Zdrowe nawyki wpływające na jakość mojego życia

Żyć zdrowo, w zgodzie z samą sobą i w otoczeniu ludzi, których kocham – to najważniejszy cel, jaki stawiam sobie każdego dnia. Troszczę się o bliskich, nie zapominam jednak też o sobie. Wiem, że mój własny rozwój, dobre samopoczucie i zaspokajanie ważnych potrzeb są niezbędne, abym czuła się szczęśliwa i spełniona. Dzięki temu mogę dawać też szczęście najbliższym. Pomagają mi w tym zdrowe nawyki, które wpływają na jakość mojego życia, na mój nastrój i samopoczucie. Pielęgnując je i dbając o ich przestrzeganie każdego dnia czuję się dobrze, nie narzekam na stan zdrowia, mam energię do działania i kochania 🙂

Wierzę w to, że na moje samopoczucie i ogólną kondycję ma wpływ wiele czynników. Zdrowe nawyki, które wprowadziłam swoje życie jakiś czas i o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, pomagają mi dbać o siebie, swoje zdrowie, dobry nastrój. To dzięki nim czuję się dobrze sama ze sobą i nie choruję. Jestem też przekonana, że to właśnie wprowadzenie ich w codzienne życie wpłynęło na poprawę jego jakości.

5 zdrowych nawyków wpływających na jakość mojego życia

1. Pełnowartościowe, zdrowe śniadanie. Nie wyobrażam sobie początku dnia bez zdrowego, smacznego śniadania, które da mi energię do działania na najbliższe kilka godzin, zadba o dobre samopoczucie i dobry nastrój. Śniadanie zawsze było dla mnie ważne i nie pamiętam, by kiedykolwiek zdarzyło mi się go nie zjeść. Nie zawsze był to jednak posiłek pełnowartościowy. Często śniadanie zjadałam w pośpiechu i nie przykładałam uwagi do jego jakości. Od ponad dwóch lat jest inaczej. Każdy dzień rozpoczynam od przygotowania zdrowego śniadania. Jest to już niemal taki poranny rytuał, który wprawia mnie w dobry nastrój. Tym, co zjadam najczęściej o poranku jest owsianka – codziennie inna, ale zawsze tak samo smaczna i zjadana na ciepło. Gdy mam ochotę na coś innego, robię kanapki, na których lądują świeże warzywa, różnego rodzaju pasty kanapkowe, które przygotowuję sama, albo twaróg i miód. W weekendy zdarza mi się też zjeść jajecznicę albo omlet owsiany, na który przepis podawałam już kiedyś na blogu. Przykładam dużą uwagę do tego, aby moje śniadanie składało się przede wszystkim ze złożonych węglowodanów, dzięki którym będę miała energię do pracy i pozostanę syta do kolejnego posiłku, który zjadam po upływie 2,5-3 godzin.

2. Regularne spożywanie posiłków i picie dużej ilości wody. Jest to jeden z dobrych nawyków, które pozostały mi po diecie odchudzającej. Jak pewnie pamiętacie, odchudzałam się pod okiem dietetyka, a regularne spożywanie posiłków i picie dużej ilości wody było jednym z podstawowych założeń mojej diety. I o ile z piciem wody nie miałam problemów, bo zawsze piłam jej dużo, tak już nad regularnością posiłków musiałam popracować i wyrobić w sobie nawyk zjadania posiłków w równych odstępach czasowych, codziennie niemal o tej samej godzinie. Od diety upłynęło już dużo czasu. Te zmiany, które zapoczątkowała dieta zmieniły się w zdrowy styl odżywiania, a regularne posiłki są zdrowym nawykiem, który mi pozostał. Mój organizm przywykł już do stałych pór posiłków i nie muszę zerkać na zegarek, by wiedzieć, że już czas na to, aby coś zjeść. Jedząc regularnie nie wiem czym są napady głodu, cały czas czuję się syta i pełna energii. Dobrze się czuję, mój układ trawienny pracuje jak należy, a przemiana materii nie zwalnia.

Picie dużej ilości wody (w moim przypadku to 2-3 litry dziennie) ma tyle zalet, że nie sposób wymienić je wszystkie. Wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn, reguluje procesy trawienne, dobrze wpływa na przemianę materii. Sprawia, że czuję się lekko, nie mam napadów głodu, a czując się syta (bo picie wody syci!) jem zdecydowanie mniej. Picie wody ma też dobry wpływ na wygląd skóry i dobre samopoczucie. Jeśli jeszcze nie wyrobiliście w sobie tego nawyku to mocno Was do tego zachęcam.

3. Codzienne spacery i aktywność fizyczna. Nie ważne, czy jest to tylko 10 przysiadów zrobionych w domu, czy kilkukilometrowy spacer w mroźny poranek – żeby czuć się dobrze, muszę się ruszać. W grudniu otrzymałam zalecenie od lekarza, by jak najwięcej leżeć i odpoczywać. Wystarczył jeden dzień spędzony na kanapie i już czułam, jak wszystko mnie boli. Po drugim nie nadawałam się dosłownie do niczego. Nic mi się nie chciało, wszystko mnie drażniło i czułam, jakby głowa miała zaraz eksplodować. Chociaż jestem leniwa i zaraz za myślą o tym, żeby poćwiczyć pojawia się „ale mi się nie chce tego robić” to jednak zmuszam się do przynajmniej krótkiej aktywności i już po chwili jestem sobie za to wdzięczna. Tym, co najbardziej lubię teraz, gdy ciążowy brzuch już zaczyna mi nieco utrudniać wiele rodzajów aktywności, są spacery. I gdy tylko mogę korzystam z okazji, by wyjść z domu i spacerować. Wiem, że spacery są wciąż postrzegane jako jedna z form rekreacji na świeżym powietrzu. Tymczasem jest to także forma aktywności fizycznej, zalecana tak samo, jak bieganie, czy jazda rowerem. Ja spacerować uwielbiam! Czuję się dzięki temu zrelaksowana, ale też naładowana energią. Spacerując odpoczywam i się regeneruję, a przy tym pobudzam też organizm do aktywności.

4. Czas dla siebie i odpoczynek. O tym, jak ważne jest poświęcanie czasu na odpoczynek i czasu tylko dla siebie, wie na pewno każda mama, ale też każdy, kto pracuje w domu. To bardzo ważne, aby w ferworze codziennych zajęć, gdy wciąż mamy tyle do zrobienia, znaleźć czas na to, żeby odpocząć. Wziąć do ręki książkę lub gazetę. Obejrzeć film. Uciąć sobie popołudniową drzemkę. Spokojnie wypić kawę. Położyć się spać z myślą, że budzik zadzwoni nie za 4, a za 7-8 godzin. Dbam o to, bo przez wiele lat o odpoczynku zapominałam. Wciąż czułam, że czegoś nie zrobiłam, nie dopilnowałam, wyszukiwałam sobie kolejne zajęcia. Spieszyłam się, żeby ze wszystkim zdążyć. Gdy mąż o 23 gasił światło i zasypiał, ja się wściekałam, bo przecież jeszcze tak wcześnie. Można pogadać, posiedzieć przy komputerze, pooglądać telewizję. Nie dość, że bagatelizowałam potrzebę odpoczynku, to jeszcze na dodatek nie myślałam o sobie. Zepchnęłam gdzieś na bok potrzebę dbania o siebie. Nie tylko o wygląd, ale też wewnętrzny rozwój i zaspokajania własnych potrzeb. Doszło do tego, że byłam coraz bardziej zmęczona, rozdrażniona i wściekałam się z byle powodu. Narzekałam niemal na wszystko, we wszystkim i we wszystkich szukałam wad i powodów do niezadowolenia.

Na szczęście ten okres mam już za sobą. To, by poza troską o innych znaleźć też czas tylko dla siebie jest jednym z moich priorytetów. Wprowadzenie tego nawyku spowodowało, że znowu, tak jak kiedyś, dużo się uśmiecham. Czując, że robię coś dla siebie, wiem, że robię też dużo dobrego dla bliskich. Pilnuję tego, by znaleźć czas na odpoczynek, zamknąć się w łazience i zanurzyć w ciepłej kąpieli, spędzić cały wieczór z książką w ręku, obejrzeć film, wypić kawę nie myśląc o nikim i o niczym. To czas tylko dla mnie. Przeznaczony na tylko moje przyjemności.

5. Czas dla bliskich. Myślę, że w tym miejscu nie muszę się rozpisywać. Czas spędzony z bliskimi napędza mnie do działania, pomaga naładować akumulatory, zapomnieć o problemach, przypomina o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Rozmowy z mężem, spacery z córką, zabawa, wieczorne czytanie książek. Te momenty, kiedy możemy usiąść przy jednym stole i zjeść wspólnie śniadanie, obiad, kolację. Pielęgnuję te chwile, jak żadne inne. I choćby się waliło i paliło, to czas dla bliskich zawsze będzie moim priorytetem. Bo to właśnie dzięki nim jestem dzisiaj w tym miejscu, w którym jestem, a moje życie wygląda tak, jak to sobie wymarzyłam.

Te drobne, pozornie błahe przyzwyczajenia, są nawykami, które wpływają na to, jak teraz wygląda moje życie.

Każdego dnia dostrzegam to, jak wiele już się zmieniło i jak wiele zmian może się jeszcze w nim dokonać. Ale, żeby tak było, potrzebne jest zdrowie, dobre samopoczucie, chęci do tego, by się rozwijać, energia do działania i otwartość na to, co przyniesie los. Wsparcie bliskich, świadomość, że otaczają mnie dobrzy ludzie, troska o wewnętrzny rozwój, o dietę, o odpoczynek i o siebie – właśnie to wszystko wpływa na poprawę jakości mojego życia.

Jestem ciekawa, czy Wy też macie nawyki, które wpływają na Wasze samopoczucie, zdrowie i to, jak wygląda Wasze codzienne życie. Opowiedzcie mi o nich!

Olga

Cześć! Nazywam się Olga Pietraszewska i jestem autorką tego bloga. Interesuję się wszystkim, co jest związane z szeroko pojętą tematyką zdrowego stylu życia oraz naturalną pielęgnacją, której od kilku lat jestem wielką pasjonatką. Na blogu dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z tą tematyką, chcąc w ten sposób zainspirować swoich czytelników do wprowadzenia zmian w ich życiu oraz trochę tę drogę ułatwić. Przy okazji staram się też stworzyć w tym miejscu przyjazną i miłą atmosferę, tak, żeby blog Make Happy Day był tym, na który chce się wracać.

Może Ci się spodobać

Przeziębienie w ciąży

Przeziębienie w ciąży – co może pomóc?

Październik 2019 na zdjęciach

Podsumowanie miesiąca. Październik 2019 – ciąża i moja nowa przyjaciółka kanapa.

Naturalnie piękna jesień - listopadowe wyzwanie urodowe

Naturalnie piękna jesień – listopadowe wyzwanie urodowe

Jak przeżyć norweską jesień?

17 thoughts on “Zdrowe nawyki wpływające na jakość mojego życia”

  1. U mnie woda z cytryną to też pozostałość po odchudzaniu. Piję jej bardzo dużo:) Najwięcej czasu zajęło mi zrozumienie, jak odpoczynek jest ważny. U mnie odpoczynek wcześniej oznaczał że jestem bezproduktywna, czy tam leniwa. I mocno się karciłam za to. Na szczęście ten etap też już za mną – nie mam wyrzutów sumienia, by przeczytać książkę czy obejrzeć film.

    1. Właśnie! Miałam tak samo – czytając, czy leżąc bezproduktywnie na kanapie, miałam wrażenie, że tracę czas i nie mogłam się skupić, bo ciągle myślałam o tym, co mam jeszcze do zrobienia itd. 🙂

  2. Wszystkie nawyki, o których piszesz są elementem slow- life 🙂 I takie życie mnie najbardziej interesuje, jasne- jestem ciągle w pośpiechu, ale celebruję właśnie jedzenie zdrowego śniadania, czas z bliskimi, czy regularny sport, dzięki temu czuję się lepiej psychicznie! 🙂

  3. Ja również nie wyobrażam sobie żeby wyjść z domu bez śniadania. Zazwyczaj jest to właśnie owsianka, ale czasami lubię zjeść coś innego. Oczywiscie jak najbardziej zdrowo 😀 Staram się też jeść regularnie, a o nawadnianie organizmu się w ogóle nie martwię, bo wodę uwielbiam 🙂

  4. Wymienione przez Ciebie nawyki są obecne także i w moim życiu. Nie będę ukrywała, że wszystko zależy od dnia. Zdarza mi się, że jem obiad w czasie późnej kolacji, a mojego partnera widuję tuż przed zaśnięciem. Na szczęście w większości przeważają te dobre praktyki. Picie wody, aktywność fizyczna, śniadania, to żelazna podstawa mojego dnia.

  5. Bez śniadania i kawy za moment rozbolała by mnie głowa, a to wprawiłoby mnie w zły nastrój na cały dzień, dlatego dla mnie to punkt obowiązkowy. Kiedyś piłam też bardzo dużo wody, ale tej zimy zupełnie się odzwyczaiłam i ciężko mi do tego wrócić, a zauważyłam już na sobie niekorzystne zmiany. Podobnie jest z resztą z aktywnością fizyczną. Najgorzej jak się wypadnie z rytmu, w moim przypadku wystarczy kilka dni przerwy i wyrobiony nawyk przepada.

  6. Słońce, a powiedz mi na początku ciąży jak z aktywnością fizyczną i piciem herbat? Jakieś polecasz? Tylko nie imbirową 😛 please miej litość 😉

  7. Popieram kazdy z Twoich punktow 🙂 Przede wszystkim czas dla siebie i dla bliskich jest dla mnie bardzo wazny, a dopiero niedawno to docenilam tak bardzo. Poza tym potiwredzam, ze spozywanie pelnowartosciowego sniadania to strzal w dziesiatke na dobry poczatek dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close