowaliśmy długo, problem trochę znikał a potem z nasiloną siłą się pojawiał, żałuję tego olejowania, bo mały tylko się męczył :().
    Za radą położnej podawaliśmy probiotki, wg mnie kompletnie nic w naszej sytuacji nie dawały, szkoda pieniędzy 🙂

    1. Śpiworki są zdecydowanie dobrym rozwiązaniem dla starszych dzieci, u maluszków zdecydowanie lepiej sprawdzają się rożki lub duże pieluchy pełniące rolę otulacza. Ale tu oczywiście mówię o noworodku, który daje się spowijać, a nie bardziej ruchliwym kilkumiesięczniaku. Nie wiedziałam, że są płyny micelarne do pupy, ale jeśli obyłam się bez nich przy dwójce dzieci, to i przy trzecim powinnam dać radę. Co do probiotyków – to jakieś ogólne zalecenia, czy tylko Twoja położna radziła je podawać? Nie spotkałam się dotąd z takim zaleceniem, zaciekawił mnie ten temat. Napiszesz coś więcej?

  3. No u nas otulanie się nie sprawdziło, mały dostawał szału jak tylko był bardziej skrępowany. Znaczenie ma też pora roku, ja rodziłam w sierpniu i otulanie chyba nie byłoby zbyt dobre przy wysokiej temperaturze 🙂 Z kolei przy starszym dziecku trudniejsze jest nocne przewijanie w śpiworku, za dużo tych warstw na jeden raz 😉

    Płyn micelarny jest z Musteli, można go używać bez wody do zmywania. Ja go używam po „sikaniu” 😉 ładnie nawilżą skórę dziecka (zmywam samą wodą, bez chusteczek). Jedna butelka starczyła mi na 3,5 miesiąca. Tutaj recenzja srokao https://www.srokao.pl/2019/01/mustela-liniment-oczyszczanie-skory-pod.html Kompletując wyprawkę kosmetyczną kierowałam się jej wskazaniami 🙂

    Mój mały miał tzw. „purple crying” (nie lubię słowa kolka, bo w Polsce sugeruje problemy z jelitami) i darł się po 3 godziny dziennie przez ponad trzy miesiące. Myśleliśmy, że to właśnie jelita lub „gazowe” sprawy, stąd podawanie probiotyku, który ma skolonizować dobre bakterie u maluchów. My podawaliśmy BioGaię oraz Vivomix więcej o probiotykach można przeczytać na blogu Pan Tabletka https://pantabletka.pl/probiotyki-dla-dziecka-kolka-odpornosc-biegunka/ Tak czy inaczej po 3,5 miesiącach minęło nagle, jak pstryknięcie palcami 😉 ale co się nakołysałam i ile ubytku w słuchu to moje 😉 Pomagało 10h nagranie suszarki na YT 😀

  4. Cześć Olga 😃 Bardzo ciekawy i przydatny wpis. Dziękuję bardzo za niego. Też staram się nie przesadzać z ilością wyprawki dla małego, podobnie w pierwszej ciąży miałam większość rzeczy używanych lub pożyczonych. Wyprawkę mam już prawie gotową ale ciągle nie podjęłam decyzji co do przewijaka. W pierwszej ciąży miałam używany przewijak, który potem poszedł dalej w świat. Teraz nie wiem czy kupować (oczywiście używany), czy dać sobie spokój? Jestem ciekawa jak rozwiązujesz sprawę przewijania dzieciątka? Pozdrawiam cieplutko z Wrocławia – Asia

    1. Hej Asiu 🙂 Zakup przewijaka rozważałam bardzo długo. Kiedy Lenka była mała nie wyobrażałam sobie, że mielibyśmy nie mieć przewijaka i korzystaliśmy z niego non stop, przy każdej zmianie pieluszki, po kąpieli itd. Mieliśmy wtedy przewijak nakładany na łóżeczko. Dla Natanka kupiłam już przewijak oddzielny, taki który stał przy łóżeczku, miał jakąś tam półkę i małą szufladę. Postawiliśmy go w sypialni i chyba to był błąd, bo większość dnia spędzaliśmy w salonie (sypialnię mamy na górze) i to tutaj zmienialiśmy pieluszki, więc przewijak stał bezużyteczny. Na szczęście był to dobrej jakości mebel, który kupiłam używany i który bez problemu sprzedałam. Teraz postawiłam na komodę – 4 duże szuflady, która ma też miejsce na wanienkę i przewijak. Postawiłam ją w łazience, dzięki czemu mam dużo nowego miejsca do przechowywania, miejsce do kąpania dziecka i przewijak w jednym. Komoda jest o tyle fajna, że jak nie położy się na nią przewijaka, wygląda jak normalny mebel, więc będzie stała w naszej łazience przez najbliższych kilka lat. Myślę, że to bardzo fajne rozwiązanie, praktyczne, a do tego, co najfajniejsze, mebel jest używany i dostaliśmy go za darmo 🙂

  5. Cześć Olga 😃 Dziękuję Ci bardzo za przydatny i rzeczowy wpis. Zarówno przy pierwszej wyprawce jak i teraz – przy kompletowaniu wyprawki dla drugiego synka, starałam się rozsądnie rozważać każdą rzecz. Większość miałam pożyczonych lub kupowałam używane. Chętnie dowiem się jak rozwiązałaś sprawę przewijaka. Przy pierwszym synku miałam pożyczony mebel – przewijak. Teraz rozważam co zrobić. Chętnie poznam Twoją opinię. 😃 Dziękuję Ci bardzo. Pozdrawiam cieplutko z Wrocławia – Asia

  6. U nas o probiotyku mówiono już w szkole rodzenia, potem na pierwszej wizycie lekarskiej również. Podawałam synkowi coloflor cesario (jak dobrze pamiętam miał 3 rodzaje bakterii), ma lekko słony smak i małemu strasznie smakował 🙂 Nie wiem czy to dzięki probiotykowi czy taki mam egzemplarz ale nigdy nie miał kolki ani innych „rewolucji” z brzuszkiem (nawet przy wprowadzaniu nowych pokarmów).

    1. Za „moich czasów”, czyli kiedy byłam w ciąży z Lenką nikt chyba o propobiotykach podawanych maluszkach nie mówił, a później jakoś nie zagłębiałam tematu, co tam nowego na froncie opieki noworodkowo-niemowlęcej. Na szczęście przy dwójce dzieci uniknęliśmy problemów brzuszkowych, a i na ich odporność nie mogliśmy narzekać. Fajnie jednak, że ten temat został poruszony, bo to bardzo ciekawe, już trochę poczytałam i będę się w to zagłębiać dalej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close